duża rodzina

duża rodzina

forum dla rodzin wielodzietnych i sympatyków
duża rodzina
Obecny czas: 19 Cze 2018, 20:03

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)




Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 82 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2, 3  Następna
Autor Wiadomość
 Temat postu: sztuka opowiadania
PostWysłany: 11 Lis 2007, 12:16 
Offline
zorga domowa
Awatar użytkownika

Dołączenie: 15 Cze 2007, 14:57
Posty: 6661
Miejscowość: Wrocław
fajna propozycja dla warszawiaków
Sztuka opowiadania

program festiwalu w zakładce aktualności
(14.XI-18.XI)

_________________
Image


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 14 Lis 2007, 01:38 
Offline
zorga domowa
Awatar użytkownika

Dołączenie: 15 Cze 2007, 14:57
Posty: 6661
Miejscowość: Wrocław
o festiwalu
http://www.polskieradio.pl/dwojka/dwojkapoleca/artykul23449.html

słuchałam o nim rewelacyjnej audycji (własnie na dwójce, skąd link). Zaproszonych bylo dwóch opowiadaczy i jeszcze ksiądz, spejalista od głoszenia kazań.

Opowiadania odradzają sie, jest szał w Ameryce, do nas jeszcze nie dotarło. Ale jak słuchałam dwóch krótkich historyjek , jedna mówiona przez kobietę, druga przez mężczyznę, hmmm to było piękne

przypomniałam sobie, jak gdzieś na koloni opowiadało się spod kołdry o czarnej łapie, cmentarzach itd. i ten tego potem ekipa bała się iść załatwić w nocy
opowieść to cos innego niż gadanie. Dorośli gadają, rozmawiają, dzieciom wychodzi na to, zdarza się opowiadać

Pamiętacie takie "opowiadane" przeżycia - przy ognisku, w samotnym schronisku (na skraju wsi, gdzie sołtys drzemie za ścianą;), a może w czasie jakis podróży, albo Wy może z tych szczęśliwców, którym babcie opowiadały długie historie ze swojego zycia na dobranoc, ciagle te same i te same....

_________________
Image


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 14 Lis 2007, 11:50 
Offline
Gazda z Farfurni
Awatar użytkownika

Dołączenie: 07 Sie 2007, 10:56
Posty: 2480
Miejscowość: tam, gdzie wrony zawracają
W schronisku ze śpiącym sołtysem za ścianą jest pełno opowieści. Po zachodzie słońca, gdy nie da się włączyć radia, ani tv można odpalić tylko kominek. No i wiadomo, że jak się nie śpiewa, to się gada. A czasem opowiada. A kiedy jeszcze leży śnieg - to ho-ho :wink:
Na zdjęciu jeszcze nie leży, ale za oknem jest już sporo:
Image


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 14 Lis 2007, 12:41 
Offline
sztabowiec z zapleczem kuchennym :-)
Awatar użytkownika

Dołączenie: 18 Cze 2007, 15:43
Posty: 5707
Miejscowość: Warszawa
Cała zima do gadania, a jak jescze odetnie i dobra nalewka i kominek to dopiero można gadać i gadać. :wink:

_________________
Komu dzwonią temu dzwonią
Mnie nie dzwoni żaden dzwon


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 14 Lis 2007, 12:51 
Offline
Generalissimus domownikuss
Awatar użytkownika

Dołączenie: 18 Cze 2007, 19:42
Posty: 2870
Albo słuchać, uwielbiam słuchać bo sama mam takie nieekscytujące życie, a ludzie są tacy ciekawi.


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 14 Lis 2007, 12:59 
Offline
sztabowiec z zapleczem kuchennym :-)
Awatar użytkownika

Dołączenie: 18 Cze 2007, 15:43
Posty: 5707
Miejscowość: Warszawa
Ha jak mozna mieć życie nieekscytujace przy 5 dzieci.
Nigdy nie wiadomo co się za 5 minut stanie, co wyleci w powietrze albo co spadnie na głowę - które.
Przy mojej czwórce i ich pomysłach. to dopiero żyje sie ekscytująco. :lol:

Ale kominek i nalewka i bajarz z fajeczką to dopiero odpoczynek i odprężenie i uspokojenie. Ech. :wink:

_________________
Komu dzwonią temu dzwonią
Mnie nie dzwoni żaden dzwon


Ostatnio edytowany przez ZIBI, 14 Lis 2007, 13:17, edytowano w sumie 1 raz

Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 14 Lis 2007, 13:09 
Offline
zorga domowa
Awatar użytkownika

Dołączenie: 15 Cze 2007, 14:57
Posty: 6661
Miejscowość: Wrocław
Yenna napisał(a):
bo sama mam takie nieekscytujące życie.

ja też nie wierzę:)

a o czym chcielibyście posłuchac??

ja z koloni pamietam, że opowieści nocną porą zaczynały się tak:
o 11.55 w nocy mężczyzna zatrzymuje taksówkę i mówi proszę jechac na cmentarz, jest ciemnmo i straszno, gdzie niegdzie błyska. O 12 taksówka zatrzymuje się przed cmentarnym wejściem, Mężczyzna wysiada i mówi: - proszę nie czekać. Podaje banknot, na nim ślady krwi, odchodzi otulając się cmentarnym mrokiem........ :shock: dale nie pamiętam, brrr

nie w ten deseń, ale bardziej lekkie, akurat na zimowe wieczory
Historie cmentarne. B.Akunina

_________________
Image


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 14 Lis 2007, 13:19 
Offline
sztabowiec z zapleczem kuchennym :-)
Awatar użytkownika

Dołączenie: 18 Cze 2007, 15:43
Posty: 5707
Miejscowość: Warszawa
E to już było.

Ot takie stareńkie góralskie bajki i bajania - opowieści o zbójnikach i starych czasach, jak to drzewiej bywało. :lol:

_________________
Komu dzwonią temu dzwonią
Mnie nie dzwoni żaden dzwon


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 14 Lis 2007, 13:30 
Offline
zorga domowa
Awatar użytkownika

Dołączenie: 15 Cze 2007, 14:57
Posty: 6661
Miejscowość: Wrocław
ZIBI napisał(a):
E to już było.

na koloniach znaczy się??;)

ja w ogóle lubię słuchać, wyłapuję gadane stacje na radiu. Lubię muzykę, ale na dłuższą metę męczy mnie jej podkład taki non stop. Ale gadane radio uwielbiam, może lecieć ciągle.

_________________
Image


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Dziwne zdarzenia
PostWysłany: 14 Lis 2007, 13:55 
Offline
naczelny amerykanista

Dołączenie: 20 Cze 2007, 23:40
Posty: 1450
Jechałam kiedyś pociągiem, wśród pasażerów wywiązała się rozmowa o zabobonach, przesądach, wierze w mity, bajki itp.
Dobrze mi się dyskutowało, bom też niepoprawna racjonalistka.
Ale ktoś wtedy powiedział, że wżyciu każdego człowieka zdarzają się historie, które trudno wyjaśnić.
Okazało sie, że KAŻDY z tam obecnych miał takie przeżycie.
Utkwiła mi w pamięci jedna historia.

Chłopak dojeżdżał do Technikum do Szczecina. Co dzień o tej samej porze wychodził z domu, szedł na stacje PKP, wsiadał do pociągu - i do szkoły.
Pewnego dnia, jak zawsze, przychodzi, staje na peronie, czeka - i nic - pociąg nie przyjeżdża. Mija kwadrans, pół godziny, młody sie denerwuje, tym bardziej, że nie podano żadnej informacji o spóźnieniu.
W końcu pyta jakiegoś kolejarza, co z tym pociągiem.
- Do Szczecina? Odjechał o czasie.
- Jak to? Przecież czekam na ten pociąg, byłem 5 minut przed czasem!
- Coś ci się musiało pomylić.
Chłopak sprawdził zegarek - wszystko OK. Upewnił sie, że pociąg rzeczywiście odjechał, i bardzo wzburzony wrócił do domu. Następny pociąg za 3 godziny.
W domu okazało sie, że nagle zmarł na atak serca jego ojciec.

Do dziś nie może zrozumieć, jak to się stało, że był na czas na peronie, nie widział że pociąg przyjechał i odjechał, i jaki to ma związek z nagłą śmiercią ojca.

Znacie takie prawdziwe dziwne historie?


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 26 Lis 2007, 02:18 
Offline
zorga domowa
Awatar użytkownika

Dołączenie: 15 Cze 2007, 14:57
Posty: 6661
Miejscowość: Wrocław
ja z dziwnych rzeczy słyszałam przy śmierci człowieka (wujek ze strony babci) wyjacego psa. W domu przyszła do chorego, starszego pana smierć, a zwierzę wyło na podwórku. Nie widziało zdarzenia, nie słyszało, a wyczuło.
ja byłam w domu obok i słyszałam to wycie.
Moja mama pracowała w szpitalu przy operacjach i raz zwierzyła się jej pacjentka, że przeżyła smierć kliniczną, widziała operację z góry, wiedziała jak lekarze sie zachowywali. Miała operację oka, była w calkowitej narkozie. Bała się trochę o tym mówic i nie chciała rozgłaszac, bo bała sie byc posadzona o fantazje.

_________________
Image


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Mama i kwiaty
PostWysłany: 26 Lis 2007, 14:02 
Offline
naczelny amerykanista

Dołączenie: 20 Cze 2007, 23:40
Posty: 1450
O mojej mamie mówiło sie, że ma "rękę do kwiatów".
W ogródku wszystko pięknie kwitło, w domu pełno zieleni, rzadkie okazy, hodowane często od ziarenka. Nic jej nie więdło, nie schło, nie marniało.

A u mnie - niestety. Nawet kaktus mi zmarniał, chociaż podlewałam, słowo daję. :wink:
A marzyłam, by moje dzieci też miały mieszkanie pełne zieleni!

Mama zmarła nagle.
Po kilku miesiącach zmarniały wszystkie jej kwiaty, chociaż siostra i ojciec zarzekali się, że o nie dbali.
I dziś po latach, w tym domu nie ma ani doniczki: nic sie nie trzyma.

Tymczasem u mnie się zazieleniło, wypiękniało.
Wszystko mi "samo" pięknie rośnie, szczepki się przyjmują, jak coś długo niepodlewane - to odżywa. Nie przesadzam z pielęgnacją ani nawożeniem.

Ktoś powiedział, że mama przekazała mi "rękę do kwiatów".
Może.
Szczególna forma "non omnis moriar"...


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 26 Lis 2007, 15:11 
Offline
Generalissimus domownikuss
Awatar użytkownika

Dołączenie: 17 Cze 2007, 01:15
Posty: 2960
Miejscowość: Warszawa
Rycerzowa - wzruszyłam się, przepiękna opowieść...


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 26 Lis 2007, 18:53 
Offline
Gazda z Farfurni
Awatar użytkownika

Dołączenie: 07 Sie 2007, 10:56
Posty: 2480
Miejscowość: tam, gdzie wrony zawracają
Ładne...


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 28 Lis 2007, 18:46 
Offline
naczelny amerykanista

Dołączenie: 20 Cze 2007, 23:40
Posty: 1450
Był listopadowy wieczór, deszcz, wichura - i brak prądu.
Siedliśmy z dzieciakami "przy kominku" czyli w kuchni przy piekarniku gazowym...
Wesoła trójka naszych pociech i dwaj koledzy - wszyscy młodsze klasy szkoły podstawowej.

Dzieci gadały jedno przez drugie, aż któreś zadało poważne pytanie - czego najbardziej w świecie nie lubisz, a co najbardziej lubisz?
Nie było zaskoczenia - towarzystwo zgodnie orzekło, że najmniej do lubienia nadaje się szkoła, a najbardziej - prezenty.

Odsunęłam się w cień i zadumałam nad prostotą ludzkiej natury, co to od obowiązków ucieka, a przyjemności lubi...

Gromadka dyskutowała dalej, tym razem o filmie z życia sławnej osoby, który to obraz pokazano w tv.
O tym, że o nich też można by nakręcić film.
O tym, że film można cofać i jeszcze raz oglądać.
O tym, że z filmu można wyciąć niektóre fragmenty.
O tym, że z prawdziwego życia nic już nie moża wyciąć.

Wtedy przyszło mi do głowy, że stare pytanie "co najbardziej lubisz, a czego nie" - można zadać w innej formie.
- Słuchajcie, a które momenty ze swego życia miałybyście ochotę "wyciąć", a które uważacie za najlepsze?

Odpowiedzi były zaskakujące!

Co było najlepsze?
- Jak nasza klasa zwyciężyła w konkursie na zbieranie makulatury.
- Jak pierwszy rozwiązałem zadanie z gwiazdką.
- Jak wygraliśmy mecz z III c.
- Jak powiedziałam wiersz na akademii i dostałam brawa.
- Jak mnie wybrano do samorządu.
- Jak pani powiedziała, że mój zielnik jest bardzo ładny, chociaż sam robiłem.
- Jak na obozie zuchowym wytrzymałam na warcie do północy, chociaż się bałam.
PRAWIE WSZYSTKO ZWI¡ZANE ZE SZKOŁ¡!

Czego dzieci nie chciałyby za nic przeżywać jeszcze raz?
- Jak wszyscy poszliście na imprezę noworoczną, a ja chora zostałam w łóżku.
- Jak mnie Agnieszka nie zaprosiła na urodziny.
- Jak Tomek dostał nowy komputer, zaprosił kolegów, a mnie nie.
- Jak całą klasa pojechała na wycieczkę, a ja nie.

Zadumałam się raz jeszcze.
Czy dzieci, czy dorośli - wszyscy jesteśmy jednakowi. Może nie umiemy tego nazwać, ale najbardziej cenne są dla nas własne konkretne dokonania, gdy potwierdza się, że coś potrafimy, coś jesteśmy warci.
I gdy możemy działać razem.
Żadna manna z nieba.

I że najbardziej boli nas odrzucenie i samotność.


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 29 Lis 2007, 00:44 
Offline
epikurejka w rozpaczy
Awatar użytkownika

Dołączenie: 16 Cze 2007, 11:46
Posty: 6145
Miejscowość: Tychy
Rycerzowa znakomicie opowiadasz :)
Przypomniało mi sie w "pożegnaniu z Afryką" bohaterka pzry stole proponuje opowieści . kiedyś to była normalna aktywność towarzyska dzis kompy , Tv i słuchawki/mp3 / i każdy siedzi w swojej kukawie -nie opowiadamy nie śpiewamy .... zanikamy zanikamy ...człekokształtni na szczęście jest rycerzowa:) :lol: 8) :idea: :idea:


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 29 Lis 2007, 12:37 
Offline
zorga domowa
Awatar użytkownika

Dołączenie: 15 Cze 2007, 14:57
Posty: 6661
Miejscowość: Wrocław
świetne opowieści:)
tak samo jak ta o Ameryce, która cały czas jest czytana...
:))

_________________
Image


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 29 Lis 2007, 17:35 
Offline
naczelny amerykanista

Dołączenie: 20 Cze 2007, 23:40
Posty: 1450
Dziewczyny, wśród wielodzietnych to wszak częsty zwyczaj - opowiadanie.
Bo jak inaczej utrzymać towarzystwo przy stole, w jakim takim porządku?

Są specjalne okazje.
Jak wiadomo, u wielodzietnych się nie przelewa, więc się robi przetwory, przetwory, przetwory...
Dostajesz worek jabłek, i co ?
Gromadzisz potomków dookoła stołu (najlepiej dokooptować też jakieś koleżanki), każde nożyk do ręki, wszyscy obierają , ty opowiadasz, opowiadasz, opowiadasz, przy okazji doglądasz smażenia, i po 2 godzinach już pijemy herbatkę i jemy chlebuś ze świeżą marmoladą.

Dzieci są bardzo miłe - lubią a słuchać nawet starych, powtarzanych stale od nowa opowieści.

W listopadowe wieczory, jak teraz, gdy tak smętnie za oknem , zimno, ponuro i wietrznie, dzieci nieodmiennie prosiły o historię "z rączką".

Gdy tylko nastawię obiad, to i wam opowiem.


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 29 Lis 2007, 18:21 
Offline
Gazda z Farfurni
Awatar użytkownika

Dołączenie: 07 Sie 2007, 10:56
Posty: 2480
Miejscowość: tam, gdzie wrony zawracają
Co z tym obiadem? Nastawiłaś?


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 29 Lis 2007, 19:09 
Offline
naczelny amerykanista

Dołączenie: 20 Cze 2007, 23:40
Posty: 1450
Ta opowieść wygląda jak typowa "historia z duchami", ale jest w całości prawdziwa.
(Jako statystyk znam rolę przypadków w historii...)

Zdarzyło się to znajomym moich rodziców, w domku z ogrodem na przedmieściu.
Tak zwani młodzi emeryci, po obejrzeniu telewizji, opowiedzeniu sobie codziennej porcji plotek i złośliwości , udawali się na spoczynek.
To znaczy pan domu już się położył, pani jeszcze wyszła z psem, chociaż pogoda była "że psa by nie wygonił". Koniec listopada.

Gdy już miała się kłaść, usłyszała, że ktoś puka do okna.
Zdziwiła się - dlaczego nie do drzwi? Pod oknem rosły krzewy.
Pukanie się powtórzyło , kobieta odsunęła zasłonę - i przeraziła się:
W szybę okna pukała maleńka, dziecięca rączka!

Kobieta krzyknęła. Nagle ją olśniło! Córka! Wnuczek!
Natychmiast obudziła męża, szarpała nim i wołała, że natychmiast muszą jechać do córki, gdyż któreś z wnucząt potrzebuje pomocy!

Był to czas, gdy nie wszędzie były telefony, całkiem niedawny czas.

Mąż uspokajał ją, przekonywał, że nic nie stuka, że pod oknem nikogo nie ma, że jej się przewidziało.
Kobieta histerycznie płakała i wołała, że muszą jechać.
Mężczyzna nie miał wyboru - wyciągnął malucha z garażu.
Pogoda straszna, deszcz i wiatr.
Ale kierowca najbardziej w świecie bał się, co powiedzą córka i zięć, gdy zostaną obudzeni w środku nocy...

Blokowisko było na drugim końcu miasta.
Przyjechali - a w mieszkaniu córki palą się wszystkie światła.
Biegną po schodach, wpadają, a w domu płacz. Mały synek ciężko chory, dusi się, świszcze, starsze dzieci płaczą razem z matką, ojciec w delegacji.
Telefon na dole zepsuty.

Dziecko natychmiast zostało odwiezione do szpitala.
Dwoje starszych - ukojone, położone w łóżeczkach.
O świcie ojciec rodziny wrócił do domu. Potem przyszła wiadomość, że maleństwu lepiej.

Dziadkowie wrócili do siebie.
Wiatr nie przestawał wiać.
Zmęczeni kładli się wreszcie do łóżka, gdy znów usłyszeli pukanie do okna. Tym razem słyszeli oboje.
Sprawdzili: to gałąź wyrośniętego krzewu uderzała w szyby.

Wiatr był zmienny - gdy dmuchnęło w stronę okna, koniec gałęzi niczym dziecięca rączka uderzał w szybę....


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 30 Lis 2007, 00:53 
Offline
epikurejka w rozpaczy
Awatar użytkownika

Dołączenie: 16 Cze 2007, 11:46
Posty: 6145
Miejscowość: Tychy
Niesamowite. :shock: I super opowiedziane. Rycerzowa zdradx -piszesz zawodowo :) :?: 8)


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 30 Lis 2007, 12:25 
Offline
Generalissimus domownikuss

Dołączenie: 21 Cze 2007, 10:25
Posty: 1732
Miejscowość: Toruń
kurcze
dreszcz mnie przeszedł

super opowieść

_________________
4 dzieci od 15 do 7 lat
półetatowa kura domowa ;)


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 30 Lis 2007, 12:26 
Offline
zorga domowa
Awatar użytkownika

Dołączenie: 15 Cze 2007, 14:57
Posty: 6661
Miejscowość: Wrocław
jejku :shock:
ja mogę tylko powtórzyć:
niesamowite i super opowiedziane

_________________
Image


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 30 Lis 2007, 12:43 
Offline
naczelny amerykanista

Dołączenie: 20 Cze 2007, 23:40
Posty: 1450
Pamiętacie, jak Ania z Zielonego Wzgórza utworzyła Klub Powieściowy?
Swoje utwory czytała najpierw Maryli, która mówiła, że "dzieła" Ani są dziwaczne, napuszone, pretensjonalne.

Natomiast Mateusz zachwycał się wszystkim, co Ania napisała.
Jego zdaniem wszystko było piękne, fantastyczne, super pod każdym względem.
Ania mówiła koleżankom : "Ten typ krytyki lubię".

JA TEŻ. :wink:


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 02 Gru 2007, 01:06 
Offline
zorga domowa
Awatar użytkownika

Dołączenie: 15 Cze 2007, 14:57
Posty: 6661
Miejscowość: Wrocław
ja nie potrafi opowiadać, chciałabym mieć taki dar. Zapominam nawet kawały, najbardziej te, które mnie ogromnie smieszą i spalam im puenty.
Ale pamiętam, że w dzieciństwie lubiłam słuchac, ale sama zamiast bajek czytałam np.
Historie niewiarygodne
tam było o chodzeniu po weglach, statkach zaginionych w trójkacie Bermudzkim, kobiecie, która zasnęła na 20 lat itd.
To było z jednej strony takie niusowe, ale też było z wyjaśnieniami, trochę paranaukowe.
Może ma się albo dar do opowieści, albo bardziej ścisły umysł i wtedy wymyślenie ciekawej basni/historii staje się problemem.
A juz modulowanie głosu, żeby na ten przykład dziatwę przytrzymac przy obieraniu jabłek, to juz u mnie całkowita niemozliwość;)

_________________
Image


Ostatnio edytowany przez jola, 02 Gru 2007, 17:13, edytowano w sumie 1 raz

Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 02 Gru 2007, 15:08 
Offline
Gazda z Farfurni
Awatar użytkownika

Dołączenie: 07 Sie 2007, 10:56
Posty: 2480
Miejscowość: tam, gdzie wrony zawracają
Czekam na jeszcze 8)


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 03 Gru 2007, 00:39 
Offline
naczelny amerykanista

Dołączenie: 20 Cze 2007, 23:40
Posty: 1450
A znacie opowieści kolejarskie?
Wujek był zawiadowcą stacji, opowiadał ciekawe rzeczy o kolei, gdzieś tam od ludzi zasłyszane..
Mnie oczywiście utkwiła w pamięci historia najbardziej niesamowita.

Jechał pociąg, w lokomotywie maszynista i pomocnik.
Na tzw. prostym odcinku maszynista trochę się zamyślił.
Spojrzał w okno - było brudne, miało jakieś plamy i zacieki.

Przyszło mu do głowy, że właśnie w takich oknach nawiedzone wiejskie baby widzą święte twarze, różne "matkiboskie".
- Co się tak patrzysz w okno? Co tam widzisz? - spytał pomocnik.
- Co widzę? Może Matkę Boską?
- Matkę Boską?!!! O mój Boże!!!
I pomocnik nagle rzucił sie do hamulca bezpieczeństwa i pociągnął za rączkę.
- Zwariowałeś?!! Co robisz?!!!
- No, skoro widziałeś Matkę Boską...
- Głupcze! Co ci przyszło do głowy! Nic nie widziałem!

Ale zszokowany pomocnik nie potrafił ł wytłumaczyć, co mu przyszło do głowy.
Po kilku chwilach pociąg sie zatrzymał, w szczerym polu, ale niedaleko od jakiejś wsi.

Obaj kolejarze wyszli, wyjaśnić sprawę kierownikowi pociągu.
Zanim spojrzeli w jego kierunku, ich oczy skierowały się na tory - przed pociągiem.
Miedzy torami, w odległości kilkudziesięciu metrów od lokomotywy,
bawiła sie dwójka małych dzieci.
Jak z obrazka - chłopczyk i dziewczynka.


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 07 Gru 2007, 14:53 
Offline
epikurejka w rozpaczy
Awatar użytkownika

Dołączenie: 16 Cze 2007, 11:46
Posty: 6145
Miejscowość: Tychy
Niesamowita historia.


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 07 Gru 2007, 18:51 
Offline
naczelny amerykanista

Dołączenie: 20 Cze 2007, 23:40
Posty: 1450
O tak, niektóre historie są dziwne i śmieszne zarazem.

Jako młodziutka studentka pierwszego roku kupiłam sobie książkę
"z momentami". Dzieło miało żółtą płócienną oprawę , z nadrukowaną czarną sylwetką głównej bohaterki. Kusiło.
Wiecie, wyrwała się dziewczyna z głębokiej prowincji do stolicy...
Nikt mnie tu nie znał, mogłam sobie kupić.

Pędzę do akademika z niezdrowym rumieńcem, marząc o chwili, by być samą i poczytać sobie. Mam szczęście - współmieszkanki na zajęciach.

Natychmiast pogrążam sie w lekturze, nagle widzę, że mam brudne ręce.
- Czyżbym była aż taka nomen omen podniecona, że zapomniałam o umyciu rąk?

Ręcznik, mydło, i pędzę do łazienki.
Znów pogrążam się w lekturze; momenty są, a jakże!
Ale kątem oka dostrzegam, że ręce nadal mam brudne.
- Acha, nie domyłam. Śpieszyło mi się.

Ręcznik, mydło, do łazienki.
Znowu czytam, momentów coraz więcej.
Chcę odwrócić kolejną kartę, patrzę - no nie! Ręce znowu brudne!
- Co jest?!

Ręcznik, mydło, myję ręce powoli, dokładnie.
Wracam do książki, ale z niepokojem. Już mnie lektura tak nie podnieca. Nie mam odwagi popatrzeć na swoje dłonie.
Wreszcie im sie przyglądam - brudne!!!

Wchodzi koleżanka, widzi mnie przerażoną, oglądającą własne brudne ręce.
- Co sie dziwisz? Ten nadruk na okładce jest po partacku zrobiony. Ale wystarczy owinąć książkę w gazetę...


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 08 Gru 2007, 12:41 
Offline
naczelny amerykanista

Dołączenie: 20 Cze 2007, 23:40
Posty: 1450
Jechał chłop konnym wozem. Droga była grząska, po deszczu, jedna z kałuż okazała sie nie do przejechania - zapadł sie wóz aż do połowy kół.
Próbuje chłop jechać dalej, popędza konia, koń nie daje rady.
- Oj, mój Siwku - mówi chłop. Z tego błota sam diabeł nas nie wyciągnie!

Usłyszał diabeł, zrozumiał, że wjechano mu na ambicję.
Sprężył się, pomógł koniowi wyciągnąć wóz z błota.

I jak myślicie, co powiedział chłop?

- O dzięki Ci, Panie Boże!


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 82 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2, 3  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Skocz do:  
Twoja Podręczna Księgarnia

wielodzietni w biznesie

Nasza Islandia

Doula Gosia Borecka

Okno na dobrą stronę świata


wielodzietni.net na Facebooku

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group |
Ten serwis stosuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystanie.
» Akceptuję wykorzystywanie plików cookies w serwisie www.wielodzietni.net.