duża rodzina
http://wielodzietni.net/

Co robicie ze zwierzyną podczas wakacji?
http://wielodzietni.net/viewtopic.php?f=44&t=1735
Strona 1 z 1

Autor:  zuska_ [ 16 Cze 2008, 18:49 ]
Temat postu: 

albo zabiere ze sobom albo pójdzie do znajomych na tych dni kilka.

Autor:  Q-mamma [ 16 Cze 2008, 20:55 ]
Temat postu: 

u mnie kiedyś sąsiadka karmi i wypuszcza , a ostatnio najstarszy -bo juz z rodzicami nie jeździwszy :mrgreen:

Autor:  Haniutka [ 17 Cze 2008, 01:29 ]
Temat postu: 

rodzina wielopokoleniowa ma i ten plus, że zawsze jest z kim zwierzaczki zostawić... :P :mrgreen:

Autor:  kasiapiw [ 17 Cze 2008, 10:19 ]
Temat postu: 

My mamy od niedawna rybki i juz sasiad sie zaoferowal,ze bedzie karmic :mrgreen: My mu zawsze dokarmiamy kota jak wyjezdza.

Autor:  Q-mamma [ 17 Cze 2008, 13:43 ]
Temat postu: 

orany mam kota i rybki :roll: :roll: zapomniałam , bo to nowość.

Autor:  agnieszka [ 18 Cze 2008, 20:18 ]
Temat postu: 

Haniutka napisał(a):
rodzina wielopokoleniowa ma i ten plus, że zawsze jest z kim zwierzaczki zostawić... :P :mrgreen:




no,wlasnie ptaszki sie podrzuca dwa pietra wyzej.do rybek raz na dzien ktos zajrzy :mrgreen: ;-)

Autor:  Isia [ 18 Cze 2008, 21:39 ]
Temat postu: 

Ja mam nianię do psa :grin: Tę samą od 9 lat.

Mój staruszek zawsze w chwili naszego wyjazdu odstawia cyrk - chory jestem i biedny taki.Ostatnio przeszedł na obrażanie - nawet na nas nie patrzy. Na szczęście potem telefon i niania spokojnie - at,nic skubańcowi nie jest.Dobrze żre. No i faktycznie,upasie go zawsze :grin:

Jak się mieszka z dala od rodziny,to taka pani jest cudem.

Autor:  kociara [ 30 Cze 2008, 22:55 ]
Temat postu: 

my już dwa razy korzystaliśmy z pomocy naszego niania-raz, jak wyjechaliśmy do Wawy na kilka dni i ostatnio na czas naszego pobytu na krecie
Niań się wprowadził do nas(bo kocianny niezwyczajne z domu wybywać poza wypadami do rodziców/teściów), koty rozpuścił maksymalnie, z jedną był nawet u weta na zastrzyku, jak się przed naszym wyjazdem byla uprzejma rozchorować-czym doprowadził do wzruszenia wetkę, która uprzedzona powitała go słowami:"ooo, witam niania najlepszego w Poznaniu"
na Krecie o mało nie dostałam zawału, jak dostałam od niania sms-a z pytaniem, czy karmę mamy gdzieś schowaną, czy ma kupić :shock: :shock: :shock:
a zostawiliśmy mu taką ilosć, jaka wystarcza na prawie 3 tyg :shock:

generalnie koty zabieramy ze sobą do rodziców i teściów, mój tata żartuje, ze powinnam im uszyć plecaczki i zcapeczki, bo to turystki, choć nie przepdają za jazdą (wczesniej PKS/PKP, teraz własnym autkiem)

znajomi tachali się na wczasy z dzieckiem i trzema kotami do pensjonatu nad morzem

Autor:  attena [ 02 Lip 2008, 22:41 ]
Temat postu: 

A ja mam problem.
Nie mogę znaleźć dobrego domu dla naszego wilczura, mam cichą nadzieję, że przygarnie go po sąsiedzku moja mama, znają sie i lubią, ale mama tak niechętnie- ma dwa małe kundelki, które z moim Aresem się bardzo lubią ( wszystko to psy), zastanawia się też mój kolega, ale też się waha...
Niestety- Ares by nie przeżył podróży samolotem i miesiąca kwarantanny, przygarneliśmy go jak szczeniaka, ktoś go musiał nieźle tłuc :evil: , ma taki odruch do dziś,żę kuli się przy gwałtownym ruchu ręki mojej , czy męża, poza tym nie lubi hałasu.
Szkoda mi go bardzo, bo dzieciaki uwielbia, jak maluchy były ledwo chodzące , to kładł się, gdy przechodziły obok, żeby ich nie przestraszyć i nie przewrócić, co prawda mieszka sobie w kojcu, ale jest łagodny jak baranek, nigdy nikomu nawet przypadkiem krzywdy najmniejszej nie zrobił.
Martwię się- tyle rzeczy mam jeszcze do zorganizowania, załatwienia, a jeszcze mój Ares biedny...

Autor:  attena [ 03 Lip 2008, 14:13 ]
Temat postu: 

Jeszcze popróbuję ze znajomymi, wolę żeby trafił do ludzi, których znamy... Szczerze, to bardzo to wszyscy przeżywamy,że psina musi zostać, ale on nawet jazdy samochodem nie znosi :cry:

Autor:  omega [ 03 Lip 2008, 19:37 ]
Temat postu: 

monika, ja jestem zalogowana na forum o szynszylkach i myszach i tam są wręcz organizowane "kółka wakacyjnej pomocy"- ludzie z okolicy biorą do siebie zwierzaki na czas kiedy Cię nie ma w wakacje, bo wiadomo, że targać gryzonie i ogromne klatki samochodem parę set kilosów to trzeba mieć coś nie tego...
tu adres psiego forum-
http://www.dogomania.pl/forum/
jest temat o braniu psiaków w podróż za granicę. ale może spróbować popytać o opiekę- na pewno ktoś się znajdzie. jedyne za co Cię mogą objechać to za karmę jaką karmisz- zwierzęciu nie wolno zmieniać karmy z dnia na dzien, więc pewnie osobie biorącej pupila pod opiekę powinnaś sie przyznać co psiak szama. a jeżeli to jest pedigree/chapi/frolic/darling/czy inny oskar z plusa- nie jest dobrze:D

Autor:  zuska_ [ 03 Lip 2008, 20:34 ]
Temat postu: 

Omego miła problem ma Attena nie Monika.
a problem polega na tym,ze Attena jedzie i nie wraca i obawia sie ,ze pies takiej podróży po prostu nie przezyje.nie pies w ogóle ale ten konkretny pies.
pies moniki sam sobie umie znależc nowych włąścicieli. :lol: ;-)
Prawda Moniko? :lol:

Autor:  omega [ 04 Lip 2008, 07:49 ]
Temat postu: 

zuska- wiem, że problem dotyczył atteny, ale monice chciałam wyjaśnić, że jest w błędzie, bo ludzie z takich for bardzo chętnie biorą zwierzaki innych. sama w ten sposób znalazłam w razie czego "niankę" dla moich gryzoni;)
monika- z hillsem możesz sie spokojnie na psim pokazywać:P
aha- mam jeszcze taką radę- w zależności od wielkości psa- 1-2 tabletek aviomarinu i psina śpi całą podróż, nie wymiotuje itp, itd. w razie, gdyby sie okazało, że musi jechać;)

Autor:  Marika [ 04 Lip 2008, 11:17 ]
Temat postu: 

Atenno, czy problem dotyczy głównie lotu? Pytam, bo moi znajomi przewozili samolotem bardzo chorego psa, również bitego, łysiejącego z nerwów, sparaliżowanego. Lecieli do UK. Pies dostał dość bezpieczne środki uspokajające (spał chyba całą drogę), leciał w luku (ale nie z bagażem - jest specjalnie wydzielona część do przewożenia zwierząt, z odpowiednią temperaturą powietrza i ciśnieniem) i jakoś przeżył - nic mu się nie stało. Niewskazane są tylko b. długie loty, np. do Australii.
Jeżeli nie możesz z innych względów, to absolutnie Cię nie namawiam i myślę, że faktycznie możesz poszukać na forach typu dogomania czy nawet na gumtree - podpytam mojej mamy, bo ona działa na takich forach :-) Twoja sytuacja jest wyjątkowa - nie oddajesz psa bo Ci się znudził, tylko ze względów rodzinnych musisz wyjechać, więc nikt nie powinien pisać niczego niemiłego.
Życzę powodzenia!

Autor:  michał [ 07 Lip 2008, 21:20 ]
Temat postu: 

A ja swoje zwierzaki w wakacje doję ;-)

Autor:  agnieszka [ 07 Lip 2008, 21:53 ]
Temat postu: 

akurat w te wakacje to mnie doja :lol: :lol: :lol:

Autor:  attena [ 07 Lip 2008, 22:04 ]
Temat postu: 

Mariko, sam lot w naszym przypadku jest bardzo uciążliwy- jeśli polecimy z Gdańska, to czekają na co najmniej dwie przesiadki- w sumie cały dzień, do tego nie wyobrażam sobie,jak by to wyglądało z psem- przerzucanie go z samolotu do samolotu, dla nas dodatkowy stres- w końcu lecimy z czwórką dzieci :roll:...Rozważamy też lot z Berlina- i też nie jest to zbyt ciekawa opcja dla psa + czwórki dzieci, jak już pisałam Ares nie cierpi jazdy samochodem ( którym musimy do Berlina dojechać), w tym tygodniu bukujemy bilety i musimy się w końcu zdecydować,bardzo się denerwuję tą podróżą :roll:

Poza tym według przepisów islandzkich- miesiąc kwarantanny- naprawdę rozważaliśmy to ze wszystkich stron, ciężko się zdecydować na taką decyzję- zresztą,pewnie wiecie, jak można pokochać psa :cry:
Konsultowaliśmy to z weterynarzem Aresa i on z bólem, ale to odradził, znając jego lęki i podchodząc do tego mniej emocjonalnie niż my stwierdził,że jeśli oddamy go w dobre ręce, najlepiej do kogoś, kogo Ares zna,ojej, ciężko nam.
Myślę, że jednak moja mama go weźmie, on zna całą rodzinkę, myślę, że się zaaklimatyzuje,ech, wszystko się komplikuje...

Autor:  Marika [ 08 Lip 2008, 08:46 ]
Temat postu: 

Atenno - teraz rozumiem. Jeżeli są przesiadki, a pies jest lękliwy, to faktycznie lepiej oszczędzić mu stresów. Życzę powodzenia w szukaniu nowej rodzinki!

Autor:  Basia [ 09 Lip 2008, 00:16 ]
Temat postu: 

Długo mnie tu nie bylo - wakacjowaliśmy się. Byliśmy w Chorwacji i czarna była z nami. Nie miałąm jej za bardzo z kim zostawić.
U moich rodziców była przez tydzień jak byliśmy na nartach i żreć nie chciała...
Teraz były plany, żeby ją u hodowczyni zostawić, ale akurat się jej suka miała szczenić, więc nie miałam serca jeszcze dodatkowego bagażu podrzucać.
No i w rezulatacie pojechałą z nami :cool:

Autor:  zuska_ [ 09 Lip 2008, 10:39 ]
Temat postu: 

Mam pytanie do doświadczonych psich przewożników-czy sa jakieś bezpieczne środki którymi mozna nieco upokoic zwierzę? pani weterynarz poleciła nam aviomarin ale na na naszą bżdziąwę nie działa. :-(

Autor:  attena [ 27 Sie 2008, 19:19 ]
Temat postu: 

Ojej, przeglądam posty i widzę, że nie napisałam Wam, co z moim poczciwym Aresem :oops:

Uff- wszystko się ułożyło, całkowicie przez przypadek.
W ostatnim tygodniu naszego pobytu w Polsce przyszli do nas znajomi w potrzebie mieszkaniowej- i chociaż nie chcieliśmy początkowo domu wynajmować, to stwierdziliśmy,że skoro możemy w ten sposób pomóc, to jednak się zdecydujemy :grin:
I na całe szczęście- nasi lokatorzy zakochali się w Aresie, i przejęli go razem z domem :mrgreen:
Moja mama czuwa z daleka, ale mówi, że jest wszystko w porządku, Ares chodzi na spacerki, rozpieszczają go niemiłosiernie przysmakami, więc chyba dobrze się stało.
A my też jesteśmy teraz zadowoleni, dom będzie ogrzewany, mamy pewność, że nic się nie będzie działo, bo to uczciwi ludzie, więc :grin: :grin: :grin:

Strona 1 z 1 Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
https://www.phpbb.com/