duża rodzina

duża rodzina

forum dla rodzin wielodzietnych i sympatyków
duża rodzina
Obecny czas: 17 Lis 2018, 01:08

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)




Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 55 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
PostWysłany: 07 Kwi 2008, 15:15 
Offline
zorga domowa
Awatar użytkownika

Dołączenie: 15 Cze 2007, 14:57
Posty: 6661
Miejscowość: Wrocław
nie zawsze to dzieci, ale wspomniania będą z okresu dziecięcego. Piszcie tutaj kochani, którzy wyrośliście w dużych rodzinach. Jak pamiętacie dzieciństwo, co było fajne, a co było niefajne
proszę
(my wielodzietni rodzice sporo możemy się dowiedzieć i nauczyć z Waszych wpisów)

podobny wątek z forum gazetowego:
http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16714&w=15743973&v=2&s=0

_________________
Image


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 07 Kwi 2008, 19:37 
Offline
domownik
Awatar użytkownika

Dołączenie: 03 Kwi 2008, 15:37
Posty: 24
Miejscowość: gród Kraka:)
No to ja coś napiszę :smile:
Fajne w wielodzietności było to,że mogliśmy stworzyć spory zespół śpiewający kolędy i każdy miał w nim jakąś rolę...
I to,że nauczyłam się bardzo wcześnie przewijać pampersy (jako ta najstarsza)
Wkurzał mnie fakt czekania na nowe spodnie aż wszyscy sobie kupią i przejdzie jedna kolejka. Tak się złożyło,że siedziałam w liceum z dziewczyną,która non stop kupowała sobie nowe ciuszki.Ipewnego dnia pomyślałam sobie:No,dobra, co bym wolała, ciucha czy mojego brata (był wówczas najmłodszy i słodziutki).Odpowiedź była prosta-jasne,że jego.
Minusy:w czasach licealnego buntu denerwował mnie obowiązek chodzenia z młodszym rodzeństwem na spacery....

_________________
Maksik- 27.11.2007


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 07 Kwi 2008, 22:56 
Offline
Donna vulcana
Awatar użytkownika

Dołączenie: 21 Mar 2008, 19:27
Posty: 2000
Miejscowość: þórshöfn
Czas się przyznać- jestem najstarsza z ośmiorga rodzeństwa...


Więcej może potem napiszę, bo teraz czas przysiąść do pracy, jak ja nie lubię walczyć z przypisami!!!!

_________________
http://naszaislandia.blogspot.com/


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 08 Kwi 2008, 08:45 
Offline
domownik
Awatar użytkownika

Dołączenie: 03 Kwi 2008, 15:37
Posty: 24
Miejscowość: gród Kraka:)
Tak swoją drogą zastanawiam się czy osoby z duzych rodzin częściej zakładają duże niż te z małych :?:
Bo mnie osobiscie nieco przeraża wielodzietność w moim włąsnym wydaniu.Przede wszytskim pod względem finansowym i pod względem niemożności dalekiego podróżowania.(choć czytałam ostatnio o rodzince podróżującej z 5 miesięcznym maluszkiem)
No,ale chyba nieco zboczyłam z wątku....

_________________
Maksik- 27.11.2007


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 08 Kwi 2008, 14:21 
Offline
zorga domowa
Awatar użytkownika

Dołączenie: 15 Cze 2007, 14:57
Posty: 6661
Miejscowość: Wrocław
rozmowa ma własną logikę, a jak mówi Qumama, te pokretne drogi (zboczenia??;) w dyskusji są najciekawsze.

To Wy dziewczyny najstarsze?? a to się trafiło. Macie się czym pochwalic. Znacie wielodzietnośc od podszewki. Te wpisy z gazety są nieraz bardzo demaskujące, szczególnie natchniona wizje rodziców, jak to zawsze pięknie i miło.

na gazecie był kiedys taki wątek, padło pytanie czy ktos ma w rodzinie wielodzietnych i jak to się ma do następnych pokoleń. Spróbuję odszukac ten wątek, tylko tym trudniej, że to nie był zasadniczy temat rozmowy, tylko jakiś poboczny.
Ale wyszło, że w podanych przypadkach to się przeplatało. Dzieci z dużych rodzin zakładały małe rodziny, potem zdarzało się, ze one miały znowóż duże rodziny.
Hijamadre, która odpisała jako pierwsza na wątku gazetowym miała 4 rodzeństwa, sama na razie ma jedno. Ja mam siostrę, a mój mąż jedynak. Jak sobie kojarzę dużo jest jedynaków wsrod rodziców wielodzietnych.

_________________
Image


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 08 Kwi 2008, 14:56 
Offline
Generalissimus domownikuss
Awatar użytkownika

Dołączenie: 17 Cze 2007, 01:15
Posty: 2960
Miejscowość: Warszawa
Ja w zasadzie nie znam osób z rodzin wielowielodzietnych (więcej niż 6). mam jednego kolegę ich było siedmioro. On nie ma dzieci, ale chyba nie mogą. Jedna siostra ma trójkę, reszta po jednym max dwoje, a są to osoby często po czterdziestce i więcej. Z drugiej strony słyszałam, że osoby wywodzące się z rodzin gdzie było 3 -5 dzieci zazwyczaj ten model powielają. No ale nie wiem, czy tak jest w rzeczywistości.


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 08 Kwi 2008, 17:29 
Offline
Generalissimus domownikuss

Dołączenie: 22 Cze 2007, 00:41
Posty: 1856
.


Ostatnio edytowany przez agnieszka, 30 Sty 2009, 13:57, edytowano w sumie 1 raz

Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 08 Kwi 2008, 17:36 
Offline
Generalissimus domownikuss
Awatar użytkownika

Dołączenie: 24 Paź 2007, 21:32
Posty: 1704
Miejscowość: Wrocław
Natalka napisał(a):
Ipewnego dnia pomyślałam sobie:No,dobra, co bym wolała, ciucha czy mojego brata (był wówczas najmłodszy i słodziutki).Odpowiedź była prosta-jasne,że jego.

Dzięki Natalka z te słowa.
Ostatno grałam w coś z moją najstarszą i ona mówi wygrałam już 7 razy, a ja na to, a ja wygrałam cztery śliczne razy - powiedziałam sugestywnie przytulając Ją i Dżońćia, którego miałam na rękach, a wtedy jej sie wyrwało - no to ci współczuję. Trochę zaczęłyśmy rozmawiać, ale dziewcze się zawstydziło i zacięło i nie wiem co dokładnie miała na myśli, ale wyczuliło mnie to bardzo.

_________________
Mama Marysi (1997), Bartka (1999), Mikołaja (2005), Daniela (2007) i Sary (2013)


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 08 Kwi 2008, 23:47 
Offline

Dołączenie: 08 Kwi 2008, 16:15
Posty: 2
Miejscowość: Kalisz
Witam Wszystkich!

Przez przypadek trafiłem dziś na to forum i przejrzawszy parę tematów zdecydowałem się zarejestrować.
Jestem najstarszy z dziewięciorga rodzeństwa i wydawać by się mogło, że nic w tym dziwnego - w końcu to forum wielodzietni.net. Jednak mam ośmiu młodszych braci. Dość ciekawa sytuacja :)
Nawiązując do tematu "łączę się w bólu" ze wszystkimi najstarszymi. Też nie podobało mi się bardzo to, że nie mogłem gdzieś wyjść, czegoś zrobić, bo musiałem zaopiekować się braćmi. Ponieważ nie miałem siostry, a jedyną kobietą w domu jest moja mama, to gotowanie, pranie i takie tam nie są mi obce. Na chwilę obecną studiuję na I roku w Poznaniu i te wszystkie rzeczy przydają mi się, jak patrzę nieraz na nieporadność innych to cieszę się, że takie rzeczy już potrafię. Nie podoba mi się zbytnio fakt, że wracając do domu to muszę, ale także niekiedy i chcę, pomagać rodzicom. Boli mnie fakt, że obowiązki, jakie miałem w czasie gdy byłem na stałe w domu, "nie spłynęły" na młodszych braci. Jakoś nie stają oni na wysokości powierzonych im zadań. Wydaje mi się, że mają trochę więcej luzu. Z drugiej strony rodzice jakoś ich specjalnie nie naciskają, więc nie da rady wrócić na święta i tylko zasiąść przy stole. W porządkach, które nie są przyjemnością, też trzeba pomóc. Ale bycie najstarszym ma też swoje plusy - pierwszeństwo przy komputerze i takie tam :P
Cieszę się, bo przewijać pieluchy też potrafię, także już sam swoich dzieci nie mogę się doczekać. Hmmm... jak widzę zastanawiacie się czy osoby z rodzin wielodzietnych mają potem także wiele synów. U mnie wyglądało to tak, że ze strony mamy było pięć sióstr i brat, a tata miał trzy siostry. Mama była najstarsza, a tata najmłodszy w swoich rodzeństwach. Czy ja chciałbym mieć w przyszłości tyle radości, ale także odpowiedzialności? Póki co, mówię trójkę co najmniej
:)

Pozdrawiam i witam na forum
:)


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 09 Kwi 2008, 00:05 
Offline
epikurejka w rozpaczy
Awatar użytkownika

Dołączenie: 16 Cze 2007, 11:46
Posty: 6145
Miejscowość: Tychy
jestem najstarsza z dwójki- i czy byłoby nas 5 czy szęść bez róznicy -nie miąlm szans na wyjście bez młodzszej i jakze złośliwej gadziny . Nie wychodziłam -czytałam książki ..tak zostałam humanistka . dzięki siostra: :roll: . randki były spalone od zaraz :] :mrgreen: :pojedynek:

dziś córka pięciolatka :
mamusiu szkoda ze nie ma jeszcze jednej dziewczynki . a po chwili ale nie chciałabym żebyś sie męczyła .. ja wiem ze musiałabyś w domu siedzieć a nie chcesz . spłonęłabym szkarłatem jakbym nie była tak bezwstydna jak jestem . :oops: :oops: :oops: :cool:

Ale uzgodniłyśmy , ze bęzie na pewno za jkjakiś /długi mam nadzieje czas/ młodą ciocia jakiejś miłej różowej jak sto bandytów bratanicy :mrgreen: .

_________________
Wronka/02/Misiek /98/ Wojtek/91/Jano/89/ Image


Ostatnio edytowany przez Q-mamma, 09 Kwi 2008, 00:08, edytowano w sumie 1 raz

Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 09 Kwi 2008, 11:22 
Offline
Donna vulcana
Awatar użytkownika

Dołączenie: 21 Mar 2008, 19:27
Posty: 2000
Miejscowość: þórshöfn
Plusy- mnóstwo, minusy-a jakże!!!

Życie w takiej rodzinie nigdy nie jest nudne, ciche, ani łatwe, mnóstwo konfliktów z błahych powodów- ale też mnóstwo, mnóstwo radości i zabawy...

Młodsze u mnie w ilości siedmiu sztuk- oj, czasem masakra, w lekcjach pomóż, zajmij się,przypilnuj, maluszki weź na spacerek, a zmywania cała góra!

Miałam tylko spokój jak usypiałam maluchy ( KTOŚ nauczył je zasypiania w bujanym wózeczku :oops: )- miałam pokój dla siebie, wózek bujany nóżką( technika opanowana do perfekcji :wink: ) i czas na lekturę hm... jak Q - mamy :grin:
A randki? Gdy jacyś koledzy już mnie odwiedzali w domku, to woleli siedzieć z cała naszą bandą ,niż pójść np. na spacer ze mną :shock:

U nas tylko przekrój wieku duży- mój najmłodszy brat ma 11 lat- i tym samym jest tylko rok starszy niż mój Dominik :smile:

Fakt- gdy urodziłam synka- nie bałam się zajęć przy nim, kąpania ,przewijania, ubierania- robiłam to w końcu od dawna :grin:

Mój mąż (jedynak, podrzucony na wychowanie babci ), jest pod takim wrażeniem mojej rodzinki, że czwóreczkę już mamy :grin:

Poczucie więzi, bliskości, przywiązania, odpowiedzialności za całą rodzinkę- chyba nie da się opisać...
Tak przyszła mi na myśl taka krótka przypowieść, przepraszam ,jeśli nie powtórzę dokładnie ale ogólny sens jest taki:

Weź do ręki patyk, spróbuj ,łatwo go złamać, prawda?

Weź teraz w ręce wiązkę patyków i spróbuj zrobic to samo....

Tak powinno być w rodzinie- osobno bywamy słabi, nieodporni na przeciwienstwa losu, problemy.Rodzina jest jak ta wiązka- jeśli mamy w niej oparcie,to czerpiemy z niej siłę, jest łatwiej...

_________________
http://naszaislandia.blogspot.com/


Ostatnio edytowany przez attena, 09 Kwi 2008, 11:30, edytowano w sumie 1 raz

Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 09 Kwi 2008, 14:24 
Offline
epikurejka w rozpaczy
Awatar użytkownika

Dołączenie: 16 Cze 2007, 11:46
Posty: 6145
Miejscowość: Tychy
fajnie to opisałaś:) :mrgreen:

_________________
Wronka/02/Misiek /98/ Wojtek/91/Jano/89/ Image


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 09 Kwi 2008, 21:18 
Offline
Donna vulcana
Awatar użytkownika

Dołączenie: 21 Mar 2008, 19:27
Posty: 2000
Miejscowość: þórshöfn
Dzięki :mrgreen:

_________________
http://naszaislandia.blogspot.com/


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 09 Kwi 2008, 22:07 
Offline
ptak paradoksalny
Awatar użytkownika

Dołączenie: 05 Gru 2007, 10:02
Posty: 1642
Miejscowość: Dolny Śląsk
mam dwoje rodzeństwa ale wielodzietność mam w genach ;)

mój ojciec ma trzech braci i siostrę, natomiast w naszej rodzinie po stronie mamy była zadziwiająca "wielodzietna" historia... na tyle skomplikowana, że kiedyś posadziłem przy stole moją ś.p. babcię, wziąłem kartkę i sobie wszystko pięknie rozrysowałem i teraz chyba jako jedyny wiem kto w naszej rodzinie jest kto ;) a było to tak:

moja prababcia Wiktoria wyszła za mąż za wdowca Floriana. Florian z pierwszego małżeństwa "wniósł" ze sobą do rodziny sześcioro dzieci - czterech synów i dwie córki. Wiktoria z Florianem spłodzili jeszcze jedną córkę (nota bene moją babcię Paulinę), małżeństwo trwało krótko, Florian umarł. Po jego śmierci prababcia wysza za mąż za kolejnego wdowca Walentego (!) który z pierwszego małżeństwa "wniósł" do rodziny dwanaścioro (!) dzieci . Ale na tym nie koniec, bo Wiktoria z Walentym spłodzili sześcioro dzieci (!) i byli bardzo szczęśliwą rodziną. Wszyscy którzy znali prababcię mówią , że powinna zostać beatyfikowana.

Kto chce może sobie policzyć ile dzieci wołało na moją prababcię "mama" :grin:


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 09 Kwi 2008, 23:23 
Offline
zadomowiony

Dołączenie: 16 Cze 2007, 20:38
Posty: 407
Miejscowość: Szczecin
Ja jestem najstarsza z czwórki. Oscyluje to dl mnie w granicach wielodzietności w tej chwili, ale pamiętam,że wśród znajomych byłam jedyna z tak "dużej" rodziny. Moja mama pracowała zawodowo do 4 dziecka ( wtedy dopiero była możliwość pójścia na wychowawczy z czego skorzystała). Mieliśmy duży dom z wielkim zarośniętym ogrodem, w którym jako dzieciaki uwielbialiśmy się bawić. I tak zapamiętałam moje dzieciństwo jako wiecznie zielony czas. Bardzo ciepło. Mam fajną "narwaną " mamę i tatę który lubił się z nami bawić. Czasu miewał niewiele, ale pamiętam,że bajkę zawsze oglądaliśmy z tatą i później była czas na naszą zabawę z nim.
Z racji niedużej różnicy wieku nie pamiętam,żebym się zajmowała swoim bratem(1,5 r młodszy) i siostrą (3,5 r młodsza), ale za to dobrze pamiętam najmłodszą moją siostrę, którą często i bardzo chętnie lubiłam się opiekować. W pamięci pozostało mi np. przewijanie pieluch ( moje najstarsze dziecię urodziło się na pograniczu dwóch epok- tetrowej i pampersowej), nie miałam z synem problemu,żeby go przewinąć od początku.
W porównaniu z moimi dzieciakami mieliśmy komfortowe warunki: każdy miał swój własny duży pokój, ale we wczesnym dzieciństwie spaliśmy w jednej sypialni.
Do teraz zostały mi bardzo dobre relacje z moją najmłodszą siostrą, z średnią siostrą po problemach w jej okresie dojrzewania teraz jest dobrze, z bratem od czasu do czasu rozmawiamy, nie mamy z tym jakiegoś problemu, ale tu więzi są luźne.
Pamiętam, że od zawsze chciałam mieć 3 dzieci, wyszło razy dwa :). Moja najmłodsza siostra,też planuje troje, a że jest idealną kandydatką na mamę wielodzietną, więc mam nadzieję,że plany się ziszczą.

_________________
Moja dziatwa: Chrystian 1997, Marta 2000, Inez 2002, Sara 2004, Jakub 2006, Daniel 2008


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 09 Kwi 2008, 23:35 
Offline
domownik zasiedziały

Dołączenie: 13 Sty 2008, 21:59
Posty: 669
Miejscowość: Kraków
Dziś rano się rozpisałam, a jako że ze mną komputerowa blondynka, skasowałam tekst w całości. A potem do ogrodu, obiadu, zadań....

Jestem czwarta z szóstki. Mam dwóch starszych braci i ukochana starsza siostrę. Ratowała nas ciągle robiąc nocami nasze zadanie domowy, bo my na to nie mielismy czasu. Po mnie jeszcze są dwie siostry.
Dom rodzinny miałam bardzo miły. Podziwiam moich rodziców, i to coraz bardziej. Z mamy czasem sie smiejemy, jest potwornie oszczędna, bardzo pobożna.....ale naprawde kochana. Wychowała nas dość surowa, nie było narzekania na jedzenia, piskówki, ..... i każdy z nas miał obowiazki w domu i ogrodu.
Z drugi stronie, rodzice bardzo o nas dbali. Zawsze był czas na czytanie, granie, rozmowy. Sami nas przygotowali do sakramentów, i nie tylko nas.... Sobotę nigdy nie wychodzili, wieczór był naszym rytualem. Siedzenie przed piecykiem, pyszny jedzenie na kolanach, czytanie, spiewanie, rozmowy do póżna... Nie bali się naszych pytań, czasem dysputy były ostro..... My tez prowokowaliśmy.
Rodzice uwielbiali świetować. Obchodzono imieniny, urodziny, rocznice, św. Marcina, sw, Mikołaja, Adwent, Boze Narodzenie, Trzech Króli z pochodem przebranym i ciastem z mygdałami, karnawał na całość, mama szyła kostiumy, dom cały był przerobiony tematyczny (cyrk, jaskinia zbójników, statek piracki....), Wielka Noc z przygotowaniem i szukaniem jaj, itp....
Tata nasz częst zagrał nam kukielkami po pracy, przygotował z nami przedstawienie cyrkowy, bawił się w najgłupszy gry... A poza tym zaangażowany w politykę, politykę szkolną, społeczność wiejską, zaproszył pracowników huty do siebie do domu, słuzył w kosciele, czytając, jako szafarz i w gremiach parafii. Chyba najwyrażniej mam go przed oczyma, modlącego się.... Mama pracowała jako pracownik socjalny w szpitalu, pózniej prowadziła domy opieki. Zawsze nas wciągała w swoja pracę...
Z rodzenstwem jestesmy bliscy, z braćmi może ciut mniej. Nasze dzieci, dziewiętnasciorga wnuków, spotkaja sie i lubią. Jedna siostra nie ma męża, a najstarsza ma tylko, albo aż jedną córkę. Lekarze twierdzili, że nie może mieć wcale. Reszta ma po czwórce.
U taty była jedenastka, u mamy czwórka (babcia była już starsza). Dziadkowie wszyscy z rodzin powyzej ósemki. Kuzynów najbliższych mam prawie piędziesiąt. A dalszych.....

Ja zawsze marzyłam o dużej ilości dzieci, ale duzo czasu zajęła mi znaleść mojego męża, bo daleko musiałam szukać :grin: ! A mężowi się moje plany bardzo spodobały, sam tez takie miał. U niego było trójka.....

Nie wyobrażam sobie moje życie inaczej. Z rodzeństwem porzadnie sie laliśmy, ja mam taki trochę bałkanski temperament po przodkach,.... Szkoła czasem była ostra, ale dobrym przygotowaniem do życia. Na zewnątrz staliśmy zawsze jak jeden mąż. Własnie jak te zapałki!!! A ja wiem, że oni są, nawet jeśli daleko, i moge na nich liczyc i oni na mnie.

A jeszcze myślę, gdyby nie ilość naszych dzieci, o ileś bardziej bym się martwiła o naszego Kocia, jego możliwości bycia samodzielnym...... A tak to wiem, ze nie będzie sam, nawet gdyby nas kiedys zabraknie. (no, sam to on nigdy nie bedzie, ktoś tam nad nym czuwa, wiem)....

_________________
Anna 92 Konstanty 94 Ludwik 96 Maksymilian 99 Franciszek 2001 Maria 2005


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 10 Kwi 2008, 14:17 
Offline
domownik

Dołączenie: 18 Cze 2007, 10:55
Posty: 98
JA mam tylko jedna sioistrę.


Ale moj maz ma piątkę rodzenstwa. Jego bracia i sioistry mają 2-4 dzieci. A moj mąz bardzo tęski i często mi opowiada historie o prawdziwych sycylijskich rodzinach, ktore słyszął od swoich wujów i dziadków. Dziesiątka dzieci+....... :!: i wszyscy trzymali sie razem, razem czasem walcząc z biedą :sad: ale prawdziwie rodzinnie. Pewnie nie tak to do końca wyglądało,ale wiadomo ,przez lata wujowie zmitologizowali obraz cudownego dziecinstawa. I mój mąż to podchwycił.
Szczerze mówiąc, u mnie w domu z pewną pogardą mówiło sie o wielodzietnych. Wiele lat mieszkaliśmy na wsi,ale moi rodzice jako miastowi czesto sie naigrywali z sąsiadów,że Ci tylko dzieci umia robic. I przez długi czas ja tez tak myslałam. :oops:

Chęc posiadania dzieci, rodziny, domu przyszła kiedy poznałam meza. jestem mu za to bardzo wdzięczna.

_________________
Natalia,mama Nadii,Sonii,Mirko i Stefanii


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 10 Kwi 2008, 22:09 
Offline
Donna vulcana
Awatar użytkownika

Dołączenie: 21 Mar 2008, 19:27
Posty: 2000
Miejscowość: þórshöfn
Ale nas dużo!!! :064: :064: :064:

_________________
http://naszaislandia.blogspot.com/


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 11 Kwi 2008, 00:06 
Offline
epikurejka w rozpaczy
Awatar użytkownika

Dołączenie: 16 Cze 2007, 11:46
Posty: 6145
Miejscowość: Tychy
Marie serce bym oddala , żeby mi dzieci taki pomnik wystawiła jak Ty swoim rodzicom... niestety niemożliwe..za późno i ja nie taka jak trzeba -i ciągle marzenia o dobrym domu z ktorego sie nie ucieka , w którym nie marzy sie, żeby był inny.

Nie tylko w przyrodzie rządzi prawo dziedziczności i nie tylko ubóstwo materialne sie dziedziczy czasem moralne czasem...ech -dość trosk ...Już dzis Was wysciskam dobrzy ludzie :smile: :564: :564: :564: :564:

_________________
Wronka/02/Misiek /98/ Wojtek/91/Jano/89/ Image


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 11 Kwi 2008, 10:19 
Offline
domownik
Awatar użytkownika

Dołączenie: 03 Kwi 2008, 15:37
Posty: 24
Miejscowość: gród Kraka:)
Q-mamma napisał(a):

Nie tylko w przyrodzie rządzi prawo dziedziczności i nie tylko ubóstwo materialne sie dziedziczy czasem moralne czasem...

Racja...Qmammo...
Co do ubóstwa materialnego- nasza rodzina w szerokim ujęciu nigdy nie dysponowała bogaczami- i mam wrażenie że my tekże jesteśmy przez to jakoś dziedzicznie zdeterminowani...Trudno mi wyobrazić siebie w roli bardzo bogatej damulki:)
Co do moralnego-oj, nie było u nas idealnie:(
Był i alkohol, i kłótnie, i przemoc...
Najbardziej ucierpiałyśmy z siostrą jako najstarsze.
Ale potem moi rodzice stopniowo zaczęli się nawracać do Boga.
I to,co złe odeszło.No, nie tak w całości...
Ale np. tato w ogóle nie pije...
Grunt to chcieć się zmienić.Ale w moim małżeństwie niestety często powielam błędy rodziców:(
Nie umiem nawet wyjaśnić dlaczego tak jest,bo przecież obiecywałam sobie,że to się nogdy nie powtórzy :sad:
Tak czy siak teraz cieszę się szalenie że mam tak liczne rodzeństwo,bo po prostu bardzo ich wszystkich kocham...
A moja najmłodsza siostra ma 3 latka,co oznacza,że jest młodą ciocią dla mojego synka (prawie 5-miesięcznego:)

_________________
Maksik- 27.11.2007


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 11 Kwi 2008, 11:05 
Offline
domownik zasiedziały

Dołączenie: 13 Sty 2008, 21:59
Posty: 669
Miejscowość: Kraków
A nie jest to tak, ze trzeba chcieć widzieć to, co jest piękny?
Natalko, czy nie jest to wielkość, zmienić się, zostawić alkohol, robić mały kroki......dla dzieci, dla siebie nawzajem???? A to,że kazdy ma swój bagaż, to też nie musi być przeszkodą. Moje rodzice są tak strasznie za sobą, że na początku mojego mąłżeństwa wydawało mi się, że u nas się skończy katastrofą,...... Ale małymi krokami coraz bardziej stajemy sie jedno, uczymy się widzieć co dobry w drugej osobie...
A ja bogatą damulką jestem i całkiem dobrze mi to idzie..... :grin: :grin: :grin:
Marie

_________________
Anna 92 Konstanty 94 Ludwik 96 Maksymilian 99 Franciszek 2001 Maria 2005


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 11 Kwi 2008, 19:11 
Offline
domownik
Awatar użytkownika

Dołączenie: 03 Kwi 2008, 15:37
Posty: 24
Miejscowość: gród Kraka:)
Marie, masz rację w swoich spostrzeżeniach....
Alkohol nie jest naszym problemem, chodzi mi raczej o takie... hmmmm...czasem iskrzące próby dopasowania się do siebie...
Mówi się,że z czasem ludzie coraz mniej sie kłócą,gdyż przyzwyczajają się do swoich wad...Mnie się to zdanie nie podoba.Ja uważam,że jak cos jest źle tu i teraz,to trzeba to naprawiać,zamiast mysleć:,,Czas wszystko zmieni".
Ale jako dziecko wyrosłe w rodzinie o dość burzliwej historii, trudno mi wierzyć,że w mojej własnej bedzie super pod każdym względem.
Na kursie przedmałżeńskim mówili nam:,,Spójrzcie na osobę, z którą przyszliście i zdajcie sobie sprawę,że to ona sprawi wam najwiecej cierpień w zyciu"
Co do ,,bogatej damulki" nie miałam na myśli urażenia kogokolwiek,nic nie mam przeciwko ludziom bogatym.Tylko,że siebie sobie jakoś nie bardzo wyobrazam :wink:

_________________
Maksik- 27.11.2007


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 11 Kwi 2008, 19:14 
Offline
domownik
Awatar użytkownika

Dołączenie: 03 Kwi 2008, 15:37
Posty: 24
Miejscowość: gród Kraka:)
Marie,jesteśmy z tego samego miasta :wink:

_________________
Maksik- 27.11.2007


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 11 Kwi 2008, 19:24 
Offline
domownik zasiedziały

Dołączenie: 13 Sty 2008, 21:59
Posty: 669
Miejscowość: Kraków
No, no, zapraszam do Tomaszowic.
A gdzie na kurs chodziłasz? Pewnie ze ten którego kochamy może sprawiac najdotkliwie ból, ale tak nie musi byc!!! A pracowac nad soba kazdy musi..... Czasem trzeba tupać nogami, pokazaż, że coś jest nie tak, ale iść trzeba razem, i nie wolno zapomnieć co nas w tej naszej drugi półowy zachwyciło.... W naszym domu też czasem iskrze, a potem tak fajnie się pogodzic.... :grin: :grin:

_________________
Anna 92 Konstanty 94 Ludwik 96 Maksymilian 99 Franciszek 2001 Maria 2005


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 12 Kwi 2008, 11:12 
Offline
domownik
Awatar użytkownika

Dołączenie: 03 Kwi 2008, 15:37
Posty: 24
Miejscowość: gród Kraka:)
Na kurs chodziłam do Dominikanów, ogółem świetny kurs tam mają....

_________________
Maksik- 27.11.2007


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 12 Kwi 2008, 15:20 
Offline
Generalissimus domownikuss
Awatar użytkownika

Dołączenie: 09 Sty 2008, 22:17
Posty: 1882
też chodziliśmy na kurs do Dominikanów, tylko we Wrocławiu - bylismy pod dużym wrażeniem tych nauk i wszystkich słów które na nich padły ( w ogóle Dominikanie są the best, chciałoby się rzec :wink: )


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 12 Kwi 2008, 17:19 
Offline
domownik
Awatar użytkownika

Dołączenie: 03 Kwi 2008, 15:37
Posty: 24
Miejscowość: gród Kraka:)
Ja tam osobiscie najbardziej lubię Kapucynów :wink:
Ale u nich kursu nie było...

_________________
Maksik- 27.11.2007


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 13 Kwi 2008, 00:00 
Offline
Generalissimus domownikuss
Awatar użytkownika

Dołączenie: 24 Paź 2007, 21:32
Posty: 1704
Miejscowość: Wrocław
Ja też jestem fanką Kapucynów. A że jesteśmy z jednej prowincji to pewnie znamy tych samych, bo Oni wymieniają sie regularnie.

_________________
Mama Marysi (1997), Bartka (1999), Mikołaja (2005), Daniela (2007) i Sary (2013)


Ostatnio edytowany przez chwilka, 13 Kwi 2008, 00:09, edytowano w sumie 1 raz

Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 13 Kwi 2008, 00:05 
Offline
Generalissimus domownikuss
Awatar użytkownika

Dołączenie: 24 Paź 2007, 21:32
Posty: 1704
Miejscowość: Wrocław
Marie, wspaniale się czyta o Twojej rodzinie. Nosisz w sobie piękne dziedzictwo swoich przodków. Podobno na to jaki jest człowiek składa się pare pokoleń wstecz.

_________________
Mama Marysi (1997), Bartka (1999), Mikołaja (2005), Daniela (2007) i Sary (2013)


Ostatnio edytowany przez chwilka, 13 Kwi 2008, 00:05, edytowano w sumie 1 raz

Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 13 Kwi 2008, 15:46 
Offline
domownik zasiedziały

Dołączenie: 13 Sty 2008, 21:59
Posty: 669
Miejscowość: Kraków
A ja też tu u Dominikanów, miły to wspominam..... A tam mnie tez nie pytali, czy ja wiem, że t u w Polsce, tu nie ma antykoncepcje i aborcji.... Tak mnie wszedzie witano, wiadomo z gniłego zachodu... Do dzis tam czujemy się w domu, Kuka się przygotowuje na bierzmowanie, ja czasem wykonuje tłumaczenia...

_________________
Anna 92 Konstanty 94 Ludwik 96 Maksymilian 99 Franciszek 2001 Maria 2005


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 55 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Skocz do:  
cron
Twoja Podręczna Księgarnia

wielodzietni w biznesie

Nasza Islandia

Doula Gosia Borecka

Okno na dobrą stronę świata


wielodzietni.net na Facebooku

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group |
Ten serwis stosuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystanie.
» Akceptuję wykorzystywanie plików cookies w serwisie www.wielodzietni.net.