duża rodzina

duża rodzina

forum dla rodzin wielodzietnych i sympatyków
duża rodzina
Obecny czas: 22 Paź 2018, 21:17

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)




Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 82 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3
Autor Wiadomość
 Temat postu: Re: sztuka opowiadania
PostWysłany: 24 Kwi 2009, 15:50 
Offline
Generalissimus domownikuss
Awatar użytkownika

Dołączenie: 09 Sty 2008, 22:17
Posty: 1882
:mrgreen:


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 16 Sie 2009, 00:24 
Offline
naczelny amerykanista

Dołączenie: 20 Cze 2007, 23:40
Posty: 1450
Chciałam dziś napisać o Grzesiu, koniecznie muszę komuś o nim opowiedzieć.

Była upalna lipcowa niedziela, Ela, sąsiadka z bloku, wyjechała na spacer ze swym 3-miesięcznym synkiem,zapomniała czegoś, i poprosiła mnie - popilnuj.
Zostałam z maluchem, cały bielutki, z blond włoskami, golusieńki, ubrany tylko w tetrową pieluszkę (był to czas przedpampersowy),patrzy na mnie z niechęcią.
Czekam, czekam, i zaczynam doń gadać, aby mi się nie rozpłakał.
- Grzesiu, mama zaraz wróci, nie płacz, popatrz, jak ci dobrze, już się urodziłeś, jesteś taki fajny, silny , zdrowy.
A ja urodzę dopiero za dwa-trzy tygodnie, boję się strasznie, mam za sobą taki koszmar...
Tak bym chciała, żeby i moje dziecko było takie zdrowe,jak ty, może się będziecie razem bawić.
Już próbujesz siadać, jesteś super, wiadomo, twoi rodzice to alpiniści, kochają góry, ty też pewnie będziesz alpinistą, na pewno będziesz alpinistą.

I wtedy mały Grześ uśmiechnął się do mnie całym urokiem swej bezzębnej mordki, i jeszcze raz, i jeszcze raz - cały stał się uśmiechem.

- Grzesiu, mówisz,że będzie dobrze? Naprawdę?

Tej nocy urodziłam zdrową, silną, ładną córkę.
Ale nie bawiła się z Grzesiem, gdyż wkrótce wyjechaliśmy ze Śląska.

Minęło wiele lat, dowiedziałam się, że Grześ rzeczywiście został sławnym alpinistą.
A moja córka zamieszkała daleko - w kraju nizinnym, płaskim niczym stół kuchenny.

Pewnego lipcowego dnia zadzwoniła znajoma ze Śląska z wieścią,że Grześ zginął w górach Tien Szan, w trakcie odwrotu
z jakiejś trudnej ściany.
Grześ - dla mnie na zawsze malutki jasnowłosy chłopczyk, z uśmiechem, który wbił mi się w pamięć, bo mówił mi, że wszystko będzie dobrze.

Wieczorem przyjechali młodzi - córka i zięć - i ogłosili, że na wiosnę będziemy mieć wnuka.
Pomyślałam wtedy o Grzesiu, że chciałabym, aby ten nasz nowy człowiek umiał kiedyś swoim uśmiechem rozpromienić
rzeczywistość.

Ale Grześ co innego przekazał naszemu wnukowi.
Gdy wnuk miał 2 lata, pojechaliśmy do Szklarskiej Poręby - mały wspinał się na skałki niczym kozica.
W następnym roku - trudnym kamienistym szlakiem doszedł nad Łomniczkę i rwał się na Śnieżkę.
Kolejny rok - Szrenica, Łabski Szczyt, wyłącznie trudne, ostre szlaki.

Wtedy to, znów w lipcowy wieczór, przyjechali do nas w Karkonosze nasi najmłodsi i ogłosili, że...
Tak,tak - że na wiosnę będziemy mieć polskiego wnuka.
Wzruszenie ścisnęło gardło, z okna naszego pokoju widać było Śnieżne Kotły.
Skojarzyłam, że to kolejna, piąta rocznica odejścia Grzesia.

- Grzesiu, tak bardzo ukochałeś góry, że chcesz to swoje uczucie zostawić moim wnukom?


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Re: sztuka opowiadania
PostWysłany: 16 Sie 2009, 15:51 
Offline
Gazda z Farfurni
Awatar użytkownika

Dołączenie: 07 Sie 2007, 10:56
Posty: 2480
Miejscowość: tam, gdzie wrony zawracają
U nas przez tydzień była zawodowa opowiadaczka bajek :shock: W jeden wieczór zaczarowała nas i dzieci...

_________________
--------------------------------------------------
Pawik, Hancia, Niela, Bisia, Łudeczka i Tysia :))


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Re: sztuka opowiadania
PostWysłany: 31 Sie 2009, 00:25 
Offline
zorga domowa
Awatar użytkownika

Dołączenie: 15 Cze 2007, 14:57
Posty: 6661
Miejscowość: Wrocław
a to Polka była??

_________________
Image


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Re: sztuka opowiadania
PostWysłany: 31 Sie 2009, 10:20 
Offline
Gazda z Farfurni
Awatar użytkownika

Dołączenie: 07 Sie 2007, 10:56
Posty: 2480
Miejscowość: tam, gdzie wrony zawracają
Pół Polka, pół Turczynka, ale jej pierwszym językiem jest Polski. Ma wielki talent.

Poniżej ich strony:
http://studniao.wordpress.com/
http://www.studnia.org/

_________________
--------------------------------------------------
Pawik, Hancia, Niela, Bisia, Łudeczka i Tysia :))


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Re: sztuka opowiadania
PostWysłany: 31 Sie 2009, 11:23 
Offline
zorga domowa
Awatar użytkownika

Dołączenie: 15 Cze 2007, 14:57
Posty: 6661
Miejscowość: Wrocław
ja słyszałam w radiu afrykańskiego opowiadacza, a potem tę historię opowiadał Polak. Modulował głos podobnie, robił atmosferę głosem. Rewelacja. My po prostu poprzez to, że są media, które nam obrazkowo ciagle coś opowiadają, że w sumie język mówiony stał się do potrzebny do komunikacji, że opowiadania przeniosły się do języka czytanego, w ogóle nie znamy takich opowiadań.
Pamiętam, że właśnie i ten Afrykańczyk (mimo, że go nie rozumiałam) i Polak, miałam wrażenie, czarowali.

_________________
Image


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Re: sztuka opowiadania
PostWysłany: 31 Sie 2009, 21:47 
Offline
z bukowego domu:)

Dołączenie: 25 Wrz 2007, 21:29
Posty: 3265
Dziś mija 20 lat od dnia przeprowadzki z miasta na moją wioseczkę. I gwoli tego opowieść.
Kilka lat wcześniej przyjechałam tu na wakacje (pierwszy raz w życiu) Spędziłam je z moją młodszą i bardzo daleką kuzynką - też z dużego, acz innego miasta. Przypadek zupełny - nasi rodzice wpadli na siebie na plaży, a my od razu wspólne fale wyczułyśmy :D i już do końca zawsze razem.Zachwyciła nas okolica. Siedziałyśmy kiedyś na pomoście i jak to nastolatki natchnione, snułyśmy marzenia.Dobrze byłoby tu zamieszkać - podsumowanie rozmowy.Tylko jak? A może kandydata na męża poszukać? Oj, naśmiałyśmy się niesamowicie.

Ktoś nas wtedy podsłuchał chyba :D Jeszcze tej samej jesieni poznałysmy naszych przyszłych mężów.Nie byli wprawdzie z tej okolicy,nawet jej nie znali ale kilka lat później(po licznych przeprowadzkach) obaj znaleźli tu pracę.
Ja z mężem przeprowadziłam się 400 km (Warszawa), kuzynka prawie tysiąc (Austria).Nie widziałyśmy się od tamtego spotkania młodzieńczego, nie miałyśmy kontaktów - i nagle ja tu zamieszkałam w sierpniu, ona we wrześniu tego samego roku - niesamowite to spotkanie było - bez wcześniejszych ustaleń.
Właśnie sobie spędziłyśmy cieplutkie popołudnie na moim tarasie wspominając tę historię - bo my tak przyjaźnimy się po sąsiedzku! Od dwudziestu lat! I kochamy naszą wioseczkę!


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Re: sztuka opowiadania
PostWysłany: 01 Wrz 2009, 02:01 
Offline
samurajka

Dołączenie: 04 Lip 2007, 23:53
Posty: 7107
Isiu, niesamowte sa te przypadki losowe...

_________________
...sens w ogóle nie wchodzi w grę.Ja nie mam sensu, Ty nie masz sensu, żaden jedzenia kęs nie ma sensu.
Gry są bez sensu, sny są bez sensu, nawet- niestety- sens nie ma sensu…


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Re: sztuka opowiadania
PostWysłany: 01 Wrz 2009, 08:20 
Offline
Domownik
Awatar użytkownika

Dołączenie: 17 Cze 2007, 23:05
Posty: 2054
a jednak marzenia się spełniają :) - piękna historia


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 11 Sty 2010, 01:00 
Offline
naczelny amerykanista

Dołączenie: 20 Cze 2007, 23:40
Posty: 1450
Gdy dzieci były małe, do kościoła chodziliśmy na zmianę, bez dzieci.
Ale kiedyś, w pierwszy dzień Bożego Narodzenia, postanowiłam zabrać ze sobą średnią córeczkę.
Miała już dwa i pół roku, była w miarę grzeczna, no i pięknie śpiewała kolędy, bez cienia fałszu, urodzona muzyczka.
Mała cieszyła się, że w kościele pośpiewa sobie z towarzyszeniem organów.

Niestety, wcale jej się w kościele nie podobało. Organista grał i śpiewał nie to, co trzeba, a ksiądz gadał i gadał.
Córeczka kręciła się, była nieznośna.

Aż w pewnym momencie stanęła na ławce i zdecydowanym głosem zaintonowała swoją ulubioną kolędę.

Jeziuś maju-u- sieńki
Jezi nagu-u-sieńki...


Nie uciszyłam jej, w nadziei, że zaraz zagłuszy ją organista.
Ale organista umilkł, przerwał w pół tonu.
Ksiądz przy ołtarzu patrzał na moje dziecko, uśmiechał się, też czekał.
A malutka swoim dźwięcznym głosikiem wyrażała litość nad innym dzieciaczkiem, no bo jak to tak mogło być, bez różowej podusi.

Nie ma kojebećki
Ani podusiećki...


Aż się bałam popatrzeć na ludzi, ale nie - nikt się chyba nie zgorszył, ktoś się uśmiechnął, ktoś, wydawało mi się, łzę otarł.
Bo jak tu się nie wzruszyć, skoro

...w nóźki zimno
żióbek twajdy
śtajenka się chyli


Odśpiewała wszystkie 3 zwrotki, usiadła i już do końca mszy była grzeczna.


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Re: sztuka opowiadania
PostWysłany: 11 Sty 2010, 03:51 
Offline
zadomowiony
Awatar użytkownika

Dołączenie: 19 Cze 2007, 16:00
Posty: 367
Miejscowość: Mysłowice
piękne historie

_________________
Tomasz'05, Maja i Maksymilian +'06, Małgorzata'07, Piotr'09, Szymuś '10


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 24 Lut 2011, 12:00 
Offline
naczelny amerykanista

Dołączenie: 20 Cze 2007, 23:40
Posty: 1450
Niektóre historie z życia wzięte są jednocześnie budujące i ... mało budujące.

Przy okazji rozmowy o chorym dziecku w rodzinie ktoś wspomniał wuja Piotra.
Dawne wspomnienie - wuj Piotr, zawsze Piotr, żaden tam Piotrek ani Piotruś. Niesamowicie przystojny, twardy, bezczelnie pewny siebie. Uważał, że każdy jest kowalem swego losu i może ułożyć sobie życie jak chce.
"Nie ma ofiar, są tylko ochotnicy" - zwykł mawiać.

Rzeczywiście układał swoje życie według założonego planu. Szkoła, studia, dobra praca, mieszkanie. Dopiero wtedy się ożenił, z odpowiednią dziewczyną, czyli młodą, ładną, pracowitą, posłuszną.
Po dwóch latach urodził się "zaplanowany" syn. Po kolejnych dwóch równie starannie zaplanowana córeczka. Modelowa rodzina, wszystko grało.

I wtedy nastąpił pierwszy zgrzyt. Okazało się, że żona szybko zaszła w kolejną ciążę.
O nie! Tego nie było w planie!
Drugi zgrzyt był poważniejszy - cicha i posłuszna żona nagle odmówiła dostosowania się do planów męża.
Nie wiadomo, co tam działo się między małżonkami.
Pewnego dnia, wróciwszy z pracy, wuj Piotr dowiedział się od sąsiadów, że żonę zabrało pogotowie. Był to siódmy miesiąc ciąży.
Gdy przybył do szpitala, było już po operacji. Lekarz poinformował go, że uratowano życie żony, ale nie będzie miała już dzieci. I że nie ma wielkich szans na uratowanie życia wcześniaka, malutkiego synka.
Wuj Piotr zareagował spokojnie. Podziękował za uratowanie życia żonie ale zażądał, by nie ratować wcześniaka. Ma już syna i córkę, nie potrzeba mu w domu słabeusza.
Ponoć lekarz powiedział mu wtedy : "Pan jesteś rzadki s....syn".

Nie wiadomo, jak ratowano wcześniaka, w każdym razie przeżył i po kilku miesiącach zawitał w progi rodzinnego domu. Wróżono mu, że "padnie" przy pierwszej infekcji. Ale wcześniak przetrwał pierwszą, drugą i kolejną infekcję. Widać było, że bardzo chce żyć. Ze sporym opóźnieniem, ale rozwijał się.

Tymczasem coś złego zaczęło się dziać z najstarszym synkiem. Słabł, przewracał się, nie zdobywał nowych umiejętności. Diagnoza był straszna - dystrofia mięśniowa typu Duchenne'a. Stopniowy zanik wszystkich mięśni, wózek inwalidzki, śmierć w wieku kilkunastu lat.
I tak się właśnie stało.

W wcześniak wyrósł na mądrego, silnego faceta. Duma taty.
Wuj Piotr ma, o czym marzył - zdrowego syna i zdrową córkę.

Dawno nie widziałam wuja Piotra. Ale nie jestem stęskniona.


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Re: sztuka opowiadania
PostWysłany: 24 Lut 2011, 15:35 
Offline
z bukowego domu:)

Dołączenie: 25 Wrz 2007, 21:29
Posty: 3265
No cóż - wuj Piotr nie jest, niestety, odosobnionym przypadkiem.Najgorsze, że ludzie tego typu są całkowicie pozbawieni refleksji, nie wyciągają wniosków.


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Re: sztuka opowiadania
PostWysłany: 24 Lut 2011, 21:43 
Offline
z bukowego domu:)

Dołączenie: 25 Wrz 2007, 21:29
Posty: 3265
A mi po głowie chodzi inna historia.
Ona i on. Oboje wcześnie owdowieli i wiele lat poświęcili na samotne wychowywanie dzieci.Ona - trojga, on dwójki. Najmłodsze z tych dzieci rok temu skończyło studia i jak pozostałe - odpłynęło do własnych spraw. I wtedy zdarzyło się wesele - ona - ciotka panny młodej, on- przyjaciel rodziny pana młodego.Miałam okazję być na tym weselu :D Ona czterdzieści kilka lat - wciąż zgrabna, ładna i ze smutkiem w oczach.On - kilka lat starszy, Szwajcar, podróżnik z zamiłowania (a może tymi podróżami wypełniający samotność).
Dobry duch w postaci pary młodej posadził ich (oczywiście młodzi knuli :D ) obok siebie.
I... nigdy nie widziałam tak widocznie snującej się chemii.Nad ranem ona wyglądała jak siostra panny młodej, a on, gawędziarz, milczał. I patrzył.

Najładniejsze było to, że bijąca od nich magia udzieliła się wszystkim. Panna Młoda i Pan Młody wymieniali porozumiewawcze małżeńskie mrugnięcia Starego Dobranego Małżeństwa, a pary z długoletnim stażem traciły balast lat i kilogramów -flirtowały na parkiecie.

Ona i on - wspaniali i samotni tak długo. Bardzo lubiani.Wszyscy trzymali kciuki ŻEBY SIĘ UDAŁO!

Wygląda, że się udało!

Własnie dostałam zaproszenie na ślub!


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Re: sztuka opowiadania
PostWysłany: 25 Lut 2011, 09:24 
Offline
Domownik
Awatar użytkownika

Dołączenie: 17 Cze 2007, 23:05
Posty: 2054
Isiu, i takich historii jak najwięcej :)


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Re: sztuka opowiadania
PostWysłany: 27 Lut 2011, 01:46 
Offline
z bukowego domu:)

Dołączenie: 25 Wrz 2007, 21:29
Posty: 3265
Tuż po wojnie to było.Pewien pięciolatek przestraszył się świni, która do niego podeszła na podwórku.Zaczął się jąkać przeokropnie.Znalazła na to radę babka chłopca - kazała potoczyć po nim jajkiem - pokulać po głowie, tułowiu, kończynach (coś tam szeptała).Potem to surowe jajko włożyć pod poduszkę na noc kazała.Rano dać do zjedzenia świni.
Nie wiem na czym to polegało - chłopiec ponoć się jąkać natychmiast przestał.
W każdym razie po upływie 60 lat - co sprawdziłam - nie jąka się nadal :D


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Re: sztuka opowiadania
PostWysłany: 05 Mar 2011, 01:17 
Offline
z bukowego domu:)

Dołączenie: 25 Wrz 2007, 21:29
Posty: 3265
Poszłam na niedzielną mszę, nie tylko, żeby się pomodlić - bardziej,żeby nabrać równowagi psychicznej.Dużo spraw związanych z dziećmi - niby w normie,ale trochę dużo...Kazanie jak pod moją osobę - dostajesz od Boga nie takie dzieci jakie chcesz, ale takie, które są ci dane.Kochaj je, to twoja droga do świętości.Wróciłam z wyprostowanym kręgosłupem i pełna pozytywnej energii.
Dziś zeszło na temat tego kazania w rozmowie z dwiema znajomymi - jedna stwierdziła, że to było kazanie o jej niezbyt udanym mężu, druga - o problemach ze starymi rodzicami.
One też nabrały pozytywnej energii...
A kazanie wygłosił młodziutki ksiądz - co on może wiedzieć o pokoleniu swoich matek?


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Re: sztuka opowiadania
PostWysłany: 05 Mar 2011, 01:39 
Offline
z bukowego domu:)

Dołączenie: 25 Wrz 2007, 21:29
Posty: 3265
Czasami jako rodzice nadinterpretujemy. Marzy nam się dziecko doskonałe. Na miarę obecnych czasów i wymagań. Układne, a jednocześnie przebojowe.Inteligentne,oczytane, ale też zborne przy sprzątaniu, gimnastyce, naprawieniu kontaktów(techniczne - znaczy się). Indywidualista,ALE bez problemów w grupie rówieśniczej. Śliczna, zdrowa, przebojowa, bez zainteresowania chłopakami do dwudziestki, ALE adorowana-skromna i wzbudzająca zazdrość córeczka - w żadnym wypadku jednak nie bez wielbicieli. Chłopiec inny niż ci dookoła - spokojny, ale nie "ciepłe kluchy", twardy, ale empatyczny.

Znam takiego chłopczyka wzorowego.Ładny, mądry,pracowity, z sukcesami, idealny brat dla kilkorga młodszego rodzeństwa - po prostu ideał.
Dziś się rozpłakał z błahego powodu - jak tama puści, to daje upust do skrywanych spraw.

On, choć ma tylko 12 lat, już nie jest mały - NIE MOŻE ZAWIEŚĆ RODZICÓW, musi być tym bezproblemowym, do chwalenia,wizytówką udanej rodziny, starszym bratem, wyręką rodziców, ich powodem do dumy.
I szlochając mówi: mama nie ma dla mnie czasu.

My - mamy wielodzietne (nie jestem ojcem, więc bez tego przykładu) - czasami właśnie robimy ten błąd.Skupiamy się na dzieciach najbardziej potrzebujących - naszym zdaniem. I myślimy - temu Bóg dał tyle zdolności, przebojowości - nie muszę dodawać zbyt wiele.

Chcemy wyrównać dary losu i...zapominamy czasem podświadomie o tym najstarszym (duuużym), najładniejszym, najzdolniejszym czy najbardziej bezproblemowym z rodzeństwa.

Płacz mojego idealnego chłopczyka sprawił, że po pierwsze - zwróciłam intensywniej uwagę na KAŻDE MOJE dziecko, po drugie - czeka mnie trudna rozmowa z rodzicami chłopca - BO DO TEJ PORY MIELI IDEAŁ BEZPROBLEMOWY...


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 06 Mar 2011, 00:39 
Offline
naczelny amerykanista

Dołączenie: 20 Cze 2007, 23:40
Posty: 1450
Świat jest mały, przekonywaliśmy się o tym wielokrotnie.

Gdy Młodym miało się urodzić drugie dziecko, postanowili kupić dom.
Trzeba się było spieszyć, aby bank nie dostrzegł, że ich dochody trzeba będzie dzielić na cztery - bo wtedy mogłyby być kłopoty z otrzymaniem kredytu.
Ale trudno jest szybko znaleźć dom niedrogi a obszerny, w dobrym stanie, w przyzwoitej dzielnicy.
Aż wreszcie znalazła się odpowiednia oferta.
Ale cena wywoławcza to było maksimum tego, co oni mogli w banku dostać.
A byli jednymi z wielu, którzy domek oglądali.

Jakież było ich zdziwienie, gdy zadzwonił agent i powiedział, że jeśli chcą, to proszę bardzo, bo właścicielom-staruszkom spodobali się właśnie oni.
"Dlaczego my? Ha, pewnie z tego powodu, że któreś z nas powiedziało, że niczego w domku nie zmienimy. Ale my nie zmienimy tylko dlatego, że na razie nas nie stać na większe remonty".

Po kilku miesiącach wprowadzili się do własnego już domku z pięknym ogrodem. Starzy właściciele byli bardzo sympatyczni, udzielili rad, jak pielęgnować egzotyczne rośliny, ale na zaproszenie Młodych, aby wpadli czasem odwiedzić stare śmieci, odpowiedzieli zdecydowanie "nie".

Starsi Państwo przenieśli się na osiedle dla seniorów, z odpowiednią opieką,
Ale w ich kraju ludzie do późnych lat starają się być aktywni, pracować społecznie. Starszy Pan był szefem Koła Przyjaciół Muzeum Drukarstwa.
Raz do roku Koło wydawało jedną książkę, drukowaną na starych maszynach;wysyłano tę pozycję sympatykom.

Starszy Pan przygotowywał książki do wysyłki, zauważył, że jeden z członków zmienił adres.
Na jaki? Na jego poprzedni! Czyli ten młody człowiek, który kupił jego dom, jest członkiem Koła Przyjaciół Muzeum Drukarstwa? Przecież oni są muzykami!
Nie wytrzymał, zadzwonił.
- Pan ma coś wspólnego z drukarstwem? Koło zrzesza raczej starych drukarzy i ich rodziny.
- Tak, pochodzę z rodziny drukarskiej od pokoleń.
- A... a jak miał na imię pański dziadek?
- Rasmus, ale on umarł młodo.
Po drugiej stronie słuchawki zapanowała cisza. Po chwili:
- To był mój najbliższy przyjaciel, razem prowadziliśmy firmę, nasze rodziny się przyjaźniły, nasze dzieci bawiły się razem, pański ojciec i moje dzieci. Kiedy Rasmus nagle zmarł, więzy się zerwały, wyjechałem, zbudowałem nową drukarnię. A teraz... kiedy przyszliście obejrzeć dom, czułem, że jest mi pan jakoś bliski... Jakbym wnukowi dom zostawił.
- To... to wpadniecie państwo na kawę?
- Nie.


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Re: sztuka opowiadania
PostWysłany: 06 Mar 2011, 12:13 
Offline
od zawsze z Argentyną!!!
Awatar użytkownika

Dołączenie: 26 Lis 2007, 13:53
Posty: 3928
Miejscowość: BIAŁYSTOK
wzruszające i niesamowite...

_________________
życie...


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Re: sztuka opowiadania
PostWysłany: 06 Mar 2011, 17:17 
Offline
z bukowego domu:)

Dołączenie: 25 Wrz 2007, 21:29
Posty: 3265
Przepiękna opowieść!


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Re: sztuka opowiadania
PostWysłany: 07 Mar 2011, 09:26 
Offline
Domownik
Awatar użytkownika

Dołączenie: 17 Cze 2007, 23:05
Posty: 2054
piękna... wzruszająca...


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 82 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Skocz do:  
Twoja Podręczna Księgarnia

wielodzietni w biznesie

Nasza Islandia

Doula Gosia Borecka

Okno na dobrą stronę świata


wielodzietni.net na Facebooku

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group |
Ten serwis stosuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystanie.
» Akceptuję wykorzystywanie plików cookies w serwisie www.wielodzietni.net.