duża rodzina

duża rodzina

forum dla rodzin wielodzietnych i sympatyków
duża rodzina
Obecny czas: 21 Paź 2018, 16:54

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)




Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 22 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
PostWysłany: 11 Paź 2011, 11:49 
Offline
Generalissimus domownikuss

Dołączenie: 21 Cze 2007, 10:25
Posty: 1733
Miejscowość: Toruń
monika napisał(a):
Czyli mali inwestorzy ;-)

Dzieciaki miały do wyboru: poczekać 15 minut na wychowawcę nie jedząc pianki i dostać drugą po jego powrocie lub zjeść jedną od razu... Oczywiście zostawały sam na sam z pianką i ukrytą kamerą ;-)

http://www.youtube.com/watch?feature=pl ... EjJsPylEOY

Podobno ci którzy umieją poczekać w takim teście, lepiej radzą sobie w późniejszym życiu


nio
pewnego upalnego lata we wakacje nie kupowałam żadnych lodów
na przekór wszystkim koleżankom i kolegom z podwórka
wytrzymałam do 1 września

a czy radzę sobie lepiej niż rówieśnicy?
raczej nie

_________________
4 dzieci od 21 do 13 lat (2018 r.)
półetatowa kura domowa ;)


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 11 Paź 2011, 13:01 
Offline
samurajka

Dołączenie: 04 Lip 2007, 23:53
Posty: 7107
ale Babko, czy to czekanie było dla jakiejś nagrody? bo w tym eksperymencie o to chodzi, o tzw odroczona gratyfikacje, to znany eksperyment

_________________
...sens w ogóle nie wchodzi w grę.Ja nie mam sensu, Ty nie masz sensu, żaden jedzenia kęs nie ma sensu.
Gry są bez sensu, sny są bez sensu, nawet- niestety- sens nie ma sensu…


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 11 Paź 2011, 13:48 
Offline
Generalissimus domownikuss

Dołączenie: 21 Cze 2007, 10:25
Posty: 1733
Miejscowość: Toruń
nauczyło cierpliwości :-)
a "uciułana" kasa poszła na materac do pływania

_________________
4 dzieci od 21 do 13 lat (2018 r.)
półetatowa kura domowa ;)


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 11 Paź 2011, 15:25 
Offline
Generalissimus domownikuss

Dołączenie: 23 Cze 2007, 13:39
Posty: 1945
Oglądałam już ten filmik, pokazywali nam na jakimś szkoleniu:)


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 11 Paź 2011, 23:14 
Offline
epikurejka w rozpaczy
Awatar użytkownika

Dołączenie: 16 Cze 2007, 11:46
Posty: 6145
Miejscowość: Tychy
http://www.youtube.com/watch?NR=1&v=jQvBrEEYS20
dzieci to nic :) :mrgreen:

_________________
Wronka/02/Misiek /98/ Wojtek/91/Jano/89/ Image


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 11 Paź 2011, 23:20 
Offline
Generalissimus domownikuss
Awatar użytkownika

Dołączenie: 16 Cze 2007, 11:05
Posty: 1603
Miejscowość: Szczecin
:shock:
:lol: :mrgreen:

_________________
Gdy na nic nie liczymy, niczego nie będziemy żałować - odnajdziemy satysfakcję w tym, co otrzymamy. Będziemy szczęśliwi.


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 13 Paź 2011, 10:15 
Offline
siedmiokrotka
Awatar użytkownika

Dołączenie: 23 Paź 2008, 14:14
Posty: 1029
Miejscowość: Poznań/Mosina
to mi akurat wygląda na aktorstwo raczej, lub parodię tych dzieci ... :562:

_________________
Myślę więc jestem...a może jestem więc myślę...


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 14 Paź 2011, 17:34 
Offline
zorga domowa
Awatar użytkownika

Dołączenie: 15 Cze 2007, 14:57
Posty: 6661
Miejscowość: Wrocław
Cytuj:
Podobno ci którzy umieją poczekać w takim teście, lepiej radzą sobie w późniejszym życiu

podobno chodzi tu o cechę, która objawia się wyobrażeniem sobie dalszych konsekwencji, nie tylko tych natychmiastowych. maluchy potrafiące sobie wyobrazić konsekwencje dalsze potem jako dorosłe też inaczej układają swoje życie. Maja bardziej długofalowe plany, konsekwentniej je realizują, czyli osiągną więcej, to logiczne. Czyli nie pianka niezjedzona jest ważna, a wyobraźnia.
nie wiem, czy ja bym się oparła, nawet dzisiaj, jako stara baba;)) mam słabość do słodyczy

_________________
Image


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 17 Paź 2011, 18:23 
Offline
epikurejka w rozpaczy
Awatar użytkownika

Dołączenie: 16 Cze 2007, 11:46
Posty: 6145
Miejscowość: Tychy
aktorstwo? No to zrób tak mężowi. Postaw coś dobrego, wypasiony deserek i powiedz, żeby na Ciebie poczekał i popodglądaj :mrgreen: :twisted:

_________________
Wronka/02/Misiek /98/ Wojtek/91/Jano/89/ Image


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 18 Paź 2011, 23:15 
Offline
zadomowiony

Dołączenie: 16 Cze 2007, 20:38
Posty: 407
Miejscowość: Szczecin
Super teścik. Zrobiłam podobny kiedyś bardzo daaawno temu mojej najstarszej dwójce. Synek nie wytrzymał i zjadł cukierka, a młodsza córa schowała cukierka do kieszeni i zjadła gdy był już jej czas.

_________________
Moja dziatwa: Chrystian 1997, Marta 2000, Inez 2002, Sara 2004, Jakub 2006, Daniel 2008


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 19 Paź 2011, 10:15 
Offline
Femina medica
Awatar użytkownika

Dołączenie: 16 Cze 2007, 23:12
Posty: 1163
Miejscowość: Warszawa
Toż to mój doktorat jest... ;-)
Znaczy o zagadnienie chodzi, a nie o te konkretne filmiki.
Ja badałam, z grubsza, to samo tylko na... szczurach. Ale, oczywiście, te eksperymenty na dzieciach, to jeden z podstawowych punktów mojej bibliografii.
Najogólniej mówiąc, to jest badanie impulsywności/samokontroli. Osobnik impulsywny nie wytrzyma i pożre natychmiast bez względu na wielkość obiecanej nagrody. A impulsywność zwykle w życiu nie popłaca. I stąd te ogólne mądrości, że dzieci, które potrafią poczekać na większą nagrodę odmawiając sobie mniejszej lepiej sobie radzą w życiu. To po prostu świadczy o większej samokontroli. A samokontrola zwykle w życiu procentuje :-)

_________________
Jestem mamą Józia (2001), Ludka (2004), Gucia (2006), Inki (2008) i Heli (2010)


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 19 Paź 2011, 19:32 
Offline
naczelny amerykanista

Dołączenie: 20 Cze 2007, 23:40
Posty: 1450
Nie wiem czemu, ale ja jakoś nie przepadam za wyrachowanymi, zbyt dojrzałymi dziećmi.
Może mam uraz.

Było to dawno, głęboka komuna, trudne czasy.
Dostaliśmy pod choinkę słodycze - takie długie czekoladki w celofanie.
Ja i moi dwaj starsi braciszkowie.
Średni brat i ja od razu zjedliśmy wszystko. Ja szybciej.
A najstarszy brat, poważny, oszczędny, swoich nie ruszył.
- Dość jest świątecznych ciast.
Nie zjadł czekoladek ani następnego dnia, ani dwa dni potem, ani trzy, ani cztery...
Codziennie wieczorem wyciągał je, długo oglądał, napawał się zapachem
- i chował z powrotem. Dla nas, którzy swoje już dawno zjedliśmy, ten widok i ten zapach były prawdziwą torturą.
Trwało to dość długo, aż czekoladki spleśniały, i trzeba było je wyrzucić.

Najstarszy brat do dziś jest bardzo oszczędny, wręcz wyrachowany.
Wcale mu to na zdrowie nie wyszło.

Właściwie najlepiej z życiem poradziłam sobie ja, która w dzieciństwie (ani nigdy potem) nie byłam w stanie ani chwili poczekać na słodycz.


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 20 Paź 2011, 11:41 
Offline
siedmiokrotka
Awatar użytkownika

Dołączenie: 23 Paź 2008, 14:14
Posty: 1029
Miejscowość: Poznań/Mosina
lata osiemdziesiate....
ciocia przysyłała nam z NRFu słodycze na Święta....Ja w domu rządziam słodyczami , bo potrafiłam oszczędzać...tak, że od Bożego Narodzenia starczało do Wielkanocy...Każdego dnia wydzielałam kostkę mlecznej czekolady, sobie, siostrze i rodzicom ;-) , żelkowe misie ssałam aż się zupełnie rozpuściły w buzi...( moje dzieci teraz wkładaja sobie ich całą garść do buzi i gryzą)
Nie widze, by mi to wyszło na złe...moze dlatego, że trafiłam na męza, który od dziecka wyniósł z rodziny, ze jak jest dużo mozna zaszaleć, a jak brakuje, trzeba przetrwac trudny czas...
Potrafie sie dzielić, potrafie rezygnować z czegoś ale potrafie tez cieszyć sie obfitością i z niej korzystać....
To jest chyba bardziej złożone niż jakiś tam eksperyment
Dzieciom od czasu do czasu pozwalam zaszaleć i spełnić jakąś dziwną zachciankę ....a i tak mam syna jednego, co czekoladowe mikołajki przechowuje w szufladach do wakacji....i albo mu młodszy brat wyjada, albo pobielałą wywalam przy wakacyjnych porządkach....

p.s.
Jak nastały lepsze czasy spełniłam swoje marzenie z dzieciństwa - zjadłam całą wielgachną czekoladę na raz....było mi niedobrze 8) ale że tak powiem - zaspokoiłam się :562:

_________________
Myślę więc jestem...a może jestem więc myślę...


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 25 Paź 2011, 14:08 
Offline
naczelny amerykanista

Dołączenie: 20 Cze 2007, 23:40
Posty: 1450
Cytuj:
a w domu rządziłam słodyczami , bo potrafiłam oszczędzać...tak, że od Bożego Narodzenia starczało do Wielkanocy...Każdego dnia wydzielałam kostkę mlecznej czekolady, sobie, siostrze i rodzicom


Wizja małej dziewczynki, która wydziela słodycze siostrzyczce i rodzicom(sic!) jest wzruszająca, ale....
No właśnie, jest ale.
Czy to było tak, że dziewczynka dostała zadanie pilnowania i wydzielania słodyczy, na tej zasadzie, jak dzieci dostają zadanie mycia naczyń albo ścierania kurzy?
Wtedy OK.
Czy raczej było tak, że mała dziewczynka widziała, że w kwestii słodyczy panuje w domu bezhołowie, najpierw nadużywanie a potem długo nic, że ona na tym traci, zatem wzięła na siebie odpowiedzialność za te sprawy?
Wtedy oznacza, że dziecko weszło w rolę dorosłego, a to nie jest dobre.
Potem nie dziwi, że mama nie rozumie, że ta córka może być zmęczona, wszak dorosły nie bywa zmęczony, dorosłość oznacza siłę.

Tak mi się przypomniało, dzieciństwo z przewlekle chorym tatą, smutek tego taty, niepokój mamy. I ja - przestraszone dziecko.
Wchodzące rodzicom na kolana, głaskające, pocieszające, mówiące, że wszystko będzie dobrze.
Uśmiech rodziców.

I w następnych latach to zawsze ja tłumaczyłam rodzicom, szczególnie mamie, że "nie jest jeszcze tak źle, że są gorsze sytuacje, że mają dużo powodów do zadowolenia z życia, itede itepe".
Czyli to ja byłam dorosłym, który dawał psychiczne wsparcie.

Skutek był taki, że ja osobiście nigdy wsparcia w domu nie dostałam, chociaż przecież kochano mnie.
Mało tego - przez całe życie to ja staram się być wsparciem dla wszystkich dokoła którzy tego potrzebują, a nie potrafię "brać" wsparcia.
Nawet, gdy ktoś chce dać. Jestem "odporna" na wszelkie wsparcie, jakby mi się nie należało.

Chyba nie należy zmieniać odwiecznego porządku rzeczy, dorosły nie powinien zamieniać się na role z dzieckiem.
Ot, taki off topic.


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 25 Paź 2011, 16:53 
Offline
siedmiokrotka
Awatar użytkownika

Dołączenie: 23 Paź 2008, 14:14
Posty: 1029
Miejscowość: Poznań/Mosina
może troche i jedno i drugie, ale raczej ani jedno ani drugie...

1.po prostu sama przejęłam inicjatywę
2.słodycze miały miejsce w szafie w moim pokoju
3.siostra była 7 lat młodsza, więc gdy ja miałam 9-10 ona miała 2-3
4.chyba "szanowałam" te słodycze i nie widzxiałam radości w zjedzeniu wszystkiego na raz, a realia były jakie były - słodycze nie były dostępne tak jak dziś ( co może i dobrze)
5.jak miałam ochote na cos słodkiego sama mogłam brać z szafy - bo nikt mi jakoś specjalnie nie ograniczał( bo nie musiał) a ponieważ długo bedąc jedynaczką zakorzeniano we mnie umiejetność dzielenia się, gdy brałam coś dla siebie częstowałam też innych...

choć jakby to mocno psychologicznie analizować - znalazłoby się w tym mnóstwo chorób z czasów komuny i nie tylko ;-)

_________________
Myślę więc jestem...a może jestem więc myślę...


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 26 Paź 2011, 00:39 
Offline
samurajka

Dołączenie: 04 Lip 2007, 23:53
Posty: 7107
Cytuj:
Tak mi się przypomniało, dzieciństwo z przewlekle chorym tatą, smutek tego taty, niepokój mamy. I ja - przestraszone dziecko.
Wchodzące rodzicom na kolana, głaskające, pocieszające, mówiące, że wszystko będzie dobrze.
Uśmiech rodziców.

I w następnych latach to zawsze ja tłumaczyłam rodzicom, szczególnie mamie, że "nie jest jeszcze tak źle, że są gorsze sytuacje, że mają dużo powodów do zadowolenia z życia, itede itepe".
Czyli to ja byłam dorosłym, który dawał psychiczne wsparcie.

Skutek był taki, że ja osobiście nigdy wsparcia w domu nie dostałam, chociaż przecież kochano mnie.
Mało tego - przez całe życie to ja staram się być wsparciem dla wszystkich dokoła którzy tego potrzebują, a nie potrafię "brać" wsparcia.
Nawet, gdy ktoś chce dać. Jestem "odporna" na wszelkie wsparcie, jakby mi się nie należało.

Chyba nie należy zmieniać odwiecznego porządku rzeczy, dorosły nie powinien zamieniać się na role z dzieckiem.
Ot, taki off topic.


miałam podobnie jak ty w dziecinstwie i chyba mam teraz tak samo w dorosłym zyciu, tyle, ze mam wrazenie, że im bardziej ja potrzebuje wsparcia tym bardziej go nie dostaję

dlatego pilnuje się, by nie obarczac dzieci, zwłaszcza starszej córki moimi problemami, bo ona jest bardzo na to wyczulona i sama garnie sie do wspierania mnie, mimo, iz zawsze tłumaczę, że to nie jest jej rolą, nie zawsze mi sie udaje trzymać dzieci z dala, wiadomo, ze jak cos mówie do męża w kłótni to one to słyszą... :(

_________________
...sens w ogóle nie wchodzi w grę.Ja nie mam sensu, Ty nie masz sensu, żaden jedzenia kęs nie ma sensu.
Gry są bez sensu, sny są bez sensu, nawet- niestety- sens nie ma sensu…


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 26 Paź 2011, 12:44 
Offline
siedmiokrotka
Awatar użytkownika

Dołączenie: 23 Paź 2008, 14:14
Posty: 1029
Miejscowość: Poznań/Mosina
dziewczyny...
czytałam niedawno książkę pt "Kobiety które kochają za bardzo"...niestety nie znam autora...ale jest tam wiele odpowiedzi na tego typu problemy...i analiza jak nasze relacje z dzieciństwa np z rodzicami wpływają podświadomie na wybór współmałżonka i jak często historia lubi się powtarzać, choć niby się przed tym bronimy...A fakt jest taki, że często sami sobie los piszemy...

_________________
Myślę więc jestem...a może jestem więc myślę...


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 26 Paź 2011, 12:49 
Offline
siedmiokrotka
Awatar użytkownika

Dołączenie: 23 Paź 2008, 14:14
Posty: 1029
Miejscowość: Poznań/Mosina
http://kobieta.interia.pl/psychologia/n ... 77290,1655


to chyba ta pozycja

_________________
Myślę więc jestem...a może jestem więc myślę...


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 28 Paź 2011, 13:12 
Offline
naczelny amerykanista

Dołączenie: 20 Cze 2007, 23:40
Posty: 1450
Ech, to już jest przegięcie, cierpiętnictwo, patologia, moim zdaniem.
Mnie chodzi o pewne subtelności, nie zawsze widoczne gołym okiem, a często problemowe.

W dobrych rodzinach wielodzietnych raczej nie dochodzi do zamiany ról dziecka i rodzica, bo rodzic wielodzietny musi być z natury silny, prawdziwie dorosły, skoro chce być wielodzietny.
Co innego u patologii, gdy czasem najstarszy dzieciak zarabia na rodzinę, troszczy się o wszystkich, ale to nie zależy od liczby dzieci, tylko od rodzaju rodziców.

Na rynku matrymonialnym szczególnie cenieni są pierworodni z rodzin wielodzietnych (dobrych), bo taki ktoś, wiadomo, odpowiedzialny jest, dojrzały, a przy tym dopieszczony ( bo był czas, gdy był sam), czyli bez psychicznych braków.


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 28 Paź 2011, 15:55 
Offline
domownik

Dołączenie: 24 Paź 2011, 19:35
Posty: 173
No to moja córa przegrywa test. Pamietam jak chciałam ją już kilka lat temu uczyć planowania i kupowałam siatkę słodyczy na tydzień, by sama sobie wydzielała co zje danego dni. Pochłaniała wszystko od razu, a potem był post. No cóż, byłam konsekwentna i nie dokładałam. Niestety nie podziałało tak jak chciałam.


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 01 Lis 2011, 00:54 
Offline
samurajka

Dołączenie: 04 Lip 2007, 23:53
Posty: 7107
Ksiązke znam i nie czuje się jej bohaterką, nigdy nie miałam tego typu problemów w związkach.

u nas córa potrafi sobie sama odłozyc słodycze na później, a synek raz poterfi innym razem wszystko pożre na raz 8)

_________________
...sens w ogóle nie wchodzi w grę.Ja nie mam sensu, Ty nie masz sensu, żaden jedzenia kęs nie ma sensu.
Gry są bez sensu, sny są bez sensu, nawet- niestety- sens nie ma sensu…


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 01 Lis 2011, 01:09 
Offline
epikurejka w rozpaczy
Awatar użytkownika

Dołączenie: 16 Cze 2007, 11:46
Posty: 6145
Miejscowość: Tychy
ja nie potrafi smakołyków na potem, skąd wiadomo ze będzie jakieś potem? :twisted:

_________________
Wronka/02/Misiek /98/ Wojtek/91/Jano/89/ Image


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 22 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Skocz do:  
cron
Twoja Podręczna Księgarnia

wielodzietni w biznesie

Nasza Islandia

Doula Gosia Borecka

Okno na dobrą stronę świata


wielodzietni.net na Facebooku

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group |
Ten serwis stosuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystanie.
» Akceptuję wykorzystywanie plików cookies w serwisie www.wielodzietni.net.