duża rodzina

duża rodzina

forum dla rodzin wielodzietnych i sympatyków
duża rodzina
Obecny czas: 10 Gru 2018, 04:21

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)




Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 82 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3  Następna
Autor Wiadomość
PostWysłany: 01 Paź 2011, 23:44 
Offline
samurajka

Dołączenie: 04 Lip 2007, 23:53
Posty: 7107
Cytuj:
Ale my albo tego nie widzimy, albo nie mamy odwagi tego opisać.


jeśli chodzi o mnie to po prostu generalnie nie lubie pisać o problemach i chyba rzadko to robię, po prostu lubie sobie radzić sama, to samo dotyczy problemów z dziećmi, jesli takie są, raczej czytam bardziej fachowe artykuły, przymysliwuje, a potem działam, nie przepadam za roztrząsaniem czegokolwiek z moich na forach, fora traktuje jako miłe towarzyskie spędzenie czasu, nawet jesli coś tam roztrząsam, to potem rzadko do tego wracam, w chwilach naprawde dużego kryzyysu, gdy czuje ze musze sie wygadać, ale jetsem raczej typem, że pisze nie w celu roztrząsania z innymi danego problemu, tylko w celu wygadania się, spojrzenia wzrokowo na opisany problem

Cytuj:
bo jesteśmy własnie przy Nich, gdyż wiemy że właśnie to a nie roztrząsanie przy komputerze może im pomóc


właśnie 8)

_________________
...sens w ogóle nie wchodzi w grę.Ja nie mam sensu, Ty nie masz sensu, żaden jedzenia kęs nie ma sensu.
Gry są bez sensu, sny są bez sensu, nawet- niestety- sens nie ma sensu…


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 02 Paź 2011, 10:06 
Offline
Generalissimus domownikuss
Awatar użytkownika

Dołączenie: 17 Cze 2007, 01:15
Posty: 2960
Miejscowość: Warszawa
Rycerzowo, co ty się tak uparłaś na to, że nie roztrząsamy, że na umyka itp?

Może i umyka, ale nie sądzę, aby wiecej niż małodzietnym. Ja właśnie mam wrażenie, że tego roztrząsania jest za dużo, że jak byłam mała to rodzice tak wszystkiego nie omawiali ze sobą. Moje dzieci, pomimo zmiany szkoły, chodzą do njej z grupą dzieci, które znają od urodzenia, albo przedszkola, bo my przyjaznimy się z rodzicami. Ja tylko nie roztrząsam na wieczornych spotkaniach towarzyskich, bo na prawdę po całym dniu będąc pelnoetatową mamą, która w większości żyje za dnia życiem dzieci i wszystkim co jest z tym związane, mam juz dosyć.
No i nic mnie bardziej nie wkurza, jak słyszę czasem takie teksty: o to czwarte to musi juz sobie ze wszystkim samo radzić, o jaki on samodzielny...." a ten mój biedny czwarty ma od urodzenia niepracujacą mamę i co kolejne dziecko dostrzegam co raz to nowe sprawy, staram się wyciągać wnioski z poprzednio popełnionych błędów...


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 02 Paź 2011, 23:09 
Offline
naczelny amerykanista

Dołączenie: 20 Cze 2007, 23:40
Posty: 1450
Od razu "się uparłaś"!
Zauważyłam pewne zjawisko, że na forach wielodzietnych ( a znam cztery) raczej nie dyskutuje się konkretnych problemów konkretnych dzieci, dociekam przyczyny, postawiłam kilka hipotez, wypada mi dopisać kolejne.

Ja jestem umysł ścisły, jak chcę coś zrozumieć, to pytam konkretnie. A mam w tym interes, bo chciałabym przedyskutować to i owo, wydawałoby się że z doświadczonymi rodzicami dyskutować jest sensowniej, tymczasem różnie to bywa, jak widać.


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 03 Paź 2011, 00:04 
Offline
Femina medica
Awatar użytkownika

Dołączenie: 16 Cze 2007, 23:12
Posty: 1163
Miejscowość: Warszawa
Rycerzowo, tak sobie pomyślałam, że skoro jesteś umysł ścisły, to trzeba sprawę metodycznie rozkminić. Myślę sobie tak - na dwoje babka wróżyła, w kwestii tego, co jest tu przyczyną, a co skutkiem:
1. Nierozwodzenie się nad problemami poszczególnych naszych dzieci na forum jest wynikiem wielodzietności (dużo dzieci, więc inaczej podchodzimy do pewnych spraw).
2. Wielodzietność jest wynikiem tego, że mamy podejście nieroztkliwiające się i możemy sobie pozwolić na więcej dzieci w domu bez ryzyka popadnięcia w obłęd (inaczej podchodzimy, więc mamy dużo dzieci).
Jak jest rzeczywiście można by stwierdzić prowadząc badania naukowe. Najlepiej badania podłużne. Ale to bardzo kosztowne i na wyniki trzeba by było poczekać kilka lat. ;-)
Mi się bardziej podoba druga hipoteza. Nawet mając jedno dziecko nie roztkliwiałam się nadmiernie nad wszystkim, co mu się w życiu przytrafiało. I nawet jeśli ja sama bardzo się czymś przejmowałam (np. pierwszy dzień w przedszkolu, pierwszy wyjazd na zieloną szkołę itp.) to starałam się nie dać tego odczuć dziecku, bo nie uważam, że to dla niego byłoby budujące.
I chyba nie mam natury osoby, która wykłócałaby się o swoje dziecko. O siebie też się wykłócać nie potrafię, więc moje dzieci muszą w pewnych kwestiach o siebie zadbać same i byłoby tak niezależnie od tego, ile bym tych dzieci miała.

_________________
Jestem mamą Józia (2001), Ludka (2004), Gucia (2006), Inki (2008) i Heli (2010)


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 03 Paź 2011, 11:10 
Offline
Donna vulcana
Awatar użytkownika

Dołączenie: 21 Mar 2008, 19:27
Posty: 2000
Miejscowość: þórshöfn
O, to, to, to, Katarzyno! :D
Ja też zdecydowanie jestem za drugą hipotezą, ileż to razy patrzyłam ze zdziwieniem na mamy stojące pod zerówką ,roztrzasające zawiłość szlaczka zadanego dzieciakom do domu, i inne równie ważkie problemy?
Czasami się łapałam na tym,że kurczę, ja chyba jakoś tak za mało się rozczulam moimi dziećmi-oczywiście,że przeżywam,chcę uczestniczyć w ich życiu, ale tak bez przesady- najbardziej w nich lubię samodzielność ;-)
I jak dzwonią do mnie ze szkoły-to nie jestem lwicą,broniąca do krwii swego potomstwa, tylko zakładam(wyrodna matka), że być może, to moje dziecko zaczęło,przecież to nie anioły,tylko normalne dzieciaki,więc spokojnie.

Aha :oops: -ja czasami roztrząsałam tutaj,z Wami, problemy moich dzieci, ale mam wrażenie,że takie naprawdę ważne- brak ojca w domu przez długi czas, akceptacja i adaptacja nowego miejsca do życia,prześladowanie w szkole...

_________________
http://naszaislandia.blogspot.com/


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 03 Paź 2011, 12:36 
Offline
siedmiokrotka
Awatar użytkownika

Dołączenie: 23 Paź 2008, 14:14
Posty: 1029
Miejscowość: Poznań/Mosina
jak widać to wszystko nas łączy , mamy podobne zdania...czy rycerzowa przyjmuje to w swym ścisłym umyśle ;-) ?

też mi się wydaje, że i przy pierwszym dziecku nie robiłam larum z każdej drobnostki - więc też jestem za nr 2 - możemy dzięki temu mieć więcej dzieci i nie zwariować :mrgreen: , ale myślę, że Ci bardziej "przeżywający" przy większej gromadzie też by się "naprostowali"

_________________
Myślę więc jestem...a może jestem więc myślę...


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 03 Paź 2011, 14:03 
Offline
Femina medica
Awatar użytkownika

Dołączenie: 16 Cze 2007, 23:12
Posty: 1163
Miejscowość: Warszawa
sylwia1974 napisał(a):
myślę, że Ci bardziej "przeżywający" przy większej gromadzie też by się "naprostowali"


Chłe, chłe... :lol: : Albo zeszliby wskutek obłędu już przy drugim dziecku i nie osiągnęli stadium wielodzietności ;-) Co byłoby argumentem za drugą hipotezą ;-)

_________________
Jestem mamą Józia (2001), Ludka (2004), Gucia (2006), Inki (2008) i Heli (2010)


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 03 Paź 2011, 15:03 
Offline
Generalissimus domownikuss

Dołączenie: 23 Cze 2007, 13:39
Posty: 1945
attena napisał(a):
ileż to razy patrzyłam ze zdziwieniem na mamy stojące pod zerówką ,roztrzasające zawiłość szlaczka zadanego dzieciakom do domu, i inne równie ważkie problemy?



Mam to samo a wielodzietna nie jestem;)


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 03 Paź 2011, 15:07 
Offline
Femina medica
Awatar użytkownika

Dołączenie: 16 Cze 2007, 23:12
Posty: 1163
Miejscowość: Warszawa
@zuzanno - ale może byłabyś dobrym materiałem na wielodzietną? ;-)

_________________
Jestem mamą Józia (2001), Ludka (2004), Gucia (2006), Inki (2008) i Heli (2010)


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 03 Paź 2011, 17:46 
Offline
siedmiokrotka
Awatar użytkownika

Dołączenie: 23 Paź 2008, 14:14
Posty: 1029
Miejscowość: Poznań/Mosina
oczywiście nie można szufladkować...znam ja całkiem "normalnych"* rodziców małodzietnych


* oczywistym jest że dla każdego ten wyraz oznacza co innego ;-)

_________________
Myślę więc jestem...a może jestem więc myślę...


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 03 Paź 2011, 17:48 
Offline
naczelny amerykanista

Dołączenie: 20 Cze 2007, 23:40
Posty: 1450
Cytuj:
Jak jest rzeczywiście można by stwierdzić prowadząc badania naukowe.


A cóż ja innego robię? :lol:

Cytuj:
Najlepiej badania podłużne. Ale to bardzo kosztowne i na wyniki trzeba by było poczekać kilka lat. ;-)


A nie, nie.
"Każda epoka ma własny porządek i ład", przesunięcie fazowe o pół pokolenia zmienia obraz rzeczy.
Badanie niekoniecznie musi być kosztowne, ono musi być sensowne, trzeba wybrać odpowiednią metodologię. Statystyka nie bez powodu jest jedną z najtrudniejszych nauk.

Oto pojawiają się kolejne hipotezy.
Pierwsza jest rozwinięciem punktu nr 2.
Rodzic wielodzietny problemów nie zauważa (tzn. uznaje je za nieistotne, inaczej mówiąc lekceważy je), ponieważ:
a) jest z natury niewrażliwy (inaczej nie byłby wielodzietnym) :mrgreen: ,
b) albo po kilku latach wielodzietności staje się niewrażliwy (inaczej by zwariował i nie byłby "bardziej" wielodzietnym).
Hipoteza druga - i tak mi nikt nie pomoże, to po co strzępić język albo maltretować klawiaturę.


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 03 Paź 2011, 19:41 
Offline
z bukowego domu:)

Dołączenie: 25 Wrz 2007, 21:29
Posty: 3265
Jeszcze hipoteza kolejna - jak się matka wielodzietna do klawiatury dorwie pod wieczór, to woli o wszystkim innym niż o problemach z dziatwą.Wreszcie luz!

A jeszcze jak wielodzietna pracuje z dziećmi ...Może o kopaniu ogródka poproszę :D


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 03 Paź 2011, 20:40 
Offline
epikurejka w rozpaczy
Awatar użytkownika

Dołączenie: 16 Cze 2007, 11:46
Posty: 6145
Miejscowość: Tychy
OJ TAK :twisted: O KOPANIU DOŁÓW

_________________
Wronka/02/Misiek /98/ Wojtek/91/Jano/89/ Image


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 03 Paź 2011, 21:39 
Offline
Femina medica
Awatar użytkownika

Dołączenie: 16 Cze 2007, 23:12
Posty: 1163
Miejscowość: Warszawa
rycerzowa napisał(a):
Cytuj:
Rodzic wielodzietny problemów nie zauważa (tzn. uznaje je za nieistotne, inaczej mówiąc lekceważy je), ponieważ:
a) jest z natury niewrażliwy (inaczej nie byłby wielodzietnym) :mrgreen: ,
b) albo po kilku latach wielodzietności staje się niewrażliwy (inaczej by zwariował i nie byłby "bardziej" wielodzietnym).

Oj, to mi zabrzmiało oceniająco mocno! Gdzie tu naukowa bezstronność? A może to rodzic małodzietny dostrzega problemy tam, gdzie i ch nie ma, uznaje je za zbyt istotne lub przywiązuje do nich nadmierną wagę?
:wink:

_________________
Jestem mamą Józia (2001), Ludka (2004), Gucia (2006), Inki (2008) i Heli (2010)


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 03 Paź 2011, 22:23 
Offline
Generalissimus domownikuss
Awatar użytkownika

Dołączenie: 17 Cze 2007, 01:15
Posty: 2960
Miejscowość: Warszawa
Jestem za tezę Katarzyny, są ludzie którzy dostrzegają problemy, tam gdzie ich nie ma.

Cały czas rycerzowo idziesz w tę samą stronę... "Rodzic wielodzietny lekceważy problemy, nie dostrzega ich itp" Twoja teza, jak dla mnie, jest z gruntu fałszywa.
Jako dowód na to przedstawiasz wpisy na forum, roztrząsanie nieistniejących i wydumanych problemów. Śmiem twierdzić, że większość afer szkolnych jest nakręcana przez rodziców, podobnie jest też z wieloma lękami dzieci.
Ludzie lubią dostrzegać problemy tam gdzie ich nie ma, uwielbiają się użalać i taką postawę przekazują dzieciom, zamiast uczyć je rozwiązywać problemy.


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 03 Paź 2011, 22:34 
Offline
siedmiokrotka
Awatar użytkownika

Dołączenie: 23 Paź 2008, 14:14
Posty: 1029
Miejscowość: Poznań/Mosina
no dokładnie tak....wprost z klawiatury i moich palców to wyjęłaś :mrgreen:

_________________
Myślę więc jestem...a może jestem więc myślę...


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 03 Paź 2011, 22:36 
Offline
siedmiokrotka
Awatar użytkownika

Dołączenie: 23 Paź 2008, 14:14
Posty: 1029
Miejscowość: Poznań/Mosina
rycerzowo!!!!
mnie to prowokacją pachnie 8)

_________________
Myślę więc jestem...a może jestem więc myślę...


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 04 Paź 2011, 07:53 
Offline
naczelny amerykanista

Dołączenie: 20 Cze 2007, 23:40
Posty: 1450
Katarzyno, nauka, choćby przez najmniejsze "n", nie wartościuje.
Lekceważenie, jak sama zauważyłaś, może mieć wartość pozytywną, zależnie od sytuacji.

Jeszcze raz zdefiniuję problem - zauważyłam, że na forach dla wielodzietnych bardzo rzadko pisze się o problemach poszczególnych dzieci, w odróżnieniu od innych forów. Chcę dociec, dlaczego. Stawiam hipotezy.
Nie piszę, że to "źle", nie stawiam "zarzutów", nie "wartościuję".
Tym bardziej, że piszę i we własnym imieniu.
Czytał tu kto na publicznym forum o moich problemach z jakimś dzieckiem albo wnuczęciem? Co wcale nie znaczy, że tych problemów nie mam, o czym wiedzą ci, do których pisałam na priwa.

Czy wątek jest "prowokacją"?
Bo ja wiem... Jeśli tak, to wyłącznie intelektualną.


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 04 Paź 2011, 10:41 
Offline
Generalissimus domownikuss

Dołączenie: 23 Cze 2007, 13:39
Posty: 1945
Katarzyna napisał(a):
@zuzanno - ale może byłabyś dobrym materiałem na wielodzietną? ;-)


ach, pewnie tak, ale za wygodna byłam;) a teraz za stara;)


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 04 Paź 2011, 11:01 
Offline
siedmiokrotka
Awatar użytkownika

Dołączenie: 23 Paź 2008, 14:14
Posty: 1029
Miejscowość: Poznań/Mosina
o takiejż myślała....bo temat się rozwinął :lol:

_________________
Myślę więc jestem...a może jestem więc myślę...


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 05 Paź 2011, 09:14 
Offline
siedmiokrotka
Awatar użytkownika

Dołączenie: 23 Paź 2008, 14:14
Posty: 1029
Miejscowość: Poznań/Mosina
nie wyczułam agresji, lecz jakiś żal czy niepokój.
I przyznaję, że ja osobiście na podobne tezy reaguję dość alergicznie, bo spotkałam się z podobnymi, a głosili je ludzie co to pojęcia nie mieli o czym mówią i generalizowali łącząc wszystkie możliwe problemy z wielodzietnością - czyli stereotyp - krótko mówiąc

_________________
Myślę więc jestem...a może jestem więc myślę...


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 06 Paź 2011, 14:15 
Offline
naczelny amerykanista

Dołączenie: 20 Cze 2007, 23:40
Posty: 1450
Czyli alergia, przede wszystkim jednak alergia.
Ale myślę, że wśród "samych swoich" można jednak normalnie rozmawiać.
Otwórzmy dział "Moje dziecko ma problem, doradźcie".
Można to przenieść na rozmowy prywatne.
Inaczej każdy, kto wejdzie na forum dowie się, że wśród wielodzietnych, jak i wszystkich, zdarzają się dzieciaki z wadą wymowy, "psychasteniczne" (bez "życia"), nadpobudliwe, nieśmiałe, nadwrażliwe, zbyt ambitne, dyslektyczne, skłócone ze wszystkimi, zbyt łatwowierne, agresywne, itd.itp.
I że my niekoniecznie zawsze wiemy, jak mu pomóc. "Specjalista" nie zawsze jest potrzebny, nie zawsze wystarczy.


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 06 Paź 2011, 16:43 
Offline
siedmiokrotka
Awatar użytkownika

Dołączenie: 23 Paź 2008, 14:14
Posty: 1029
Miejscowość: Poznań/Mosina
:P można...w swoim gronie można...
Nie trzeba było tak od razu????
Na taką propozycję aolergii brak ;-)

_________________
Myślę więc jestem...a może jestem więc myślę...


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 07 Paź 2011, 00:03 
Offline
domownik

Dołączenie: 19 Wrz 2010, 13:54
Posty: 106
Miejscowość: blisko Poznania
co do przeżywania problemów dzieci, ja jestem jedynaczką, moja mama też. moja babcia dziadek i mama baaardzo żyli i żyją nadal moimi problemami, przez co od dziecka im się nie zwierzam ze swych zmartwień. Zawsze czułam że moje problemy ich bolą bardziej niż mnie i nie chciałam im sprawiać przykrości.. chyba się rozczulali za mocno nade mną. Ja celowo tak bardzo nie okazuję dzieciom zmartwienia i ciężkiej depresji żeby mi się zwierzały bez obawy że mamę to załamie

_________________
moje maluszki: Marcinek 2006, Karminka 2007, Dorotka 2009,Franek 2012


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 07 Paź 2011, 11:22 
Offline
siedmiokrotka
Awatar użytkownika

Dołączenie: 23 Paź 2008, 14:14
Posty: 1029
Miejscowość: Poznań/Mosina
dzięki frania....
za takim wpisem czekałam ;-)
każde skrajności bywają toksyczne...

_________________
Myślę więc jestem...a może jestem więc myślę...


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 08 Paź 2011, 00:44 
Offline
samurajka

Dołączenie: 04 Lip 2007, 23:53
Posty: 7107
ja tez jestem jedynaczką i tez sie nie zwiarzam z problemów, a przez mame czuję sie wręcz osaczona, mama dręczy mnie wyrzutami, że jestem złą córka bo jej "niczego nie opowiadam" , a ja uważam, ze moje życie osobiste, sprawy między mna ,a mężem, czy problemy z dziecmi ( których odpukac nie mam za wiele) to sa moje sprawy i nie mam ochoty na te tematy rozmawiac z moją matka akurat, ponieważ niestety mama to potem wyciąga i sączy mi do ucha toksyczne opowieści jak to "ona juz wie jak to będzie źle" , od dzieciństwa rodzice wciągali mnie w swoje kłótnie jako arbitra, który miał rozsądzac, kto ma rację, kto winien, a ja całe zycie przed tym uciekam, teraz moja mama będąc nieuleczlanie chora gra na moich emocjach twierdząc , że "nigdy jej nie broniłam" "zawsze jestem za innymi, nie za nią, własna matką" , kurczę, jedynacy mają przechlapane, bo cała uwaga głównie niestety, z moich obserwacji wynika- matek- skupia sie na tym jednym, jest wymaganie zweirzania się, stania po jej stronie itd... ciesze się, że mam 3 dzieci, przynajmniej nie będę soba obciążac jednego, tylko się jakos podzielą

_________________
...sens w ogóle nie wchodzi w grę.Ja nie mam sensu, Ty nie masz sensu, żaden jedzenia kęs nie ma sensu.
Gry są bez sensu, sny są bez sensu, nawet- niestety- sens nie ma sensu…


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 08 Paź 2011, 00:57 
Offline
naczelny amerykanista

Dołączenie: 20 Cze 2007, 23:40
Posty: 1450
Franiu, dzieci, jeśli się zwierzają, to powinny otrzymać wsparcie i POMOC, a nie rodzicielską depresję i załamanie. Faktycznie, jeśli reakcją na czyjeś kłopoty jest tylko załamywanie rąk, to zdrowiej ukrywać swoje problemy.

Sylwia, ja od początku konsekwentnie o tym samym - dlaczego taka propozycja nie pojawiła się wcześniej, i u nas i na innych "wielodzietnych" forach.

Zastanawiam się nad ciekawą hipotezą, która się tu pojawiła, że skutek jest przyczyną - czyli że na wielodzietność mogą pozwolić sobie tylko osoby "nieroztkliwiające się " nad byle czym. Albo - że wielodzietność z tego leczy.

Tylko - czy to jest na pewno "byle co"?

Jesteśmy na uroczystości Pierwszej Komunii u chrześniaczki. Dobra rodzina wielodzietna, rodzice porządni, dobrze sytuowani, wzorowi katolicy. Nic do zarzucenia. Dziewczątko drży ze wzruszenia, aż zniecierpliwiona mama pyta:
- Czemuś taka przejęta?
Jak jej wytłumaczyć, że dziecko ma prawo być przejęte w takim dniu?
Ale wiem,że gdyby ta kobieta była z gatunku przejmujących się, nie dałaby rady wywiązać się z obowiązków matki wielodzietnej, córki i synowej wspierającej starych rodziców, pomocnej sąsiadki.

Albo inna sytuacja.
Nasz pierworodny z pewnych powodów miał pozostać jedynakiem. Drżeliśmy o to dziecko, w nocy wstawałam słuchać, czy oddycha. Widząc, jak bardzo jest różny od innych dzieci, oryginalny, nie mogłam spać, zamartwiając się o jego przyszłość. Kiedyś w nocy przy łóżeczku natknęłam się na męża, który też słuchał czy mały oddycha. Wtedy postanowiliśmy, że mimo wszystko będziemy mieć inne dzieci, dużo dzieci, żeby nie mieć czasu i siły zamartwiać się o synka, żeby padać na nos, żeby nie mieć już siły przytłaczać dziecka swoim lękiem.

Czyli coś jest na rzeczy z tym wrodzonym lub nabytym brakiem (nad)wrażliwości.


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 08 Paź 2011, 01:25 
Offline
epikurejka w rozpaczy
Awatar użytkownika

Dołączenie: 16 Cze 2007, 11:46
Posty: 6145
Miejscowość: Tychy
Cytuj:
jeśli reakcją na czyjeś kłopoty jest tylko załamywanie rąk, to zdrowiej ukrywać swoje problemy.

Kiedy wracałam z wywiadówki w klasie drugiej od Wojtka tarzałam sie wyjąc po dywanie jak ranne zwierzę, prawdopodobnie mogło być tam dużo brzydkich wyrazów i wyklęcia jednak po latach Wojtek utrzymuje z autopsji i tę wiedzę przekazał młodszym potomkom , że matce się nie kłamie , choćby prawda miałaby ją zabić- dodam , że prowadziłam pojazd podczas przekazywania rodzeństwu tej "prawdy" - czyżby syn chciał w ten sposób załatwić próbę samobójczą?! Nadal żyjemy :547: Obnażyłam się :P

_________________
Wronka/02/Misiek /98/ Wojtek/91/Jano/89/ Image


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 08 Paź 2011, 14:44 
Offline
naczelny amerykanista

Dołączenie: 20 Cze 2007, 23:40
Posty: 1450
Qmo, wyć, jak zranione zwierzę, to można w poduszkę, gdy nikt nie słyszy.
"Przeżywanie problemów dziecka" rozumiem nie jako załamywanie rąk nad jego niedoskonałością, ani jako łączenie się z nim w bólu nad nieprzyjaznym światem, ani jako karygodną pobłażliwość dla jego wybryków, ani jako wzruszanie się dooperelami, typu trudne szlaczki.

Mali ludzie miewają duże problemy, które - nierozwiązane - mogą rzutować na ich przyszłość. Spolegliwy opiekun - rodzic - powinien je w miarę rozpoznać, zrozumieć dziecko, pomóc mu.

Jeśli dzieciak jest ostatni w sporcie, to może nie powinno się wzruszać ramionami, że trudno, że taki niezguła, oferma i już, ale rozeznać, czy np. nie byłyby pomocne ćwiczenia z tzw. integracji sensorycznej.
Albo pomóc mu znaleźć inne pole do zdobycia uznania.
Jeśli nie potrafi znaleźć kolegów, to może ma jakiś problem psychiczny, może łatwy do rozwiązania a może wymagający pomocy psychologa.
Czy przykładowo na wielodzietnych.org padło kiedykolwiek pytanie o najbliższy dobry gabinet terapii, o dobrego logopedę, sensownego psychologa, a choćby o radę, co zrobić, gdy trzeci dokucza piątemu, a druga nie znosi się z pierwszą?


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
PostWysłany: 08 Paź 2011, 15:46 
Offline
Femina medica
Awatar użytkownika

Dołączenie: 16 Cze 2007, 23:12
Posty: 1163
Miejscowość: Warszawa
rycerzowa napisał(a):
Czy przykładowo na wielodzietnych.org padło kiedykolwiek pytanie o najbliższy dobry gabinet terapii, o dobrego logopedę, sensownego psychologa, a choćby o radę, co zrobić, gdy trzeci dokucza piątemu, a druga nie znosi się z pierwszą?


Tak. Bywają takie rozmowy na orgu. Ale nie są to dominujące tematy, przyznaję. Tylko, czy powinny być? Ja mam poczucie, że wielodzietni radzą się innych wielodzietnych w poważnych sprawach związanych z wychowaniem dzieci, a nie w kwestiach duperelowych, jak wspomniane trudne szlaczki. Na ten przykład dużo się rozmawia na orgu o edukacji, w tym o edukacji domowej. Często jednak takie wątki wynikają jako OT do innych tematów, wiec przeglądając tylko tytuły można odnieść wrażenie, że wielodzietni nie rozmawiają o problemach swoich dzieci. A nie jest to prawdą.

I tak mi się jeszcze skojarzyło w związku z poprzednią wypowiedzią Rycerzowej - ja też słuchałam, czy moje dzieci oddychają przez sen. I słuchałam tak pierworodnego, a teraz nadal zdarza mi się słuchać 10-miesięcznej najmłodszej. To chyba taki mój charakter durnowaty - duży lek z dodatkiem silej potrzeby kontroli - nie ułatwia to zycia mamie wielodzietnej ;-) Ale do głowy by mi nie przyszło dyskutować o tym na forum, bo i po co?

_________________
Jestem mamą Józia (2001), Ludka (2004), Gucia (2006), Inki (2008) i Heli (2010)


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 82 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Skocz do:  
cron
Twoja Podręczna Księgarnia

wielodzietni w biznesie

Nasza Islandia

Doula Gosia Borecka

Okno na dobrą stronę świata


wielodzietni.net na Facebooku

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group |
Ten serwis stosuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystanie.
» Akceptuję wykorzystywanie plików cookies w serwisie www.wielodzietni.net.