duża rodzina

duża rodzina

forum dla rodzin wielodzietnych i sympatyków
duża rodzina
Obecny czas: 18 Cze 2018, 11:27

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)




Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 14 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
 Temat postu: bliźnięta
PostWysłany: 13 Lis 2010, 03:32 
Offline
z bukowego domu:)

Dołączenie: 25 Wrz 2007, 21:29
Posty: 3265
WE DWOJE




Fot. Getty Images
Pokochać bliźniaka
Damian Gajda / Onet.pl
Kto jest kim? To Maciek czy Darek? Basia czy Kasia? – zastanawiają się ludzie na ulicy, spoglądając na dwoje identycznych dzieci. Kiedy rodzice dowiadują się, że będą mieć bliźniaki, ich reakcje są bardzo różne.
– Pamiętam, że wracając od ginekologa zastanawialiśmy się, wspólnie z żoną, jak uda nam się pogodzić wszystkie obowiązki związane z opieką nad dziećmi. Po kilku latach już wiem, że bliźnięta są tak samo kłopotliwe jak jedno dziecko, a dają dwa razy więcej miłości – wspomina Marek, psycholog, ojciec pięcioletnich bliźniaków, Piotra i Pawła. Kiedy dorastają, często wyglądają identycznie. Matki upinają dziewczynkom włosy w podobny sposób, chłopcy koniecznie chcą mieć takie same stroje spidermanów na balu przebierańców w przedszkolu. Kiedy nadchodzą święta, rodzina nie musi się zastanawiać, jaki prezent kupić bratu czy siostrze bliźniaka, bo daje mu po prostu analogiczny do tego, jaki ten otrzymał.

Bliźnięta to przykład doskonałego porozumienia. Nikt nie wie tak dużo o drugim człowieku, co bliźniak o swoim bracie czy siostrze. – Są tak różni, a mimo wszystko do złudzenia do siebie podobni. Mają swój świat, do którego nikt poza nimi nie ma wstępu. Używają nawet swojego kodu, który po latach staje się zrozumiały dla innych domowników, ale ludzie z zewnątrz mogą mieć z nim problem – mówi Marta, żona Marka. Bracia Golcowie, znani muzycy, też dostrzegają taką wspólnotę. Łukasz Golec w jednym z wywiadów wspomina: – Jest coś takiego. Jeden ma ból brzucha, głowy, to i drugi coś podobnego odczuwa. Albo w tej samej chwili dzwonimy do siebie, przyciągamy się. Myślimy o tym samym, co potem wychodzi podczas rozmowy. Paweł od razu mu wtóruje: – Często w tym samym momencie mówimy to samo. Podświadomie współpracujemy.

Zadziwiające jest też to, jak szybko bliźnięta robią karierę. Widocznie mamy do nich słabość. Urzekają nas kreacje aktorskie kilkuletnich sióstr Olsen, z uwagą śledzimy kolejne perypetie z życia Marcina i Rafała Mroczków, aktorów popularnego serialu „M jak miłość”. Co sprawia, że właśnie bliźnięta przykuwają naszą uwagę? Marta Skąpska, psycholożka, komentuje to w ten sposób: – Nie ma w tym nic dziwnego. Lubimy, kiedy na ekranach naszych telewizorów pojawia się coś innego, ciekawego, a bliźnięta – nie umniejszając im – są właśnie taką "atrakcją".

Tak naprawdę niewiele wiemy o bliźniakach. Ciężko przeniknąć przez tę naturalną barierą, którą udaje się im wytworzyć. A co, jeśli w życiu jednego z nich pojawia się ktoś – wydawać by się mogło – ważniejszy? Narzeczona Marcina Mroczka na łamach jednej z gazet codziennych narzekała, że jej partner zbyt wiele czasu poświęca Rafałowi, swojemu bratu. – Ona nie może pojąć, że dla Marcina wciąż najważniejszą osobą w życiu jest Rafał – twierdzi koleżanka bliźniaków. – Uważa, że Marcin nie poświęca jej wystarczającej ilości czasu – czytamy w artykule. Jak to jest, kiedy dochodzi do rozstania bliźniaków? Czy partner brata lub siostry jest szybko akceptowany przez jego drugą "część"?
Wizualny odpowiednik
Ania, 22-letnia studentka romanistyki z Warszawy od dwóch lat spotyka się z Janem. Nie mieszkają razem, bo uważają, że taki układ jest dla ich relacji o wiele lepszy. – Jan jest pedantem, ja bałaganiarą, a podobno ludzie, którzy mieszkają razem kłócą się przede wszystkim o pieniądze i sprzątanie – komentuje z uśmiechem. Ania wynajmuje pokój z koleżanką, Jan wraz ze swoim bratem bliźniakiem ulokował się w mieszkaniu, które odziedziczyli po babci. – Świetnie nam się razem mieszka, a z Anią i tak widzę się codziennie, po co to zmieniać? – komentuje Jan. Ich relacja na pierwszy rzut oka jest bardzo dziwna. – Pamiętam, że kiedy Ania przedstawiła mi Jana, byliśmy u znajomych na ognisku. Chłopak podszedł do grupy dziewcząt, uścisnął wszystkim dłoń. Wszystkim, bez wyjątku, czyli Ani też. To było zadziwiające – komentuje przyjaciółka dziewczyny.

Nieoczywista jest historia ich pierwszego spotkania. Miało być zupełnie inaczej. Na dwa lata przed początkiem studiów Ania brała udział w konkursie muzycznym. Poznała tam Maćka. Przystojnego, wysportowanego chłopca, który zgarnął pierwszą nagrodę. Później wymienili kilka maili, Ania nawet raz, podczas wizyty w Warszawie, się z nim spotkała. Miała nadzieję, że ta niezobowiązująca znajomość przeprowadzi się w coś więcej. Maciek najwyraźniej nie był tym zainteresowany. Lekceważył ją, nie odpisywał na wiadomości, odrzucał połączenia. Dziewczyna postanowiła się dłużej nie naprzykrzać i zapomniała o całej sytuacji. Tymczasem, jak wielkie było jej zdziwienie, kiedy czwartego października podczas pierwszych zajęć na ćwiczeniach z praktycznej nauki języka francuskiego ujrzała.... Maćka! Trochę zawstydzona podeszła bliżej i chciała się przypomnieć, jednak – jak się okazało – ten w ogóle jej nie pamiętał. Jan, bo tak brzmi jego prawdzie imię jest bratem Maćka, o czym Ania dowiedziała się dopiero po kilku dniach, układając wszystkie fakty w jedną spójną całość. Pierwsza myśl była taka, żeby wykorzystać tę znajomość i zbliżyć się do wymarzonego chłopca, ale już po kilku spotkaniach rozwiały się wszystkie wątpliwości i... postanowiła, że przyjrzy się bliżej wizualnemu odpowiednikowi Maćka.
ciąg dalszy...
– Kiedy Jan przedstawił mnie Maćkowi, ten stał porażony. W pierwszym momencie zawstydził się, ale chyba nie chciał, żebyśmy od razu wyjawili nasz sekret – wspomina Anna. – Przez chwilę nawet bałam się, że to wszystko może runąć, jak Maciek opowie Janowi o mojej natarczywości. Ale tak na szczęście się nie stało, chłopcy wyjaśnili sobie kilka kwestii i uwolnili zarówno siebie, jak i mnie od stresu. Czasami zastanawiam się, jak to jest, że dwóch identycznych mężczyzn ma w rzeczywistości tak różne poglądy – dodaje.

Jak żyje się z bliźniakiem? Ania opowiada, że często nie jest to łatwe, ale – jak w każdym związku – trzeba iść na kompromisy. Jan jest bardzo związany ze swoim bratem, ale też nie pozostaje bezkrytyczny co do niektórych jego zachowań. Kiedy ten mówi źle o Ani, chłopak umie stanąć w jej obronie. Największą zagadką jest ta konieczność wspólnego mieszkania z bratem, przecież te nieporozumienia związane ze sprzątaniem, to tylko wymówka. – Trochę tego nie rozumiem, ale może wkrótce się to zmieni – mówi Ania, która wyraźnie nie chce rozwijać tematu.– Życie z bliźniakiem to wyzwanie, które warto podjąć – dodaje. – Ania jest dzielna i daje radę, i nie schodzi z pola bitwy (śmiech) – wtrąca się niespodziewanie Jan.

Podwójne oczarowanie
Kiedy po raz pierwszy spotkałem Bartka i Łukasza, nie mogłem ich rozróżnić. – Który z nich z nami studiuje? – pytałem koleżankę. Obaj reprezentują typ "cwaniaka". Dorabiają sobie gdzieś na boku, sprzedają płyty, sprzęt grający. Wszędzie ich pełno. Robią dookoła siebie dużo hasłu, starają się być zawsze w centrum zainteresowania. Mają po 22 lata. Jeden z nich studiuje na warszawskiej polibudzie, drugi przeniósł się z kulturoznawstwa na polonistykę. Ich ojciec jest Finem, więc chłopcy mają delikatną, skandynawską urodę.

Bliźniactwo" to wspólnota, której nikomu, nawet gdyby bardzo chciał, nie uda się rozbić. Ja wskoczyłbym za Łukaszem w ogień – mówi z dumą Bartek. Rzeczywiście chłopcy trzymają sztamę. W dzieciństwie niecnie wykorzystywali to, że często ich mylono: – Kiedyś "zachorowałem" i poszedłem za brata na klasówkę z matmy. Miałem umysł ścisły, a Bartek humanistyczny – wspomina Łukasz. Dziś także ubierają się bardzo podobnie, często wymieniają się rzeczami. Bartek od kilku miesięcy z nikim się nie spotyka, natomiast Łukasz ma tę samą dziewczynę od roku. Pytany, czy czasami bywa zazdrosny o Łukasza, Bartek odpowiada: – Gdybyśmy rozmawiali nie całkiem serio, oczywiście musiałbym powiedzieć: Ależ skąd, dlaczego miałbym być zazdrosny o Wiktorię? Przecież mój brat jest kimś innym, żyje na swój rachunek, bla, bla, bla... Ale, jeśli rozmawiamy o moich prawdziwych odczuciach i mogę sobie pozwolić na odrobinę szczerości, to muszę przyznać, że jestem czasem diablo o niego zazdrosny. Kiedyś, tak mniej więcej do dwunastego roku życia, byliśmy sami dla siebie. Rzadko widywaliśmy się z kimś innym. Może dlatego, że przeprowadziliśmy się z rodzicami do domu pod Warszawą, gdzie w najbliższej okolicy oprócz lasu, jeziora i dwóch sklepów nie było tak naprawdę nikogo. Wspólnie wymyślaliśmy sobie różne zabawy, etc. Później przyszedł czas na jakieś niezobowiązujące randki z dziewczynami. Ale nigdy nic nie trwało dłużej niż cztery – sześć tygodni. Dopiero mój pierwszy poważny związek to zmienił. Łukasz zachowywał się wtedy bardzo w porządku, nie było mowy o tym, żeby nam w jakiś sposób dokuczać, czy pokazywać swoją zazdrość. Cieszył się po prostu naszym szczęściem, a może też czasami czuł ukłucie szpileczki, jak ja teraz? – wspomina Bartek.

Nie tylko na klasówce z matmy udało im się wykorzystać swoje uderzające podobieństwo. Trzy lata temu wyjechali do wujka do Władysławowa, by dorobić sobie w pracy sezonowej. – To były wakacje, które spędzaliśmy u kuzyna we Władysławowie, jakaś podrzędna knajpka. Myśleliśmy, że to miejscowa, ale Kaśka, jak się okazało, była z Łodzi. Fajna, zgrabniutka blondynka, która uśmiechała się do mnie ze stolika obok. Podeszła, zagadała, była trochę nachalna i za bardzo szczebiocząca, ale dało się wytrzymać. Nalegała na kolejne spotkanie, dałem jej numer telefonu. Kiedy wróciłem do domu, opowiedziałem wszystko Bartkowi i postanowiliśmy się trochę zabawić. Na drugą randkę poszedł już.... Bartek. Nie uwierzysz, ale dziewczyna w ogóle się nie zorientowała. Poczuliśmy się wygrani i chcieliśmy ją wkręcić po raz kolejny. Po kilku spotkaniach jednak okazało się, że Bartek chciałby, żebym usunął się w cień. Trochę się zdziwiłem, że on się tak zadurzył. Zabawa przerodziła się w wakacyjną miłość. Kaśka często później wspominała, że naprawdę nie miała pojęcia, że jest nas dwóch, bo byliśmy tacy sami. Do dziś utrzymujemy z nią dobry kontakt, wymieniamy wiadomości na Facebooku, często przywołując właśnie tę historię – opowiada Łukasz.

Związek z bliźniakiem jest trudny dla dwóch stron. Aby uniknąć niepotrzebnych kłótni, partner musi zaakceptować bliźniacze porozumienie dusz. A bliźniak wykazać nieco empatii i spróbować wyjść z tego tajemnego układu, który łączy go z bratem lub siostrą i zrozumieć, że nie tylko z nim rozumie się bez słów.


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Re: bliźnięta
PostWysłany: 13 Lis 2010, 04:22 
Offline
z bukowego domu:)

Dołączenie: 25 Wrz 2007, 21:29
Posty: 3265
Moje bliźniaczki jednojajowe o początku jako takiej świadomości - robiły wszystko, by się różnić.Nawet na zdjęciach z roczku ubrane są inaczej! Inne też butelki, kubeczki, zabawki.Po prostu - zdzierały z siebie identyczne czapki, skarpetki, wyrywały spinki z włosów.Zawsze musiało być inne - by uniknąć kłótni! W przedszkolu jedna musiała mieć warkocz, druga dwie kitki. W szkole - jedna spódniczkę, druga spodnie.Na zakupy ubraniowe jeździły oddzielnie - chciały mieć to samo zabrane razem, ale nigdy w życiu TO SAMO! Wspólne zakupy kończyły się fiaskiem. I tak mimo różnic w ubiorze i fryzurze były notorycznie mylone!
Szkoły średnie zaczęły zupełnie oddzielnie.Jedna profil humanistyczny, druga ścisły.W tygodniu się nie kontaktują.Jak do domu obecnie wpadają - śmiech (na szczęście także bliźniaczy już) - na własne konto kupują rzeczy niemal identyczne - podobne płaszcze, spodnie, rękawiczki, szale. Teraz ubierają się jak bliźniaczki. :shock: Ostatnio bez uzgodnienia obcięły się - prawie identycznie :shock: To jednak gdzieś tkwi :D


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Re: bliźnięta
PostWysłany: 09 Lis 2011, 21:49 
Offline
domownik

Dołączenie: 16 Kwi 2008, 15:55
Posty: 194
Miejscowość: prawie Rzeszów
Moje laski są dwujajowe. Nie podobne do siebie wcale. Jak ktoś wie, że mamy bliźniaki, to prędzej połączą średnią córkę z jedną z bliźniaczek, niż bliźniaczki :lol:.
Dzieje się tak, bo Marta - bliźnię starsze waży 8kg mniej od Justki, która lubi sobie zjeść, podobnie jak średnia - Aga.
Tak samo rzadko chodzą ubrane, większość rzeczy wykorzystuję po starszych córkach, a jeżeli nawet jedziemy na zakupy razem, to wcale się nie domagają takich samych ubrań.
Charaktery też zupełnie inne: Marta lata jak nakręcona, a Justka - spokojnie, powoli, metodycznie (a w brzuchu to Justka właśnie bardzie fikała, dzień przed porodem potrafiła się jeszcze przekręcić, skubaniutka :lol:). Trafia mnie czasem jak coś od niej chcę, bo Marta 5 razy by to załatwiła, a ona jeszcze myśli :-).
Ma to jednak dobrą stronę w szkole - nie robi nic na łapu capu, więc ćwiczenie zostanie przeczytane, zanim będzie zrobione (a tak niestety zdarza się często w przypadku Marty :mrgreen:)


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Re: bliźnięta
PostWysłany: 10 Lis 2011, 11:46 
Offline
siedmiokrotka
Awatar użytkownika

Dołączenie: 23 Paź 2008, 14:14
Posty: 1029
Miejscowość: Poznań/Mosina
Basia napisał(a):
Tak samo rzadko chodzą ubrane


:shock: :shock: :shock:


:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

_________________
Myślę więc jestem...a może jestem więc myślę...


Ostatnio edytowany przez sylwia1974, 10 Lis 2011, 11:52, edytowano w sumie 1 raz

Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Re: bliźnięta
PostWysłany: 10 Lis 2011, 11:52 
Offline
siedmiokrotka
Awatar użytkownika

Dołączenie: 23 Paź 2008, 14:14
Posty: 1029
Miejscowość: Poznań/Mosina
zawsze fascynowały mnie bliźnieta...miałam nadzieję, że może uda mi się je miec? :mrgreen:
gdybym teraz pisała pracę magisterska pewnie pisałabym o fenomenie bliźniąt :P
Czytałam sporo o blięnietach, chętnie słuchałam opowiesci tych , co urodzili i wychowali bliźnięta...

Gdzieś tam kiedyś właśnie wyczytałam, że bliźniaczki rozdzielone w dzieciństwie ( do rodzin adopcyjnych) dowiedziały się o sobie i spotkały po latach....okazało się, że ich mężowie byli podobnej urody, jeździły tą samą marką auta , nawet ich psy miały tak samo na imię....przedziwne....tajemnicze...fenomenalne!

_________________
Myślę więc jestem...a może jestem więc myślę...


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Re: bliźnięta
PostWysłany: 10 Lis 2011, 12:15 
Offline
siedmiokrotka
Awatar użytkownika

Dołączenie: 23 Paź 2008, 14:14
Posty: 1029
Miejscowość: Poznań/Mosina
w przedszkolu, do którego chodziła jedna z moich córek uczęszczały bliźniaczki jednojajowe...brały udział w zajęciach z logopedii, ale nie dlatego, że mówiły niewyraźnie....one w wieku 6 lat nie mówiły wcale....!!!
tzn nie były rozumiane przez otoczenie (nawet przez rodziców)- natomiast wytworzyły swój swisty, tylko przez nie rozumiany język, którym się komunikowały. :shock:
Ja zdiagnozowałabym to jako autyzm bliźniaczy( nie wiem czy isnieje coś takiego)
Wiem, że nie dopuszczono ich do kl I w terminie....a psycholog namawiała, by powtórzyły zerówkę, ale w dwóch różnych placówkach, by je częściowo rozdzielic i usamodzielnic....słyszałam, że mama nie wyraziła na to zgody, ale zabrała dziewczynki z tego przedszkola.....

_________________
Myślę więc jestem...a może jestem więc myślę...


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Re: bliźnięta
PostWysłany: 10 Lis 2011, 18:33 
Offline
naczelny amerykanista

Dołączenie: 20 Cze 2007, 23:40
Posty: 1450
Cytuj:
Gdzieś tam kiedyś właśnie wyczytałam, że bliźniaczki rozdzielone w dzieciństwie ( do rodzin adopcyjnych) dowiedziały się o sobie i spotkały po latach....okazało się, że ich mężowie byli podobnej urody, jeździły tą samą marką auta , nawet ich psy miały tak samo na imię....przedziwne....tajemnicze...fenomenalne!



Czyta się czasem takie rzeczy, ale ja myślę, że to urban legend.
W każdym razie nigdy nie słyszałam, żeby się komuś w realu zdarzyło.

Z jednakowymi bliźniakami rodzice maja dylemat, bo nie wiadomo, czy je trzymać razem, czy od początku rozdzielać. Myślę, że instynkt każe im się trzymać razem. A że z czasem to się robi kłopotliwe a nawet niemożliwe - no, właśnie na tym polega problem z bliźniakami.

Ja mam takie bliźniakopodobne doświadczenie:
Mam dwie córki rok po roku. Moim zdaniem po każdym względem różne, zdaniem obcych - wizualnie identyczne. Młodsza szybko dogoniła starszą wzrostem, zatem ubierane były jednakowo, jednakowo się czesały, uchodziły za bliźniaczki, ludzie je rozróżniali, gdy były razem, ale osobno - nie zawsze było wiadomo, która jest która.
Malownicze to było, ale do czasu.

Tak się złożyło, że chodziły do różnych szkół, młodsza na osiedlu, starsza w centrum. Z czasem zdarzało mi się słyszeć, jaka to młodsza jest nieuprzejma i zarozumiała, nie kłania się znajomym itede. Faktycznie - młodsza jest introwertyczką, wierzyłam, że tak może być. Ale młodsza zaklinała, że jest grzeczna.

Potem obie spotkały się w jednej średniej szkole muzycznej.
I wtedy już skargi stały się poważne - że młodsza nagle nauczycieli nie poznaje.
Wtedy dotarło do mnie, że to zawsze chodziło o starszą. Ona po prostu nie znała tych ludzi, ani na osiedlu, ani w szkole muzycznej, do której już wcześniej chodziła młodsza.
Wiele jeszcze kłopotów miały dziewczyny z tego powodu, że je mylono.
A o wielu kłopotach może nie wiemy.
Dobrze chyba się stało, że teraz mieszkają daleko od siebie.

Zwróćcie uwagę, ile razy w filmach bliźniak płaci życiem za to, że ktoś pomylił go z bratem. Naprawdę - bezpieczniej jest być sobą, kimś jedynym i niepowtarzalnym. Natura wie, co robi, czyniąc nas niepodobnym do innych


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Re: bliźnięta
PostWysłany: 11 Lis 2011, 01:06 
Offline
domownik

Dołączenie: 24 Paź 2011, 19:35
Posty: 173
Z tego co kojarzę, np. w Anglii jest zakaz zapisywania bliźniaków do tej samej klasy, właśnie po to, by każdy mógł poczuć się sobą a nie połową całości.
Ja myślę, że wiele tu zależy od podejścia rodziców i sposobu wychowania. Nie krytykowałabym tego, że dzieci są ze sobą mocno związane, bo przecież chcemy, by rodzeństwo się kochało. Jednak już ubieranie bliźniąt w takie same ciuchy mi się nie podoba i w sumie nie wiem czemu i komu ma służyć.

A na marginesie:bliźniaczki długo były moim marzeniem ;-) Przeszło mi trochę jak odchowałam Kubusia od zera - nie wiem czy dałabym radę niańczyć tak dwójkę na raz.


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Re: bliźnięta
PostWysłany: 11 Lis 2011, 02:14 
Offline
domownik

Dołączenie: 18 Maj 2011, 13:09
Posty: 79
mi dane było tylko pooglądać bliźniaki na usg w moim brzuszku, niesamowite ruchliwe dwa serduszka, niestety zbyt szybko biły...jak już umarły ich ciałka położyły się jedno na drugie.


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Re: bliźnięta
PostWysłany: 11 Lis 2011, 02:26 
Offline
samurajka

Dołączenie: 04 Lip 2007, 23:53
Posty: 7107
Oj Kropko, bardzo to smutne :(

a jeszcze dziwniejszy fenomen, przepraszam, jakos mi sie tak skojarzyło, to to wchłanianie jednego blixniaka przez drugiego w brzuchu, zapomniałam jak to się nazywa fachowo, ponoc dość częsty przypadek :shock:

_________________
...sens w ogóle nie wchodzi w grę.Ja nie mam sensu, Ty nie masz sensu, żaden jedzenia kęs nie ma sensu.
Gry są bez sensu, sny są bez sensu, nawet- niestety- sens nie ma sensu…


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Re: bliźnięta
PostWysłany: 29 Lis 2011, 11:19 
Offline
nowicjusz domowy

Dołączenie: 28 Lis 2011, 12:14
Posty: 12
A ja myślę, że każde dziecko to dar:) Chciałabym mieć najlepiej piątkę:D więc fajnie by było bliźniaki - jestem bardzo niecierpliwa, a tak dwójka (a może więcej:D) od razu. Ale czytałam, że szansa na bliźniaki mocno zależy od uwarunkowań genetycznych i oczywiście tego, czy w rodzinie były takie przypadki. W mojej ani mojego męża nie było bliźniaków więc, szanse marne...:(;p


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Re: bliźnięta
PostWysłany: 29 Lis 2011, 15:36 
Offline
domownik

Dołączenie: 24 Paź 2011, 19:35
Posty: 173
Też chciałam bardzo swojego czasu, ale potem mi przeszło ;) Teraz nie wiem czy dałabym radę z dwójką na raz.


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Re: bliźnięta
PostWysłany: 01 Gru 2011, 13:48 
Offline
siedmiokrotka
Awatar użytkownika

Dołączenie: 23 Paź 2008, 14:14
Posty: 1029
Miejscowość: Poznań/Mosina
genetyczne uwarunkowania dotyczą jedynie bliźniąt wielojajowych

_________________
Myślę więc jestem...a może jestem więc myślę...


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Re: bliźnięta
PostWysłany: 01 Gru 2011, 14:51 
Offline
nowicjusz domowy

Dołączenie: 28 Lis 2011, 12:14
Posty: 12
Czyli jest szansa:D


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 14 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Skocz do:  
cron
Twoja Podręczna Księgarnia

wielodzietni w biznesie

Nasza Islandia

Doula Gosia Borecka

Okno na dobrą stronę świata


wielodzietni.net na Facebooku

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group |
Ten serwis stosuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystanie.
» Akceptuję wykorzystywanie plików cookies w serwisie www.wielodzietni.net.