duża rodzina

duża rodzina

forum dla rodzin wielodzietnych i sympatyków
duża rodzina
Obecny czas: 27 Lut 2020, 22:17

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)




Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 39 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
 Temat postu: Meczące wychowanie
PostWysłany: 09 Maj 2009, 10:23 
Offline
domownik

Dołączenie: 07 Kwi 2008, 20:24
Posty: 126
Witajcie, chyba zapedzilismy sie w bledne, prymitywne wychowanie i chcemy oraz mamy wiele zapalu, zeby to zmienic, tylko podpowiedzcie jak?. Otoz, dzieci przezywaja nieustajaca faze buntu przeciw swoim obowiazkom domowym. Oczywiscie je wypelniaja po dlugich rozmowach, zwalaniu na siebie nawzajem. A my rodzice wymuszamy to na zasadzie: "jak nie zrobisz tego to.... (kara)" To bez sensu przeciez, to prostackie i upokarzajaca nas i dzieci.... jak egzekwujecie wypelnianie zadan domowych? U mnie nie wchodzi w gre robienie tablic i przyklejanie na nich sloneczek, buziek itd. mam nauczycielski wstret do tego i przesyt. jakies inne uwagi? Bede wdzieczna za mobilizacje i podzielenie sie, jak jest u Was? napiszcie tez, ze Wasze dzieci tez z usmiechem nie reaguja na wasze prosby :))), No i co konkretnie robia, w jakim sa wieku? Napiszcie tez prosze, o konkretnych obowiazkach Waszych dzieci i tez, czy robia cos wiecej niz ustaliliscie, przeciez to nieuniknione, choc u nas wiaze sie z wielka obraza. Ewa

_________________
Ewa, mama Martusi (2000), Krzysia (2002), Wojtusia (2006) oraz Marysi (2008)


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 09 Maj 2009, 12:13 
Offline
ptak paradoksalny
Awatar użytkownika

Dołączenie: 05 Gru 2007, 10:02
Posty: 1642
Miejscowość: Dolny Śląsk
luxnordynka napisał(a):
Napiszcie tez prosze, o konkretnych obowiazkach Waszych dzieci i tez, czy robia cos wiecej niz ustaliliscie, przeciez to nieuniknione, choc u nas wiaze sie z wielka obraza. Ewa


he he...raz na rok się zdarza ;)
a obowiązki rzeczywiście dobrze jak są ustalone: zakupy, sprzątanie - w tygodniu u siebie,w sobotę w całym mieszkaniu,wynoszenie śmieci, starsi czasem skrobną ziemniaki, rozładowywanie zmywarki itp

a z metod wychowawczych u mnie dosyć skuteczna jest "perspektywa świetlanej przyszłości": np: teraz pół godziny ostrego sprzątania,a potem każdy sobie robi co uważa, albo : robimy wszyscy porządki na biurkach a gdy skończymy włączamy bajkę; albo: zanim pojdziesz na boisko potrzebuję,żebyś zrobił cośtam cośtam... :)

starszym wjeżdżam na ambicję tekstami typu:"podobno gdy się ma psprzątane biurko o wiele łatwiej przychodzi człowiekowi nauka" albo "pomyśl jak fajnie i przyjemnie byłoby czytać książkę mając porządek w pokoju" - czasami działa ;)

_________________
http://dudi.blog.pl/


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 09 Maj 2009, 14:04 
Offline
Generalissimus domownikuss

Dołączenie: 23 Cze 2007, 13:39
Posty: 1945
Oj, ciężka sprawa te obowiązki domowe. Moje dzieciaki sa w wieku 8 i 12 lat. Co robią? Wyciągają naczynia ze zmywarki na moją wyraźną prośbę i sprzątają w swoich pokojach, także średnio chętnie. Niestety nie mam tu patentu, jak to zrobić, żeby miały ochotę coś zrobić. Czasami chcą same z siebie, np. teraz syn pomaga mężowi przenieść zamówione drewno do kominka (duuużo go kupiliśmy) pod wiatę, córka czasami ma nagle ochote powiesić pranie albo je ściągnnąć i posegregować.


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 09 Maj 2009, 16:39 
Offline
Generalissimus domownikuss

Dołączenie: 08 Lut 2008, 17:03
Posty: 1253
Nie ma doswiadczenia z dziecmi w realu,ale z mojej wiedzy to warto wiekszy nacisk nalozyc na nagrody a nie na kary.Ja sama Vercie motywuje tym,ze jak szybciej mi pomoce wyjac pranie z pralki to wyjdziemy na spacer czy plac zabaw,zawsze chwalic jak sie cos zrobi-u mniejszych dzieci system sloiczkow i np.zbieranie koralikow czy tablica ze sloneczkami-naprawde warto i potem jakas nagroda za caly tydzien-np.godzinny spacer z mama czy cos innego-niekoniecznie cos kupionego-raczej cos kreatywnego.


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 09 Maj 2009, 20:55 
Offline
Generalissimus domownikuss

Dołączenie: 23 Cze 2007, 13:39
Posty: 1945
Na pewno jest w tym racja, żeby dawać dzieciom jakieś drobne nagrody i przyjemności, ale z drugiej strony czy nie powinny mieć jakiś stałych obowiązków?


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 09 Maj 2009, 21:25 
Offline
domownik

Dołączenie: 07 Kwi 2008, 20:24
Posty: 126
Zuzanno, ale masz fajnie, ze czasem dzieci chca cos zrobic z wlasnej inicjatywy... hmmm, u nas ostatnio wcale, ale juz zabieram sie do zmian funkcjonowania w naszym domu, beda moze mniej robic, ale beda to obowiazki bardzo konkretne. mam juz dosc tych walk, przepychanek, proszenia, wdawania sie w dyskusje-czemu ja, zaraz, pozniej, zrobilem to wczoraj. czas z tym skonczyc bo sie wykoncze, hehe. Pozdrawiam, Ewa

_________________
Ewa, mama Martusi (2000), Krzysia (2002), Wojtusia (2006) oraz Marysi (2008)


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 09 Maj 2009, 22:07 
Offline
z bukowego domu:)

Dołączenie: 25 Wrz 2007, 21:29
Posty: 3265
Raczej do pewnego momentu nie da się uniknąć tego dyrygowania i dyskusji. To męczące niesamowicie, ale... W końcu efekt przynosi - patrząc z mojego punktu mamy dzieci nastoletnich. Wciąż nie jest idealnie, ale lepiej!


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 10 Maj 2009, 00:18 
Offline
domownik
Awatar użytkownika

Dołączenie: 16 Wrz 2008, 14:52
Posty: 240
Ja mam małe dzieci = mały problem ;)
Ale jak przypominam sobie swoją perspektywę nastolatki, to pamiętam ten cholerny bunt, że ja nie będę służącą w ich domu (he, he) i nic mnie nie obchodzą ICH regulaminy (choć wcale nie byłam surowo wychowywanaa, po prostu nie pasowało mi to, że nagle ktoś mówi mi: wyrzuć śmieci, sam niech sobie wyrzuci, jak mu przeszkadzają...). Może dlatego (ze względu na swoją rogatą duszę) staram się od początku przekazać dzieciom, że to jest nasz wspólny dom, że od nich też zależy, jak będzie wyglądał, funkcjonował, jaką ma atmosferę, że mieszkamy tu razem i od nas wszystkich zależy, jak nam ze soba będzie.


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 10 Maj 2009, 01:10 
Offline
zadomowiony

Dołączenie: 31 Sty 2008, 14:17
Posty: 301
Miejscowość: .....
Samodzielne wykonanie czegokolwiek przez dzieci, to raczej tylko w sferze marzeń. :-) Zdarza się niektórym, ale tym leniuchom bez przymuszenia nic nie się nie chce. Żeby nie słuchać ciągłego jęczenia, "a czemu ja, czemu nie on.." ustaliłam z dziećmi podstawowych kilka dyżurów; zmywanie talerzy, wynoszenie śmieci, rozkładanie do obiadu i sprzątanie po nim. Wszystko jest na rozpisce i tylko wystarczy zerknąć, zawołać delikwenta i nikt nie jęczy, dlaczego ja. Za dobrze wykonane dyżury jest nagroda w postaci drobnej sumy pieniędzy, za notoryczne uchylanie się, bądź odwalanie dyżuru- tygodniowy dyżur (raczej nie stosowany- wystarcza groźba takiej perspektywy). O sprzątaniu w swoich pokojach przypominam, gdy chcą usiąść do komputera. W tygodniu raczej niedokładnie to sprawdzam, ale w sobotę nikt nie siada do komputera, gdy ma bałagan w pokoju. Lepiej lub gorzej, ale działa.


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 10 Maj 2009, 01:16 
Offline
z bukowego domu:)

Dołączenie: 25 Wrz 2007, 21:29
Posty: 3265
A jednak trzba TRUĆ I NIE ODPUSZCZAĆ!!!! To matka i ojciec dzieci wychowują! Jak nie ma konsekwencji, nie ma wyników!

Piszę, bo wyniki zbieram! Wyniki z tego, czego przez lata Z BÓLEM UCZYŁAM. wYDAWAŁO SIĘ CZASAMI, ŻE BEZOWOCNIE...

Owoce są - NAPRAWDĘ!!!

TO NIE POWÓD DO DUMY ULEGAĆ - trzeba uczyć, ale bez hipokryzji - jak dziecko widzi cel i pracę rodziców - prędzej czy późnie DOCENI!!!


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 10 Maj 2009, 01:25 
Offline
z bukowego domu:)

Dołączenie: 25 Wrz 2007, 21:29
Posty: 3265
kAŻDY CHYBA JEST LENIUCHEM - warto uświadomić, że wkład pracy daje efekt

Ja tam też się w domu wykręcałam - znam wszystkie sztuczki :D

Wobec dzieci mam psychologiczną manipulację - chcę was nauczyć. I to działa!!! Oczywiście w mojej rodzince!


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 10 Maj 2009, 01:38 
Offline
z bukowego domu:)

Dołączenie: 25 Wrz 2007, 21:29
Posty: 3265
Efekt w mojej rodzince - prace typu mycie samochodów, plewienie ogródka, koszenie trawy, mycie tarasu, przycinanie żywopłotów - uchodzą za rozrywkę. Gorzej z odkurzaniem licznych półek ze zbiorami członków rodziny...Za prasowanie nikt oprócz mamusi się nie bierze!!!
Za to mamusia olewa np. sprzątanie garażu, układanie drzewa do kominka i palenie w kominku, tankowanie paliwa i wyminę opon, grillowanie, wędzenie, patroszenie mięsiw. Po prostu - mama od innych spraw jest. :D Nikt mnie jeszcze nie śmiał zahaczyć :D


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 10 Maj 2009, 10:11 
Offline
zadomowiony
Awatar użytkownika

Dołączenie: 31 Sty 2009, 17:44
Posty: 381
Miejscowość: mała wieś na Mazurach
Moi chlopcy uwielbiaja raczej wszystkie prace ktore sa raz na jakis czas np.murowanie ,majsterkowanie,malowanie scian i kopanie dolow to najlepsza zabawa i moze byc nawet nagroda.W domu swoje obowiazki tzn.sprzatanie swoich pokoi,ukladanie swoich ubran,odkurzanie raczej tez wykonuja wszyscy choc czasami slysze ze koledzy tego nie robia ,ostatnio moge wykorzystac to ze jestem w ciazy i na moja prosbe wykonuja ciezsze prace w ogrodku wczoraj nosili a raczej toczyli bo byly naprawde duze kamienie i nosili ziemie bo powiekszalam skalniak Czasami potrafia nawet zaskoczyc i zrobic cos sami z siebie np jakis obiad a wczoraj corcia upiekla ciasto sama a Jarek wydzieral sie czemu nie on tylko ona ale on uwielbia gotowac ,duzo pomagaja przy wiekszych porzadkach ale wtedy daje im troche zarobic i po prostu place im nie sa to duze sumy a mysle ze za ponad obowiazkowe prace mozna

_________________
mama 5 żuczków {1995, 1996 , 2005, 2013,2015} i 3 biedroneczek [1997 , 2009, 2011]


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 10 Maj 2009, 23:08 
Offline
naczelny amerykanista

Dołączenie: 20 Cze 2007, 23:40
Posty: 1452
luxnordynka napisał(a):
. mam juz dosc tych walk, przepychanek, proszenia, wdawania sie w dyskusje-czemu ja, zaraz, pozniej, zrobilem to wczoraj. czas z tym skonczyc bo sie wykoncze, hehe.


A mnie się wydaje, że tak całkiem to się nie da bez tych "walk, przepychanek, proszenia, wdawania się w dyskusję"...
Można minimalizować, ale nie da się wyeliminować.
Jak się ma dzieci, to trzeba ględzić, gadać, tłumaczyć, marudzić, użerać się.
Sprawność tych działań jest taka, jak w maszynie parowej - czyli 5-10%.
(Przypomnę - tylko taki procent energii ze spalonego w lokomotywie węgla zamienia się w energię kinetyczną, reszta ogrzewa atmosferę lub idzie w gwizdek).
Prawa fizyki i pedagogiki są jedne.
Pogodzić się, traktować z humorem.


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 11 Maj 2009, 08:11 
Offline
domownik

Dołączenie: 07 Kwi 2008, 20:24
Posty: 126
Dzieki Rycerzowa, jak zwykle porzadkujesz moje mysli, Ewa

_________________
Ewa, mama Martusi (2000), Krzysia (2002), Wojtusia (2006) oraz Marysi (2008)


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 11 Maj 2009, 11:14 
Offline
Generalissimus domownikuss
Awatar użytkownika

Dołączenie: 09 Sty 2008, 22:17
Posty: 1882
rycerzowa napisał(a):
Jak się ma dzieci, to trzeba ględzić, gadać, tłumaczyć, marudzić, użerać się.
Sprawność tych działań jest taka, jak w maszynie parowej - czyli 5-10%.
(Przypomnę - tylko taki procent energii ze spalonego w lokomotywie węgla zamienia się w energię kinetyczną, reszta ogrzewa atmosferę lub idzie w gwizdek).
Prawa fizyki i pedagogiki są jedne.


cudnie ujęte :lol:


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 25 Maj 2009, 18:10 
Offline
domownik

Dołączenie: 07 Kwi 2008, 20:24
Posty: 126
zatem zmobilizowaliśmy sie do słoneczek i na razie, pewnie dlatego, że to jakas nowość, dzieci przescigają sie w wykonywaniu obowiązków, a w niedziele tataus po konsultacji ze mną przydziela sloneczka. Powiedzielismy im, że jak uzbieraja 10 to bedzie jakas niespodzianka. Macie jakies sensowne pomysły na mala niespodzianke. Pomyslalam, że, kto uzbiera 10 bedzie mogl pobyc z rodzicami dluzej o pol godziny wieczorem (pojsc pozniej spac). Maz stwierdzil, ze ta niespodzianka troche "kosztem innych". Co sadzicie, podajcie prosze jeszcze inne propozycje nagród. Pozdrawiam, Ewa

_________________
Ewa, mama Martusi (2000), Krzysia (2002), Wojtusia (2006) oraz Marysi (2008)


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 25 Maj 2009, 20:06 
Offline
samurajka

Dołączenie: 04 Lip 2007, 23:53
Posty: 7107
Nagrody to może byc np cos co oni lubia robic, nie wiem, np w przypadku mojego synka to byłoby pieczenie wspólnie ciasta, dla obojga może dodatkowa bajka na dvd, albo gra na komputerze, dla małej dodatkowa jazda na koniu...

Zresztą, czy nie prościej po prostu zapytac dzieci???

_________________
...sens w ogóle nie wchodzi w grę.Ja nie mam sensu, Ty nie masz sensu, żaden jedzenia kęs nie ma sensu.
Gry są bez sensu, sny są bez sensu, nawet- niestety- sens nie ma sensu…


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 26 Maj 2009, 01:02 
Offline
naczelny amerykanista

Dołączenie: 20 Cze 2007, 23:40
Posty: 1452
Niespodzianka to z definicji jest coś niespodziewanego. Jeśli jednak dziecko ma "niespodziankę" obiecaną, to wtedy się czegoś SPODZIEWA, wyobraża sobie bógwico, i potem może być rozczarowane...
Zresztą, dotyczy to nie tylko dzieci - ja również reaguję podobnie..... Aż mi wstyd. :oops:

Moje dzieci też zbierały "słoneczka", u nas zwane czerwonymi punktami.(Za niegrzeczność były czarne).
Dzieci zwykle wiedziały, na co zbierają punkty, np. lody "kosztowały" chyba 10pkt. Wtedy lody były rarytasem.
Na kino "zrzucała się" cała trójka, co uczyło ich solidarności: razem musiały zdobyć ileś tam punktów.

Tak w ogóle, aby trafić z prezentem czy z przyjemnością dla dziecka (z różnych okazji), my mieliśmy "zeszyt życzeń"
(pomysł z "Twojego Dziecka", było kiedyś takie pismo).
Wisiał sobie zeszyt, w którym każdy domownik, łącznie z rodzicami, miał swoją stroniczkę, gdzie zapisywało się jego życzenia i marzenia,
realne i nierealne.
Oprócz barbie, "prawdziwego" pistoletu tudzież modnych ciuszków, były tam takie życzenia, jak wycieczka nad morze, zwolnienie na tydzień z obowiązku sprzątania, zaproszenie koleżanki z noclegiem, pozwolenie na obejrzenie dorosłego filmu w tv.
Tych życzeń powinno być bardzo dużo, długa lista, by było z czego wybrać realne.


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 26 Maj 2009, 07:48 
Offline
Generalissimus domownikuss
Awatar użytkownika

Dołączenie: 24 Paź 2007, 21:32
Posty: 1704
Miejscowość: Wrocław
Świetny pomysł Rycerzowo, u nas kiedyś było tak, że za zdobycie jakiegoś pułapu punktów na tydzień, dzieci mogły wybrać nagrodę i z tym wybieraniem był pewien problem, bo nie mogło to być zbyt kosztowne (ze swoich nie chciały dokładać) i w miarę realne do spełnienia. A może problem był z naszą konsekwencją :oops:

Bardzo w ogóle dziękuję za takie dyskusje, bo oprócz osób, które tu poznałam, są one dla mnie najcenniejsze. Wiele świetnych rad i uspokojenie, że nie odbiegamy daleko od "normy" :roll:
i tak jak o innych rzeczach mam okazję rozmawiać nawet z nadmiarem, to o wychowaniu rzadko w realu się zdarza, szczególnie odnośnie dużych rodzin :D i coś mądrego.

_________________
Mama Marysi (1997), Bartka (1999), Mikołaja (2005), Daniela (2007) i Sary (2013)


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 26 Maj 2009, 10:16 
Offline
siedmiokrotka
Awatar użytkownika

Dołączenie: 23 Paź 2008, 14:14
Posty: 1029
Miejscowość: Poznań/Mosina
No dokładnie!
mało jest literatury o rodzinach wielodzietnych, w podręcznikach pedagogiczno- psychologicznych o nas nie ma, niewiele jest badań....Trzeba wypracowywać własne metody, bo tych "tendencyjnych" nie da się zwykle dopasować do rodziny powyżej trójki dzieci....Takie rodziny jak nasze funkcjonują zupełnie inaczej.....
Muszę przyznać, że w wielu sytuacjach nasze dizeci radzą sobie lepiej niż my - dorośli.....może dlatego, że ja np pochodzę z rodziny, gdzie było nas dwie w odstępie 7-mio letnim i taki mam wzorzec....a on ma się nijak do mojej obecnej rodziny...dzieci natomiast żyją w tej rodzinie i dla nich pewne rzeczy są naturalne od początku, nie porównują jak ja.
Dlatego takie tamaty na forum wielodzietnym są takie pomocne, kształcące. Wymiana doświadczeń, zobaczenie, że inni mają podobnie 8) To naturalne, że ludzie szukają kontaktu z podobnymi sobie

_________________
Myślę więc jestem...a może jestem więc myślę...


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 26 Maj 2009, 15:57 
Offline
domownik
Awatar użytkownika

Dołączenie: 09 Lut 2009, 13:20
Posty: 60
Miejscowość: Lublin
luxnordynka napisał(a):
mam juz dosc tych walk, przepychanek, proszenia, wdawania sie w dyskusje-czemu ja, zaraz, pozniej, zrobilem to wczoraj. czas z tym skonczyc bo sie wykoncze, hehe.

U mnie i ze mną podobnie. Ja też mam dość przepychanek, bo one mnie wykańczają.

sylwia1974 napisał(a):
Dlatego takie tamaty na forum wielodzietnym są takie pomocne, kształcące. Wymiana doświadczeń, zobaczenie, że inni mają podobnie 8) To naturalne, że ludzie szukają kontaktu z podobnymi sobie

Z tym też się zgadzam. Moje dzieci nie chcą robić tego, co (przynajmniej moim zdaniem) do nich należy, a więc sprzątać swoich zabawek. Ostatnio zrobiliśmy przegląd zabawek i zostawiliśmy minimalną ich ilość. Ale i tak jest problem z tym, które z dzieci ma podnieść z podłogi te cztery książki i położyć na półkę. Jedno mówi, że nie ma siły, drugie skarży się na ból kolana.

Ale za to do zmywania naczyń, wieszania wypranych ubrań są pierwsi i walczą o to. Piszę teraz o Dorotce (5 lat) i Dominiku (3 lata).
Mnie to denerwuje, że nie robią tego co powinni, a rwą się do tego co moim zdaniem jest dla nich za trudne. Ale mój mąż uważa, że trzeba im na to pozwalać bo się uczą, a jak będziemy ich odpychać od np. zmywania naczyń to się zniechęcą i potem już jako starsze dzieci nie będą chciały zmywać.
Więc jak ja jestem w pracy to mój mąż pozwala dzieciakom zmywać naczynia i myć kuchenkę.
No i oczywiście odkuzaczem też są wszystkie zafascynowane, więc ustalamy na początku, kto który pokój odkurzy, by każdy choć trochę poodkurzał. Do odkurzania jak najbardziej włącza się też Daniel. Szczotka od odkurzacza czy zwykła zmiotka to jego ulubione "zabawki".
Pewnie wam się wydaje teraz, że nasz dom lśni czystością :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
No i dobrze niech wam się wydaje. Nie będę psuć tego pięknego obrazu.
:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

_________________
Mama trójeczki - dwóch synków i córeczki


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 26 Maj 2009, 17:24 
Offline
zadomowiony
Awatar użytkownika

Dołączenie: 31 Sty 2009, 17:44
Posty: 381
Miejscowość: mała wieś na Mazurach
Kochana ja mam wrazenie ze u ciebie tak jak u mnie kochaja robic to co nam wydaje sie za trudne a z tymi codziennymi obowiazkami to bywa roznie i z domem ktory lsni tez.U mnie najlepsza nagroda bylo jak byli mniejszi spedzenie calego dnia z nimi na ich zasadach czasami tylko pare godzin ale sam na sam ukladali cale scenariusze musialy byc realne

_________________
mama 5 żuczków {1995, 1996 , 2005, 2013,2015} i 3 biedroneczek [1997 , 2009, 2011]


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 26 Maj 2009, 18:58 
Offline
siedmiokrotka
Awatar użytkownika

Dołączenie: 23 Paź 2008, 14:14
Posty: 1029
Miejscowość: Poznań/Mosina
Nieszka....taki etap rozwojowy......ja też jestem zdania, że trzeba dzieciom pozwalać na te dorosłe obowiązki....co też czyniłam i teraz mam tego dobre owoce.....
5 lat temu moje 3 córki miały 2- 5,5 lat....wszystko co ze mną robiły trwało 3 razy dłużej.....za to teraz mogę im powierzyć bardzo odpowiedzialne zadania i jak ich nie ma z trudem radzę sobie z 3 synami...., którzy teraz są w wieku od 2 miesięcy do 6 lat.....
Na ostatnią Wielkanoc i Boże Narodzenie sałatki i ciasta zrobiły dziewczynki.....oprócz pakowania do piekarnika. Potrafią rozdzielić żótko od białka sprawniej niż mój mąż :mrgreen: obsługują mikser, robot kuchenny....Nie wiem czy to kwestia płci i chęci dzieci...czy może ja teraz jestem za leniwa i za wygodna...ale moim starszym chłopcom 2 i 6 lat nie pozwalam się tak szarogęsić po kuchni.....może dlatego, że nie chce mi się przechodzić przez to po raz drugi....a może dlatego, że już mam trzy efektywne pomocnice...czasem się jednak przełamuję i pozwalam chłopakom wykrawać i lukrować ciasteczka czy kroić warzywa...... 8) ...a Franek (6lat) myje chętnie podłogi na klatce schodowej :-)

_________________
Myślę więc jestem...a może jestem więc myślę...


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 27 Maj 2009, 10:36 
Offline
naczelny amerykanista

Dołączenie: 20 Cze 2007, 23:40
Posty: 1452
sylwia1974 napisał(a):
No dokładnie!
mało jest literatury o rodzinach wielodzietnych, w podręcznikach pedagogiczno- psychologicznych o nas nie ma, niewiele jest badań....Trzeba wypracowywać własne metody, bo tych "tendencyjnych" nie da się zwykle dopasować do rodziny powyżej trójki dzieci....Takie rodziny jak nasze funkcjonują zupełnie inaczej.....


Rodzina wielodzietna to był przez stulecia standard, czemu więc jest tak trudno?
Wszystkim jest trudno, bo świat się szybko zmienia, nie możemy skorzystać nawet z własnych doświadczeń, o dziadkach nie wspominając.
Wychowujemy dzieci dla przyszłości, a jaka ona będzie? Któż to wie...
Potrzebna jest wyobraźnia.


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 27 Maj 2009, 10:55 
Offline
naczelny amerykanista

Dołączenie: 20 Cze 2007, 23:40
Posty: 1452
Ja jeszcze raz o tym, że (jakieś) kłopoty wychowawcze to norma, że bez użerania się z dziećmi ani rusz.
W ostatniej "Polityce" jest artykuł o nastolatkach, że one po prostu mają inny mózg!
Co pozostaje rodzicowi? Przeczekać, przeciwdziałając w miarę możliwości, większym kłopotom.

Jeszcze jedno mi się przypomniało, pisałam kiedyś o tym, ale się powtórzę, bo mamy nowych forumowiczów.

Wyczytałam w "Twoim Dziecku":
Było bezdzietne małżeństwo. Przykro im było słuchać, jak krewni i znajomi stale gadali o dzieciach.
Wreszcie udało im się zaadoptować kilkuletniego chłopca.
I co? Na pierwszym towarzyskim spotkaniu szczęśliwy tata wyskoczył:
"A ten mój wisus znów dostał pałę z matmy i podarł nowe spodnie!"
A ile było dumy w tej skardze!
Bo tata wreszcie stał się prawdziwym ojcem - ma kłopoty z dzieckiem! Wiadomo - zdrowe chłopaczysko znaczy wisus.
Ta para wreszcie zamieniła się w rodziców.


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 02 Cze 2009, 08:01 
Offline
domownik
Awatar użytkownika

Dołączenie: 09 Lut 2009, 13:20
Posty: 60
Miejscowość: Lublin
Może jest trochę prawdy w tym:
"Aby zrozumieć dziecięcą niechęć do sprzątania uświadomić sobie należy, że maluch nie odróżnia dwóch stanów, które dla dorosłych są skrajnymi przeciwieństwami - porządku i bałaganu. Dziecko nie rozumie, że każdy przedmiot ma swoje konkretne miejsce w przestrzeni, że zabawki powinny leżeć na półkach i w szafkach, a nie na podłodze. Dlatego najlepiej w świat porządku wprowadzać przez zabawę, dziecko uczy się wówczas chętniej, nie odczuwając presji niezrozumiałych i obcych mu zasad."
Fragment pochodzi z artykułu:
http://www.kurierlubelski.pl/module-dzial-viewpub-tid-9-pid-72557.html

_________________
Mama trójeczki - dwóch synków i córeczki


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 02 Cze 2009, 10:11 
Offline
naczelny amerykanista

Dołączenie: 20 Cze 2007, 23:40
Posty: 1452
I jest jeszcze jedna wielka życiowa prawda:
Głupi lubi robotę, a robota głupiego.
A nasze dzieci są inteligentne. :D

Sukces na tym polu można osiągnąć, gdy:
- uda nam się na tyle uatrakcyjnić przynajmniej część obowiązków, by przestały być robotą, a stały się frajdą,
- a do reszty gdy uda nam się jakoś jednak progeniturę nakłonić.
A jak nakłonić?
Starymi sposobami - poprzez rytualizację, no i nagrody i kary, czyli bez ględzenia się nie obejdzie.

Warto wymienić się doświadczeniami w kwestii pierwszej - czyli jak "robotę" uatrakcyjnić.

Trzylatek za nic sam nie sprzątnie zabawek, przynajmniej żaden znany mi trzylatek. Ale jak usłyszy "historyjkę" o tym, w jaką to podróż wybierają się dziś zabawki swoim pudełkiem, jakie przy tym przeżyją przygody - to szybko je do tego środka lokomocji zapakuje.
"Bo pojadą tylko te zabawki, które się załapały, tym pozostawionym na dywanie będzie smutno".

Dzieciak chętnie zrobi zakupy w sklepiku, gdy dostanie określoną kwotę do samodzielnego wydania.
"Kto robi zakupy, ma prawo do rządzenia się pieniędzmi".

Maluch pomoże przy rozpakowywaniu zakupów, gdy sam będzie mógł je poukładać po swojemu, każdą rzecz do swojego "domku".

Nakryć do stołu? Co dzień inaczej, każdy inaczej, w swoim stylu, używając różnych obrusów, różnych kubków, różnych serwetek.
(Sprzątania ze stołu nie da się uatrakcyjnić, to zastaje dorosłym).

Nudne jest drylowanie wiśni na konfitury, krojenie jabłek na dżem, łupanie orzechów, nawlekanie na nitki grzybów, ale jak się zaprosi do pomocy koleżanki, wszyscy siądą dookoła stołu i mama opowiada o DUCHACH - to się z tego robi super impreza.

Kto pomaga przy pieczeniu ciasta, ma prawo do oblizywania łyżek.
"Kto gotuje, ten podżera".
Innym do kuchni wstęp wzbroniony.

I tak dalej.


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 02 Cze 2009, 12:49 
Offline
samurajka

Dołączenie: 04 Lip 2007, 23:53
Posty: 7107
słuchajcie kochani, jako, ze wychowanie jest męczace, zwłaszcza jak sie wychowuje samego siebie- musze ponarzekac, od wielu msc zbieram sie, by wyczyścic dom z róznych niepotrzebnych gratów i NIE MOGĘ :twisted: no po prostu jakas część mnie wciąz mówi "jutro, jutro..." poza tym inna część mnie mówi "to sie jeszcze przyda, to się jeszcze przyda..." i w ten sposób, ja która chciałam miec dom w stylu japońskim, czyli prostota, dożo przestrzeni, mało gratów, mam dom w stylu irlandzkim, czyli total bałagan i rupieciarnia :evil: :evil: :evil: :twisted: :twisted: :twisted: :567: :567: :567: :567: :567: :567: :oops: :570: :roll: :? :? :554: :554: :554: :560: :560: :560: :560: :560: :560: :560: :560:

_________________
...sens w ogóle nie wchodzi w grę.Ja nie mam sensu, Ty nie masz sensu, żaden jedzenia kęs nie ma sensu.
Gry są bez sensu, sny są bez sensu, nawet- niestety- sens nie ma sensu…


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 02 Cze 2009, 13:17 
Offline
domownik

Dołączenie: 07 Kwi 2008, 20:24
Posty: 126
Rycerzowa, zanim przeczytalam Twoj ostatni wpis, wlasnie tak zaczelam robić, hehe!!! Do kuchni wszyscy sie rwą:) Ale najbardziej ciesze sie z tego, że jak zauwazam jakis problem to trwa on w miare krótko-wciąż mam sily do ich rozwiazywania. Ale tez wciąz sie pojawiaja nowe i dobrze, bo jakość naszego życia wciąż wzrasta, Ewa

_________________
Ewa, mama Martusi (2000), Krzysia (2002), Wojtusia (2006) oraz Marysi (2008)


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 39 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Skocz do:  
cron
Twoja Podręczna Księgarnia

wielodzietni w biznesie

Nasza Islandia

Doula Gosia Borecka

Okno na dobrą stronę świata


wielodzietni.net na Facebooku

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group |
Ten serwis stosuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystanie.
» Akceptuję wykorzystywanie plików cookies w serwisie www.wielodzietni.net.