duża rodzina

duża rodzina

forum dla rodzin wielodzietnych i sympatyków
duża rodzina
Obecny czas: 26 Wrz 2018, 04:36

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)




Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 2 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
PostWysłany: 22 Cze 2011, 17:28 
Offline
z bukowego domu:)

Dołączenie: 25 Wrz 2007, 21:29
Posty: 3265
Środki na dzieci z ADHD giną w samorządach
Katarzyna Wójcik-Adamska 18-04-2011, ostatnia aktualizacja 18-04-2011 03:57

Szkoły nie chcą przyjmować dzieci niepełnosprawnych. Nie mają kadry ani pieniędzy na dodatkowe zajęcia. Nowe przepisy mogą to zmienić


źródło: www.sxc.hu


Na edukację uczniów z orzeczoną niepełnosprawnością przyznawane są dodatkowe środki. Zwiększają one subwencję oświatową, trafiającą z budżetu państwa do samorządu terytorialnego.

Szkoły zgłaszają, ile dzieci niepełnosprawnych u nich się uczy, i na tej postawie powinny otrzymać dodatkowe środki na specjalne potrzeby edukacyjne tych uczniów. Na każde dziecko z zespołem Aspergera, które nie chodzi do szkoły specjalnej, samorządy dostają z budżetu państwa prawie 50 tys. zł rocznie, a na niedostosowane społecznie, np. z ADHD, około 9 tys. zł. Samorząd powinien przekazać te środki do szkół.

Na każde dziecko z zespołem Aspergera gmina otrzymuje około 50 tys. zł

– W rzeczywistości szkoły ich nie dostają. Pieniądze na niepełnosprawne dzieci giną w kasach samorządów. Większość urzędników i dyrektorów szkół nie ma świadomości, że są to środki wyodrębnione – mówi Agnieszka Dudzińska, rzecznik uczniów niepełnosprawnych ze Stowarzyszenia Nie-Grzeczne Dzieci.

Ogólnodostępne szkoły publiczne nie przyjmują dzieci niepełnosprawnych. Nie mają odpowiedniej kadry ani pieniędzy na realizację specjalnych potrzeb edukacyjnych. Uczeń niepełnosprawny oznacza dla szkół kłopoty.

60 proc. dzieci z problemami trafia do szkół specjalnych

– W rezultacie dzieci często trafiają do szkół specjalnych lub placówek niepublicznych – mówi Paweł Kubicki, koordynator społecznego projektu Wszystko Jasne.

Taki podział subwencji powoduje, że system edukacji osób o specjalnych potrzebach edukacyjnych nie sprzyja integracji, ale wręcz przeciwnie – segregacji i izolacji.

Gminna niezależność

Ministerstwo Edukacji Narodowej tłumaczy, że nie może ingerować w sposób wydatkowania środków przez jednostki samorządu terytorialnego.

4,3 tys. zł rocznie otrzymuje samorząd na kształcenie zdrowego ucznia

– O przeznaczeniu środków z subwencji ogólnej, w tym części oświatowej, decyduje organ stanowiący jednostki samorządu terytorialnego. Samorząd ma zagwarantowaną ustawowo swobodę gospodarowania swoim budżetem – wyjaśnia Zbigniew Włodkowski, podsekretarz stanu w MEN.

W praktyce oznacza to, że choć gmina dostaje dodatkowe pieniądze na zaspokojenie zwiększonych potrzeb edukacyjnych ucznia niepełnosprawnego, może je wydać, jak chce, i zazwyczaj z tej możliwości korzysta.

Nadchodzą zmiany

Zmiany może przynieść nowe rozporządzenie ministra edukacji narodowej z 17 listopada 2010 r., które wejdzie w życie od nowego roku szkolnego. Zobliguje ono placówki do przygotowania dla ucznia z orzeczeniem niepełnosprawności indywidualnego planu edukacyjno-terapeutycznego.

– Bez przymusowego przekazywania pieniędzy za uczniem do placówki rozporządzenie będzie nieskuteczne. To dodatkowe obciążenie związane z generowaniem dokumentacji, które tylko wzmocni tendencje do wypychania uczniów niepełnosprawnych z placówek ogólnodostępnych – prognozuje Agnieszka Dudzińska.


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 22 Cze 2011, 17:52 
Offline
z bukowego domu:)

Dołączenie: 25 Wrz 2007, 21:29
Posty: 3265
Niepełnosprawne dzieci finansują deficyt systemu oświaty
admin, pon., 06/20/2011 - 10:06

Pewnym truizmem, popartym wieloma badaniami naukowymi jest stwierdzenie, że człowiek najszybciej rozwija się w dzieciństwie, a kluczowym okresem nabywania podstawowych umiejętności społecznych jest czas przedszkola i pierwsze klasy podstawówki. Wszelkie późniejsze działania są o wiele mniej efektywne.

Powyższa zasada sprawdza się w szczególności w przypadku dzieci z niepełnosprawnością, którym często niedużo brakuje, by mogły uczyć się w placówkach ze swoimi zdrowymi rówieśnikami. Niestety z braku wsparcia są one wyrzucane z ogólnodostępnych, bądź integracyjnych przedszkoli do placówek specjalnych, lub też spędzają czas jako przysłowiowe "paprotki" w kącie sali.

Równie krytycznym okresem jest początek szkoły podstawowej. Wiek, kiedy to dzieci - w szczególności wiejskie - z pominięciem etapu przedszkolnego - dopiero rozpoczynają proces socjalizacji w grupie rówieśniczej. Brak pomocy specjalistów, etykieta klasowego "kozła ofiarnego" i brutalna dziecięca segregacja szybko sprawiają, że szczytna idea edukacji włączającej staje się mitem.

Tymczasem dobre chęci pedagogów i odpowiednie wsparcie specjalistyczne może sprawić cuda, o czym wie każdy terapeuta i pedagog specjalny i w czym utwierdzam się każdego dnia patrząc na gigantyczny skok rozwojowy mojego syna. Niestety obecny system, który w teorii wspiera dzieci z orzeczeniami, w praktyce uzależnia możliwe wsparcie od dobrej woli władz samorządowych. Wprawdzie dyrektor placówki ma obowiązek realizacji zaleceń z wydawanego przez poradnię psychologiczno-pedagogiczną orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego.

Powinien także opracowywać indywidualny plan edukacyjno-terapeutyczny. Jednak to teoria, w praktyce często słyszy od swojego burmistrza, że wszystkie te dodatkowe działania z braku pieniędzy musi realizować w ramach normalnych obowiązków szkolnych.

Dla wielu dzieci nie ma zatem mowy o dodatkowych indywidualnych zajęciach logopedycznych i pedagogicznych, czy nauczycielu wspierającym. Bez tego mało który uczeń z niepełnosprawnością jest w stanie nadrobić deficyty, a bardziej prawdopodobnym schematem jest szybko powiększająca się przepaść pomiędzy nim a zdrowymi rówieśnikami. Niewiele odstający od kolegów trzylatek może w wieku pięciu lat być kompletnie wykluczonym odludkiem, a w wieku siedmiu lat trafić na nauczanie indywidualne z fobią szkolną.

Niezaspokojenie specjalnych potrzeb edukacyjnych w placówkach edukacyjnych prowadzi w wielu przypadkach do wykluczenia ekonomicznego i społecznego matek (znacznie rzadziej ojców), które rezygnują z pracy aby zapewnić dzieciom dostęp do terapii. Zazwyczaj nie da się bowiem połączyć etatu oraz przedszkola czy szkoły i terapii dziecka niepełnosprawnego, która odbywa się w kilku różnych miejscach (w placówce, poradni psychologiczno-pedagogicznej, siedzibach róznego rodzaju organizacji pozarządowych). Matki stojąc przed dylematem: praca, kariera czy terapie dziecka często wybierają to ostatnie. Przechodząc na świadczenie pielęgnacyjne rezygnują z własnych dochodów teraz, doświadczenia zawodowego w przyszłości oraz godziwej emerytury na starość. Matek, bo to one według naszego wzorca kulturowego powinny opiekować się dziećmi i to one zarabiają mniej od swoich partnerów. Natomiast partnerzy obarczeni odpowiedzialnośćią utrzymania całej rodziny często wybierają łatwiejszą ścieżkę, jaką jest rozwód i pozostawienie partnerki z niepełnosprawnym "problemem".

Samorządy często przemilczają fakt, że MEN przekazuje im w ślad za uczniem z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego dodatkowe - nawet dziesięciokrotnie większe - środki wynikające z niepełnosprawności. Niestety część oświatowa subwencji ogólnej nie jest dotacją celową i środki te nie podlegają jakiemukolwiek rozliczeniu. Dyrektor szkoły nie widzi ich też w planie finansowym jako odrębnej pozycji. Inaczej mówiąc MEN, dając dodatkowe pieniądze (w 2010 r. łączna kwota dla wag subwencyjnych P2-P5, P6, P28 i P36 naliczanych ze względu na niepełnosprawność dziecka wyniosła 3 005 044 000), które w założeniu miały być przeznaczone na wsparcie uczniów niepełnosprawnych, nie tylko nie ma żadnego wpływu na ich wydatkowanie, ale nawet żadnej sprawozdawczości, pozwalającej zobaczyć, czy środki te zostały wykorzystane zgodnie z celem, na jaki były naliczone, nie mówiąc już o kontroli efektywności działań.

Tą dowolność w wydatkowaniu środków potwierdzają badania, które wykazują, że choć większość samorządów dopłaca do całej edukacji ze środków własnych (kwoty z subwencji nie są wystarczające), to przeznacza je na koszty ogólne związane z płacami dla nauczycieli i pokryciem kosztów stałych. Co więcej, nauczyciele wspomagający i terapeuci są pierwszymi do zwolnienia w razie oszczędności, o czym świadczą choćby przypadki z Legionowa i Warszawy.

Oznacza to, że pomimo obchodzonego niedawno XX-lecia systemu wsparcia osób niepełnosprawnych system ten ma ewidentne dziury. Na dodatek polskie państwo, które stara się szukać na wszelkie sposoby oszczędności, lekką ręką wydaje miliardy złotych w ramach dodatkowych wag subwencyjnych, nie sprawdzając co dzieje się z tymi pieniędzmi. Kolejne miliardy wydawane są na aktywizację społeczną i zawodową dorosłych osób niepełnosprawnych, które najpierw wykluczono społecznie w przedszkolu i szkole. Warto jeszcze raz podkreślić, że efektywność wsparcia w życiu dorosłym osoby z niepełnosprawnością jest wielokrotnie mniejsza niż w dzieciństwie. Nie powinny zatem dziwić dramatycznie niskie odsetki osób niepełnosprawnych aktywnych zawodowo. W 2010 pracowało 17 % osób niepełnosprawnych w wieku 15 lat i więcej. Dla porównania współczynnik aktywności zawodowej osób sprawnych wynosił 60,4%.

Pora to zmienić, bowiem los dzieci z niepełnosprawnością nie może zależeć od łaskawości urzędników. Jedna kadencja nieprzychylnych władz lokalnych to często dożywotnie wykluczenie pięciu roczników dzieci z orzeczeniami. Na takie marnowanie kapitału ludzkiego nie stać nie tylko rodziców, ale także społeczności lokalnych i państwa. Oszczędności poczynione na wsparciu osoby niepełnosprawnej w dzieciństwie to wielokrotnie większe wydatki, ponoszone przez rodziny, samorząd lokalny i państwo, aż do śmierci tej osoby. Przynajmniej dopóki postulat wyrównywania szans i konstytucyjna zasada równości nie są pustą deklaracją. Bowiem tylko docelowe wycofanie się z jakiegokolwiek wsparcia osób niepełnosprawnych i ich rodzin, a w konsekwencji eutanazja niesamodzielnych osób niepełnosprawnych z przyczyn ekonomiczno-społecznych uzasadniają ekonomicznie oszczędności, jakie funduje wielu dzieciom niepełnosprawnym polskie państwo i samorządy.

Dlatego też proponujemy nowelizację ustawy o systemie oświaty, która wiązałaby w większym stopniu środki z wag subwencyjnych z placówką, do której uczęszcza dziecko. Jeśli to nie pomoże, we wrześniu postaramy się przy pomocy procesów sądowych przeciwko organom prowadzącym placówki edukacyjne udowodnić, że obecny system wsparcia i realizacji zaleceń z orzeczeń w wielu przedszkolach i szkołach jest fikcją. Być może wypłacane przez samorządy odszkodowania i towarzyszący im wzrost zainteresowania mediów skłonią władze do działania. Dla wielu uczniów będzie jednak za późno. Z każdym semestrem marnujemy bezpowrotnie potencjał rozwojowy tysięcy niepełnosprawnych dzieci.

Osoby zainteresowane tematem i chcące poprzeć projekt nowelizacji, bądź nagłośnić nasze działania prosimy o kontakt.

dr Paweł Kubicki, koordynator projektu, tel: 501-016-365, mail: biuro@wszystkojasne.waw.pl (preferowana forma kontaktu)

Artykuł ze strony www Wszystkojasne.waw.pl


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 2 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Skocz do:  
cron
Twoja Podręczna Księgarnia

wielodzietni w biznesie

Nasza Islandia

Doula Gosia Borecka

Okno na dobrą stronę świata


wielodzietni.net na Facebooku

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group |
Ten serwis stosuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystanie.
» Akceptuję wykorzystywanie plików cookies w serwisie www.wielodzietni.net.