duża rodzina

duża rodzina

forum dla rodzin wielodzietnych i sympatyków
duża rodzina
Obecny czas: 17 Sty 2018, 21:35

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)




Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 7 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
 Temat postu: CIĄŻOWE ZBRODNIE
PostWysłany: 11 Lis 2010, 02:51 
Offline
z bukowego domu:)

Dołączenie: 25 Wrz 2007, 21:29
Posty: 3265
Indeks ciążowych zbrodni
Daily Telegraph 09.11.2010 Judith Woods

Poszłaś na pedikiur w ciąży? A pomyślałaś o tym, co to oznacza dla Twojego nienarodzonego dziecka? Kontrowersyjna książka utrzymuje, że wszystko, co kobiety robią w czasie tych arcyważnych dziewięciu miesięcy, ma wpływ na ich potomstwo – dobry bądź zły.

Nie zdarza się, by moja 8-letnia córka dłużej niż dzień nie zmarszczyła noska i nie zadała mi karcącym tonem pytania, czy przekazałam jej swoje halluksy. Kiedy jak zwykle zbywam ją mało konkretnym stwierdzeniem „Mam nadzieję, że nie, kochanie”, wymienia imiona wszystkich moich czterech sióstr, potem ich wszystkich sześciu córek (mamy wyjątkowo rozbudowaną linię po kądzieli), pytając o ich stopy i o to, czy mają halluksy, które – jak dobrze wie – są nie tylko okropne, ale i dziedziczne.

Prawda jest taka, że niemal na pewno przekazałam jej swoje halluksy, jak również mnóstwo innych rzucających się w oczy, acz niezbyt pożądanych cech. Cóż, nic nie poradzę na halluksy, ale według pewnej świeżo wydanej książki praktycznie wszystko, co robiłam w czasie ciąży, będzie mieć wpływ na samopoczucie córki, jej inteligencję i skłonność do chorób. Mniejsza o krzywdę, którą – jak mówi się matkom – wyrządzą one swoim pociechom, jeśli odważą się wrócić do pracy w pierwszym roku ich życia. Okazuje się, że „Mama jest winna wszystkiemu” – za sprawą środków czyszczących, jakich używa, tego, co je, a nawet stopnia aktywności fizycznej.

Mógłby to zresztą być fantastyczny alternatywny tytuł dla książki Annie Murphy Paul „Origins: How the Nine Months Before Birth Shape the Rest of Our Lives” (Początki: jak dziewięć miesięcy przed narodzinami wpływa na resztę naszego życia), stanowiącej naukową analizę sposobu, w jaki dziewięć miesięcy poprzedzających narodziny wpływa na nasze życie. W tym czasie dzieci nie żyją bynajmniej hermetycznie zamknięte, lecz są podatne na stres, środki czyszczące, zanieczyszczenia wdychane przez matki oraz cały wachlarz odczuwanych przez nie emocji.

„Ciężarne kobiety noszą płód ze sobą po świecie – czytamy. – W rezultacie trafia on na zatkane korkami ulice i na pełne papierosowego dymu przyjęcia, a także konsumuje napoje, które wypija kobieta, oraz leki, które połyka. Kobiety nie mogą jednak ochronić zdrowia swojego płodu samodzielnie, potrzebują do tego wsparcia społeczeństwa”.

W pierwszej chwili pomyślałam, że twierdzenie to brzmi bardzo sensownie. Ale zaraz potem miałam ochotę wybiec z wrzaskiem na ulicę, nie mogąc znieść ciężaru winy. Teza, że inteligencja, zdrowie i temperament moich dwóch córek nie jest prostą wypadkową cech wrodzonych i wychowania (o kolana wińcie ojca, nie są moje), lecz mają na nie wpływ warunki stworzone im podczas życia macicznego, czyli w moim ciele, jest nadzwyczaj przykra.

Skoro moją starszą już teraz dręczą kwestie stawu śródstopno-paliczkowego w naszej rodzinie, Bóg wie, co zrobi, gdy odkryje, jakie ilości żelków wchłaniałam podczas ciąży albo fakt, że w dzień, kiedy miałam rodzić, wysączyłam całą szklankę napoju gazowanego. A o dawce curry i seksu, jaką – przekraczając wszelkie granice – zafundowaliśmy sobie z jej ojcem dwa tygodnie później, gdy wciąż jeszcze nie przyszła na świat, wolę nawet nie myśleć.

Z przeprowadzonej przez Paul analizy badań wynika, że słodycze są złe, a czekolada dobra. Wysoki poziom stresu – zły, a umiarkowany – dobry. Nic dodać, nic ująć.
To mit, że ciężarne kobiety powinny unikać ćwiczeń fizycznych – dodaje. – Kiedy kobieta w ciąży ćwiczy, jej płód też bierze udział w dobroczynnej zaprawie, a jego puls będzie wolniejszy i bardziej zmienny, które to cechy są oznaką zdrowego serca. Dzieci matek, które ćwiczyły, mniej ważą w chwili narodzin, a nawet mogą być inteligentniejsze jako dorośli, bo mają większe mózgi”.

Przystępuję do rozmowy z Paul z zamiarem pogratulowania jej tak interesującego dzieła naukowego, ale łapię się na tym, że wychlipuję coś w rodzaju: „Jak pani mogła? Wykonuję ekwilibrystyczne sztuczki, żeby pogodzić pracę, dom, męża, starzejącą się rodzinę i bardzo neurotycznego psa, a pani teraz mi mówi, że naraziłam na szwank szanse życiowe swego dziecka, bo robiłam to, co radzono we wszystkich książkach, a mianowicie wylegiwałam się w ciąży?”.

Paul, która jest amerykańską autorką książek naukowych i matką dwojga dzieci, odpowiada racjonalnym tonem, że zestawiła tylko wyniki badań z całego świata i je przekazała. – Nie chcę zwiększać poczucia winy i niepokoju kobiet w ciąży – zaznacza. – W przyszłości dowiemy się o wiele więcej o początkach płodu, a mnie zależy jedynie na tym, by w pozytywny i produktywny sposób udzielić informacji, która pomoże kobiecie dać swemu dziecku to, co najlepsze już w czasie ciąży.

Oczywiście ma rację – pokolenie mojej matki beztrosko paliło podczas ciąży, nieświadome konsekwencji. Informacje dotyczące alkoholu zmieniają się z miesiąca na miesiąc, ale istnieje jednomyślność co do tego, że lepiej go w siebie nie wlewać w większych ilościach. To bardzo dobrze dla kobiet, które są w ciąży teraz lub dopiero planują w nią zajść, ale dla nas, starych wygów, jest już trochę za późno. Czy wobec tego na pewno można rozgrzeszyć nas, wprawione w stan popłochu matki, które w najlepszym razie przyjmujemy postawę obronną? – Wszystkie jesteśmy tworami naszych czasów i środowiska – odpowiada Paul. – Możemy kierować się tylko tym, o czym wiemy.

Moja rozmówczyni mieszka w uniwersyteckim mieście Connecticut i jest żoną profesora prawa z Yale. Informacje do książki zdobywała podczas abstynenckiej ciąży ze swoim drugim dzieckiem, Gusem, który skończył zaledwie 18 miesięcy. Dostosowywała swoje postępowanie do odkrywanych podczas pracy najnowszych teorii w dziedzinie medycyny płodu.

I tak jadła obfitujące w kwasy omega 3 ryby, czego nie robiła podczas ciąży ze starszym synem Teddym, który ma obecnie 4 lata. Ćwiczyła, czego nie robiła z Teddym. Unikała kofeiny, tabletek od bólu głowy i lekarstw na przeziębienie, czego (na pewno już się domyślacie) też nie robiła z Teddym. Narzuca się zatem wniosek, że co wieczór pakuje do łóżka żywą, oddychającą tezę.

– Nie uważam, żeby moi synowie byli naukowym eksperymentem – zapewnia Paul. – Różnią się od siebie, ale dla mnie to cudowne i absolutne doskonałe istoty, bo jestem ich matką. Swoje postępowanie podczas każdej z ciąż opierałam na dostępnych mi informacjach i podczas obu starałam się, jak mogłam.

Nie ma czegoś takiego jak idealna ciąża. Byłoby szaleństwem dążyć do niej, będąc skazanym na niepowodzenie. Kobiety w ciąży nieustannie stykają się z ingerencją innych ludzi. Pewnego razu weszłam do Starbucka i zamówiłam wielką szklankę dymiącego mleka, które musiało chyba wyglądać na kawę, bo siedzący obok mężczyzna powiedział: „Mam nadzieję, że jest bezkofeinowa”.

Co ciekawe, jego troska uraziła Paul zamiast jej pochlebić, co wydaje się zaprzeczać tezie, że społeczeństwo powinno się skonsolidować, by wpłynąć dodatnio na zdrowie płodu. Ale skoro uczona ma w małym palcu tak ogromny ładunek wiedzy naukowej, musi jej chyba być ciężko nie zachowywać się jak ciążowy policjant i powstrzymywać się przed tyranizowaniem kobiet, które odważą się zamówić szprycera w pierwszym trymestrze?

I znów czeka mnie niespodzianka, bo Paul kategorycznie wystrzega się wtrącania w cudze sprawy. Raz poradziła ciężarnej koleżance robiącej sobie pedikiur, by usiadła w przewiewnym miejscu, aby chronić dziecko przed oparami substancji chemicznych, ale tak ją tym rozzłościła, że nigdy więcej nie odważyła się wyrazić swojej opinii. – Kobieta nie staje się własnością publiczną przez sam fakt bycia w ciąży. Ma swobodę dokonywania własnych wyborów – podkreśla. – My możemy jej tylko pomagać, doradzać i wspierać. Każde wykroczenie poza te ramy byłoby zachowaniem protekcjonalnym i obraźliwym.

W „Origins” Paul powołuje się na badania, z których wynika, że umiarkowany stres przyśpiesza rozwój systemu nerwowego dziecka. Kobiety, które twierdzą, że lekko niepokoiły się i stresowały, mają dzieci uzyskujące w wieku dwóch lat lepsze wyniki w sferze rozwoju motorycznego i umysłowego. Ale Zespół Ciężarnej Superwoman, który zagraża szczególnie kobietom aktywnym zawodowo, ma szkodliwy wpływ na dziecko.

– Osoby, które pracują podczas ciąży, biorąc na siebie dodatkowe obowiązki, by udowodnić, że ich wydajność nie spadła, nie przysłużą się ani sobie, ani dziecku – mówi o dziwacznej tendencji, by kobiety na kierowniczych stanowiskach siedziały przy biurku, by dokończyć sprawozdanie, chociaż już odeszły im wody, dowodząc tym sposobem swej męskości. – Kalifornijskie badanie przeprowadzone na ciężarnych kobietach wykazało, że te, które brały wolne przed porodem, czterokrotnie rzadziej miały cesarskie cięcie.

Inne ciekawe wyniki pokazują, że kobiety cierpiące na gwałtowne poranne mdłości częściej rodzą dziewczynkę, a kobiety o większym apetycie – chłopców. Ponadto kobietom z nadwagą czterokrotnie bardziej grozi urodzenie dziecka z nadwagą, która utrzyma się aż do okresu dojrzewania, zwiększając ryzyko cukrzycy.

Jako osoba, która podczas pierwszej ciąży powiększyła masę swego ciała o 50 proc., a podczas drugiej bohatersko utyła 25 kilo, zaczynam się trochę wiercić. Obie moje córki były pulchne, ale ośmiolatka jest teraz zwinną gimnastyczką, a dwulatka, chociaż wciąż ładnie zaokrąglona, ma przeciętną wagę.

Ale być może nie powinnam spoczywać na laurach. Według Paul największym zagrożeniem dla następnego pokolenia jest właśnie otyłość. Podkreśla, że trudno dowieść bezpośredniego związku przyczynowego, a większość efektów końcowych jest wynikiem skomplikowanych współzależności genów, środowiska i zachowań matki podczas ciąży.

A więc „Mama jest winna niezupełnie wszystkiemu” (z wyjątkiem halluksów). Nie oznacza to głośnej aprobaty dla nas, ale powinnyśmy się pocieszać tym, czym możemy. A poczucie winy i tak będzie rosło. – Te badania są prawdziwe. Możemy je zlekceważyć lub spróbować je zrozumieć w produktywny i korzystny sposób.

Zasady Annie Murphy Paul

Ćwicz

Kiedy ciężarna kobieta ćwiczy, jej płód także uczestniczy w dobroczynnej zaprawie, a nawet zwiększa się jego mózg.

Jedz czekoladę

Ale tylko pod warunkiem, że będzie to ciemna czekolada dobrej jakości. Słodycze są objęte absolutnym zakazem.

Mniej mięsa, więcej ryb

Jedz tylko ryby. Bogate w kwasy omega 3 ryby przyczyniają się do rozwoju mózgu.

Relaksuj się

Należy w miarę możliwości unikać skrajnego stresu. Jednakże umiarkowany stres – na przykład trudny projekt w pracy – może podziałać korzystnie na dziecko. Jak twierdzi Paul, „harmonijnie rozwija on system nerwowy dziecka”.

Odstaw na półkę kofeinę

Badania wykazały, że wiąże się ona z mniejszą wagą dzieci. Paul twierdzi, że zupełnie z niej zrezygnowała.

Czuj ból

Tabletki od bólu głowy i lekarstwa na przeziębienie są zakazane.

Zrezygnuj z błyszczących paznokci

Należy unikać pedikiuru, aby chronić dziecko przed oparami środków chemicznych.

Mniej pracuj

Kobiety pracujące do samego końca ciąży nie przysługują się ani sobie, ani dziecku.

Nie jedz za dwoje

Kobietom, które zanadto utyją, czterokrotnie bardziej grozi urodzenie dziecka z nadwagą, która utrzyma się aż do okresu dorastania, zwiększając ryzyko cukrzycy.

za onet.pl dodała isia :D :D :D


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Re: CIĄŻOWE ZBRODNIE
PostWysłany: 11 Lis 2010, 12:11 
Offline
samurajka

Dołączenie: 04 Lip 2007, 23:53
Posty: 7107
:mrgreen:


Jak na razie wydaje sie, ze jakos mimochodem udaje mi sie tego przestrzegać :D

_________________
...sens w ogóle nie wchodzi w grę.Ja nie mam sensu, Ty nie masz sensu, żaden jedzenia kęs nie ma sensu.
Gry są bez sensu, sny są bez sensu, nawet- niestety- sens nie ma sensu…


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Re: CIĄŻOWE ZBRODNIE
PostWysłany: 11 Lis 2010, 12:42 
Offline
domownik
Awatar użytkownika

Dołączenie: 02 Sty 2008, 23:43
Posty: 232
Patrząc na tę listę dochodzę do wniosku, że ja chyba psuję życie mojemu dziecku. Tak jak pozostałym popsułam:-)
Nie ćwiczę, choć aktywna jestem.
Czekolady nie jem. Ale innych słodyczy tez nie bardzo.
Mięsa jem sporo, jak na mnie. Ryb mniej.
Relaks - hmm.. nie mam czasu;-)
Kofeina - w pierwszym trymestrze mnie odrzucało, teraz znów zaczynam dzień od kawy. Ale na tej jednej kończę.
Tabletek nie biorę żadnych - tu mi się udało:-)
Paznokcie maluję niestety, maluję od lat i jakaś "goła" się czuję w niepomalowanych.
Mniej pracuj - ja na to: to se ne da.
No z tym jedzeniem za dwoje to też mi się udało. Nie dałabym rady, chociaż czasem mam ochotę:-)))

_________________
"Dzieci są jak walizka, ile włożysz, tyle wyjmiesz". Eichelberger.


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Re: CIĄŻOWE ZBRODNIE
PostWysłany: 11 Lis 2010, 13:12 
Offline
Generalissimus domownikuss
Awatar użytkownika

Dołączenie: 18 Cze 2007, 19:42
Posty: 2870
Nie macie po tym artykule wrażenia że wiedza szczęścia nie daje?:)
Autorzy zapomnieli o barierach ochronnych dziecka.Moim zdaniem uwarunkowania biologiczne sprawiają że organizm matki chroni dziecko w większym stopniu niż przypuszczają autorzy artykułu.


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Re: CIĄŻOWE ZBRODNIE
PostWysłany: 11 Lis 2010, 17:39 
Offline
samurajka

Dołączenie: 04 Lip 2007, 23:53
Posty: 7107
ja takie artykuły traktuje na luzie, bez przesady, nie da sie miec i zrobic wszystkiego 8)

aha, skłamałam- nie gimnastykuje sie, niestety, ale nawet bym nie mogła, bo mam zakaz wysiłku

_________________
...sens w ogóle nie wchodzi w grę.Ja nie mam sensu, Ty nie masz sensu, żaden jedzenia kęs nie ma sensu.
Gry są bez sensu, sny są bez sensu, nawet- niestety- sens nie ma sensu…


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Re: CIĄŻOWE ZBRODNIE
PostWysłany: 11 Lis 2010, 20:32 
Offline
Generalissimus domownikuss

Dołączenie: 08 Lut 2008, 17:03
Posty: 1253
Ja tez traktuje to z przymruzeniem oka;)
Ten tydzien jest dla mnie trudny, poparzylam sie- wybuchl mi sloik z bigosem,ktory gotowalam i to troche twarz i reka, wczoraj ulamal mi sie zab- i czesc sie ruszala,bolalo.Dzis szukalam dentysty- nikt mnie nie chcial przyjac,wreszcie odwazylam sie i pojechalam do centrum Dublina (strasznie sie prowadzi,non stop piesi na czerwonym przechodza itd) i dentystka wyrwala mi te czesc zeba co mi sie ruszala i zalozyla lekarstwo. Chyba musze jakos bardziej uwazac...
Kawy nie pilam, teraz do niej wracam, ale jedna dziennie, na spacery z psem chodze, nie jest zle.Czasem mam faze na coca- cole - ale coz tylko czasami;)


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Re: CIĄŻOWE ZBRODNIE
PostWysłany: 11 Lis 2010, 22:42 
Offline
samurajka

Dołączenie: 04 Lip 2007, 23:53
Posty: 7107
ojej, dobrze, że nic poważnego się nie stało... :?

a na coca-cole tez mam ostatnio fazy :roll:

_________________
...sens w ogóle nie wchodzi w grę.Ja nie mam sensu, Ty nie masz sensu, żaden jedzenia kęs nie ma sensu.
Gry są bez sensu, sny są bez sensu, nawet- niestety- sens nie ma sensu…


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 7 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Skocz do:  
cron
Twoja Podręczna Księgarnia

wielodzietni w biznesie

Nasza Islandia

Doula Gosia Borecka

Okno na dobrą stronę świata


wielodzietni.net na Facebooku

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group |
Ten serwis stosuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystanie.
» Akceptuję wykorzystywanie plików cookies w serwisie www.wielodzietni.net.