duża rodzina

duża rodzina

forum dla rodzin wielodzietnych i sympatyków
duża rodzina
Obecny czas: 21 Sie 2018, 08:33

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)




Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 9 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
 Temat postu: "Trup w szafie"
PostWysłany: 26 Gru 2013, 18:13 
Offline
naczelny amerykanista

Dołączenie: 20 Cze 2007, 23:40
Posty: 1450
Hej, proponuje cykl opowiadań pt. "Trup w szafie", to znaczy skrywane rodzinne tajemnice, mroczne historie, gdzieś podsłuchane, skądś wygrzebane.
Pewnie każdy takie zna, od kogoś słyszał.

Zaraz po świątecznej kawie przypomnę sobie to i owo.
Ale jakby kto mnie uprzedził, to się nie obrażę.


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Re: "Trup w szafie"
PostWysłany: 26 Gru 2013, 21:21 
Offline
naczelny amerykanista

Dołączenie: 20 Cze 2007, 23:40
Posty: 1450
Właśnie teraz, w święta, przypomniało mi się, jak u pewnych Bardzo Starszych Państwa oglądałam bardzo stare fotki. Na jednej była choinka, na stylowym fotelu siedziała elegancka pani, obok niej stały dwie kilkuletnie dziewczynki w białych sukieneczkach, a na kolanach tej pani siedział malutki chłopczyk w marynarskim ubranku.
Sama słodycz.
- To pan?
- Tak, to ja.
- Urocze. Widać, że był pan oczkiem w głowie swojej mamy.
Bardzo Starszy Pan tylko się skrzywił. Brzydko skrzywił. No to nie kontynuowałam tematu.

Po kilku latach, gdy ten pan umarł, poznałam powód owego skrzywienia - ta pani nie była jego matką. Tajemnicy nie znały nawet jego dzieci i wnuki, dowiedziały się przypadkiem po jego śmierci.

A było to tak.
W dużym drobno-burżuazyjnym domu mieszkała rodzina: apodyktyczna wdowa z dwiema córkami, jedna była już zamężna, miała dwie córeczki, jej mąż prowadził biznes po teściu.
Skandal wybuchł, gdy okazało się, że młodsza córka jest w ciąży, a jeszcze większy - że ojcem dziecka jest szwagier. Jak potem żartowano - pomyliły mu się drzwi...
Seniorka rodu zadecydowała, że dziecko zostanie "zapisane" do rodziny starszej córki, i że to ona z ojcem chłopaka go wychowają.
I tak się stało.
Chłopiec potem przejął po ojcu biznes (duży zakład rzemieślniczy).

Nie wiem, jak było temu dziecku, chyba wielkiej traumy nie odniósł, skoro wyrósł na dobrego człowieka.
Bardzo jest mi żal jego przybranej matki - stale miała przed oczyma dowód zdrady nie tylko męża ale i siostry.


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Re: "Trup w szafie"
PostWysłany: 28 Gru 2013, 21:28 
Offline
naczelny amerykanista

Dołączenie: 20 Cze 2007, 23:40
Posty: 1450
Skrywane historie rodzinne to zwykle informacje,że ktoś nie jest dzieckiem swych rodziców.
Wyjawienie takiej tajemnicy uważa się zwykle za świństwo.
Ale czy człowiek nie ma prawa znać prawdy o swoim pochodzeniu?
Z drugiej jednak strony - po co kogoś ranić.

Akurat tak się składa, że znam kogoś, kto ewidentnie ma innego ojca, niż ojciec rodziny.
Kiedyś myślałam, że jeślim ten ktoś spyta, to powiem prawdę, ale zmieniłam zdanie.
Zaprę się w żywe oczy, że cokolwiek wiem.

Bo zdarzyło mi się, że odezwali się do mnie dawni znajomi, kiedyś sąsiedzi z podwórka..
Znaleźli mnie przez Naszą Klasę. Znaczy się - odezwały się dzieci tych znajomych, bo oni dawno nie żyją. Młodsze dzieci, nie te, z którymi się bawiliśmy na podwórku. Do tej pani, która kiedyś była maluchem, czepiającym się nas, którzy już chodziliśmy do szkoły, napisałam ciepły list.
Ze tak, że pamiętam, czasem bywam w krainie naszego dzieciństwa, ale naszego podwórka już nie ma, innych sąsiadów też nie ma, odwiedzając groby rodziców palę i im świeczki, tak samo jak palę świeczkę na grobiku ich najstarszego braciszka.

Najpierw milczenie, potem zdziwienie - jakiego braciszka?

No, był ktoś taki, zmarł jako niemowlę, pamiętam tę historię dobrze, bo opowiadała mi o tym mama, której maluch był często podrzucany. Od moich braci zaraził się jakąś dziecięcą chorobą.

Otóż ci ludzie nic o braciszku nie wiedzieli. Gdy rodzina znalazła inne miejsce do życia, dzieci miały po kilka lat, nigdy nie przyjechały w odwiedziny.
I ja im takie rzeczy o rodzicach mówię. Że było dziecko, nie wiadomo, czy ślubne, o którym rodzice nie chcieli pamiętać. Gdzie jest ten grób? Jest nazwisko?
Ano nie ma nazwiska, tak samo jak i na kilku innych malutkich grobikach w tej części cmentarza.
Są gołe małe krzyże, są zazwyczaj kwiaty, bo ktoś zawsze połozy, jedną świeczkę zapali.

Korespondencja się urwała.
Ale po jakimś czasie ta pani znów do mnie napisała. Rozmawiała z najstarszym bratem, ten kiedyś podsłuchał rozmowę rodziców o tym dziecku. Czyli braciszek istniał naprawdę.
Poprosiła o pomoc w odnalezieniu grobu brata, skoro co roku "palę świeczkę na jego grobie".
Ale ja palę na każdym z tych kilku grobików, bo nie wiem, w którym leży mały zapomniany chłopiec. I nie żyje już nikt, kto mógłby mi w tym pomóc. Mój własny, starzejący się brat raz mówi, że to tu, innym razem, że tam...


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Re: "Trup w szafie"
PostWysłany: 01 Sty 2014, 15:38 
Offline
naczelny amerykanista

Dołączenie: 20 Cze 2007, 23:40
Posty: 1450
Jak pisałam, wyjawienie dziecku przez osoby postronne, że jest adoptowane, uważa się zwykle za świństwo temu dziecku i rodzinie wyrządzone.
Ale w życiu różnie bywa.

Miałam w akademiku koleżankę, bardzo dobrą studentkę, dziewczynę niezwykle ambitną, zaradną, energiczną. Gdy okazało się, że pochodzi z miasta, gdzie mam rodzinę i zna moje kuzynki, zbliżyłyśmy się bardziej. Kiedyś opowiedziała mi swoją historię.

Jako małe dziecko, gdzieś tak do 5., 6. klasy, była nieznośnym bachorem, nadpobudliwym, niegrzecznym, pyskatym, włóczącym się po osiedlu z chłopaczyskami. W szkole miała fatalną opinię i jeszcze gorsze stopnie; nauczyciele wręcz wspominali rodzicom o szkole specjalnej. Dzieciak był ewidentnie zaburzony, choć - jak się mówiło - cwany.
Dziewczynka nie lubiła swoich rodziców, chociaż byli bardzo troskliwi, wstydziła się ich; matka była "bardzo prosta", a ojciec miał garb. Jedyną osobą, z którą mała się liczyła, była młoda i elegancka ciocia, która czasem (za rzadko) ich odwiedzała, a zawsze umiała wytknąć rodzicom ich błędy i zaniedbania.

Aż pewnego dnia ktoś brutalnie ją uświadomił - że jest adoptowana, matką jej jest ta właśnie elegancka ciocia, którą ją w niemowlęctwie odrzuciła. Ojciec, zanim zmarł, uprosił krewnych, aby się dzieckiem zajęli.
Dziewczynka przeszukała dom, znalazła odpowiednie dokumenty.

I co?
Dziecko było naprawdę "cwane" - oceniło, ile dla niej robią przybranie rodzice, a ile troskliwa ciocia. Przy najbliżej wizycie "cioci" i jej uwag na temat zaniedbań wychowawczych matki, dziewczynka nagle wybuchnęła:
- Niech ciocia będzie cicho! Ciocia jest niewarta mojej mamie nóg umyć i tej wody wypić!
(Ponoć dokładnie tak powiedziała, tylko bardziej po chamsku. Matka zebrała od cioci słowa krytyki, że dziecko niewychowane).

Od tego dnia zmieniła się, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.
Przede wszystkim zaczęła się pilnie uczyć Podstawówkę skończyła na czwórkach, ale w liceum miała już piątki. Na wyższej uczelni - jednej z najlepszych w kraju - średnia powyżej 4,5.
Poprawiła zachowanie, a swoich rodziców traktowała zawsze z ogromnym szacunkiem i czułością.
Po studiach wróciła do swego miasteczka, chociaż jako wybitna studentka, miała inne możliwości. "Jestem jedynaczką, muszę wrócić do rodziców".

Nigdy nikomu nie mówiła, że wie o adopcji.

Spotkałam ją po latach, przy okazji wizyty u mojej rodziny.
Własna firma, okazały dom, dobry mąż, dzieci na dobrych studiach - wyglądała na zadowoloną z życia. (Chociaż tego akurat dnia miała koszmarny katar).

Prawda w jej przypadku okazała się tym, co wyzwala.
Wyjątek?


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Re: "Trup w szafie"
PostWysłany: 04 Sty 2014, 00:58 
Offline
naczelny amerykanista

Dołączenie: 20 Cze 2007, 23:40
Posty: 1450
Jednak nie zawsze warto znać prawdę, nawet tę o adopcji.

Nasz znajomy dowiedział się, że jest adoptowany, gdy był już dorosły, miał własne dziecko.
I właśnie dlatego, że sam był już ojcem, wiedział, co to znaczy, jakie to trudne - tym bardziej docenił troskę rodziców.
A nie mieli łatwo.

W czasie nauki w liceum chłopakowi wpadło do głowy, by rzucić szkołę i zająć się poważnie piłką nożną. Trener tego żądał.
Rodzice postawili veto.
Z trudem, z ogromnym trudem, chłopak poddał się woli ojca. "Bo to mój ojciec".
Zdał maturę, skończył trudne studia, znalazł dobrą pracę.

W piłkę grał amatorsko, i dość szybko na boisku złamał paskudnie nogę. Długo musiał się leczyć.
Jak mówił ortopeda, kości miał nienajmocniejsze, sport zawodowy by go zniszczył.

Co by było, gdyby rzucił szkołę?

"Gdybym wiedział, że to nie mój prawdziwy ojciec, na pewno bym rzucił. I w ogóle nie byłbym taki grzeczny, jak byłem".


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Re: "Trup w szafie"
PostWysłany: 10 Sty 2014, 22:21 
Offline
naczelny amerykanista

Dołączenie: 20 Cze 2007, 23:40
Posty: 1450
A o tej tajemnicy dowiedziałam się z podsłuchu, to znaczy z rozmowy rodziców ze znajomymi.
Dorośli nawet niespecjalnie ściszali głosy, sprawa pewnie była powszechnie znana.
Ale nie dla dzieci.

W czasie wakacji jest więcej czasu na zabawę, i są nowi towarzysze zabaw, czyli goście. W czasach mojego dzieciństwa na lato wyjeżdżało się przeważnie do babci albo do cioci.
Do babci w sąsiedztwie przyjeżdżał co roku wesoły, żywy, krępy blondynek, z głową pełną niesamowitych pomysłów. Bardzo lubiliśmy się z nim bawić.
Tyle tylko, że ni stąd ni zowąd pojawiała się jego babcia, z surową twarzą, ale zawsze z ciepłym gestem. Było to o tyle dziwne,że wówczas dzieciaki biegały samopas, a babcie miały tylu wnuków, że się nad nimi rzadko rozczulały.

Ta babcia przypominała mi Marylę z Ani z Zielonego Wzgórza - wysoka, surowa, pełna zasad.
Ta rodzina to byli dobrzy znajomi moich rodziców, ludzie szanowani, dobrze sytuowani. Mieszkali w dużym domu z czerwonej cegły (ponurym, jak jego gospodyni) z dwoma synami; ten młodszy chodził jeszcze do naszej, podstawowej szkoły, wzorowy uczeń, konferansjer na wszystkich akademiach.

No i dowiedziałam się, że był jeszcze trzeci syn, najstarszy, równie wzorowy, jak bracia.
Ten pierworodny i ukochany był lotnikiem, mieszkał gdzieś daleko, dlatego my, dzieci, nie znaliśmy go.
No i ponoć pewnego dnia ten ukochany syn przyjechał z dziewczyną, oznajmił, że się żeni, i że dziewczyna jest w ciąży. Rozpętała się straszliwa awantura, rodzice chłopaka wyrzucili dziewczynę z domu, wyzwawszy od najgorszych. Nam trudno uwierzyć, że powodem tego mogła być jedynie ciąża dziewczyny, ale takie to były czasy.

Młodzi nie pobrali się. Lotnik nie bał się szerokich przestworzy, ale bał się własnej matki.
Płacił alimenty, czasem odwiedzał dziecko. Dziadkowie nie chcieli słyszeć o "bękarcie"- tak dokładnie o nim mówili.

Aż kiedyś przyszła straszliwa wiadomość - syn zginął w wypadku lotniczym.
Rozpacz.
Ale został wnuczek, ktoś dziadkom doniósł, że podobny do ojca.
Zaczęła się walka o dziecko, o prawo widywania go.
Na początku dziadkowie próbowali przekupić matkę, ale "spuściła ich ze schodów", tak jak ją kiedyś spuszczono.
Nie wiem, jak to długo trwało, jak bardzo i rozpaczliwie dziadkowie prosili, ale w końcu matka zgodziła się. Chłopiec co roku przyjeżdżał do dziadków na cały lipiec.

Mój ojciec mówił, że na miejscu tej kobiety nigdy by dziadkom nie wybaczył i nie pozwolił im widywać dziecka, czyli musiały zostać przekroczone jakieś granice, nawet na tamte czasy.

A może ta matka po prostu dziecko kochała?


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Re: "Trup w szafie"
PostWysłany: 23 Sty 2014, 23:30 
Offline
naczelny amerykanista

Dołączenie: 20 Cze 2007, 23:40
Posty: 1450
Zdarza się to nader często, że wieść, iż ma się narodzić dziecko, nie jest bynajmniej radosna. Ale potem dziecko się kocha i raczej ukrywa fakt pierwotnej do niego niechęci.
Szczególnie, gdy ta niechęć jest ekstremalna.

Byłam już po maturze, ostatnie tygodnie przed wyjazdem na studia, świat wydawał się piękny, ludzie dobrzy.
Moją mamę odwiedzili goście - dwie nieznane mi panie, starsza i młodsza. Właściwie nie tylko moją mamę, ale i sąsiadkę staruszkę, moją przybrana babcię.
Wypiły kawę, pogawędziły, pojechały.
A ja poznałam przerażającą historię.

Było to w pierwszym czy drugim roku po wojnie - czas biedy, wielkich wędrówek ludności,
mozolnego odbudowywania nie tylko zniszczeń materialnych, ale i moralnych.
Przy ulicy, przy której mieszkali moi rodzice, jeszcze bez dzieci, zamieszkała młoda kobieta, w widocznej ciąży; wynajęła u kogoś pokój na poddaszu. Dojeżdżała gdzieś do pracy, najprawdopodobniej do nieodległego PGR-u. Była zupełnie sama.

Kiedyś, w bardzo mroźny, wietrzny dzień - tak jak dziś - mama, idąc do sklepu, zauważyła u niej otwarte na oścież okno. Gdy wracała z zakupów, okno było nadal otwarte.
Może coś się stało? Może trzeba pomóc?
Weszła na pięterko, zapukała, cisza, nacisnęła klamkę, otwarte, weszła.
Po mieszkanku hulał mroźny wiatr, a w metalowej wanience młoda kobieta kąpała noworodka w wodzie z lodem!!!

- Mamo, i co zrobiłaś?! Wrzasnęłaś, zwymyślałaś, wezwałaś milicję?!
- Dziecko drogie, to były inne czasy, myślisz współczesnymi standardami.
- Mamo, ale tu chodzi o małe dziecko, wobec dziecka standardy są zawsze takie same!
Przecież zrobiłaś coś, prawda?!

Obie sąsiadki, moja mama i przybrana babcia, spojrzały na siebie.
- Co zrobiła twoja matka? Pocięła przedostatnie prześcieradło na pieluszki, popruła własny sweter i zrobiła na drutach dwa sweterki.
- Co ja mogłam zrobić? To sąsiadka, czyli babcia miała krowę! Krowę, rozumiesz! Więc było mleko.
- W każdym razie, to dziecko, jak widzisz, się wychowało. Matka wkrótce stąd wyjechała.
A dziś dowiedziałyśmy się,że potem wyszła za mąż za dobrego człowieka, dzieci już nie mieli, a ta dziewczyna wyrosłą na zdrową, fajną dziewczynę, skończyła studia medyczne, jest dumą i radością matki i ojczyma.
- Jejku,żeby jej tylko nikt nie powiedział, że rodzona matka kąpała ją w wodzie z lodem!
- Ona o tym wie. Matka jej powiedziała. Pewnie dziewczyna, jako lekarz, chciała wiedzieć, dlaczego nigdy nie miała kataru...


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Re: "Trup w szafie"
PostWysłany: 28 Sty 2014, 21:39 
Offline
Generalissimus domownikuss

Dołączenie: 21 Cze 2007, 10:25
Posty: 1732
Miejscowość: Toruń
wspaniałe opowiadania, jestem pod wrażeniem
i jeszcze , jeszcze chce się czytać więcej
:)

_________________
4 dzieci od 15 do 7 lat
półetatowa kura domowa ;)


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Re: "Trup w szafie"
PostWysłany: 01 Lut 2014, 00:36 
Offline
naczelny amerykanista

Dołączenie: 20 Cze 2007, 23:40
Posty: 1450
Ale wy też coś napiszcie, bo moje historie wkrótce się skończą.:-)

Historia, opowiedziana mi przez koleżankę, jest tak banalna, że aż filmowa.
Życie pisze bardzo kiczowate scenariusze.

Było młode małżeństwo, przyszedł i dla nich czas na dziecko - ale niestety, nie udawało się.
Kilka lat leczenia, nic.
Zdecydowali się na adopcję. Ale tam długie kolejki, bo zależało im na noworodku.
Aż ktoś im powiedział, że we wsi, z której wywodziła się rodzina męża, jest dziewczyna w bardzo niechcianej ciąży. Długo ukrywała swój stan, aż było za późno na aborcję.
Na pewno zgodzi się oddać dziecko w ramach tzw. adopcji ze wskazaniem.

Wszystko udało się pozytywnie załatwić,i nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie "cyrk" z udawaniem ciąży przez matkę adopcyjną. Młodym zależało, aby ludzie nie wiedzieli o adopcji.
Jakoś się udało, i potem uszczęśliwieni rodzice mieli ubaw, gdy na widok synka wszyscy znajomi wykrzykiwali: "Ależ on podobny do taty, wykapany ojciec!"

No, mieli ubaw, do czasu.
W pewnym momencie żona zauważyła, że mały jest naprawdę bardzo podobny do taty.
I, jak to mówią, sprawa się rypła.

Małżeństwo przeszło poważny kryzys.
Żona mniejszy żal miała o zdradę, niż o zrobienie z niej "idiotki".


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 9 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Skocz do:  
cron
Twoja Podręczna Księgarnia

wielodzietni w biznesie

Nasza Islandia

Doula Gosia Borecka

Okno na dobrą stronę świata


wielodzietni.net na Facebooku

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group |
Ten serwis stosuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystanie.
» Akceptuję wykorzystywanie plików cookies w serwisie www.wielodzietni.net.