duża rodzina
http://wielodzietni.net/

Jak stary koń staje okoniem...
http://wielodzietni.net/viewtopic.php?f=3&t=4155
Strona 1 z 1

Autor:  monika [ 25 Mar 2012, 13:43 ]
Temat postu:  Jak stary koń staje okoniem...

Gabaryty młodego byczka - i dajmy a to stwierdza że NIE jedzie. Ponieważ zostawienie go samego jest nagrodą za bunt, rozpieprza nam plany, bo my też zostajemy. Do samochodu JUŻ się nie zaniesie....

Sam wie, że sobie nagrabił... Pokuta będzie sroga.

Ale - co robicie jak takie coś ma miejsce, a nastolatek MUSI jechać i Wy też? W łeb patelnią? Strzał z substancji usypiającej?

Autor:  Kasia_b [ 25 Mar 2012, 16:25 ]
Temat postu:  Re: Jak stary koń staje okoniem...

Staram się najpierw mocno rozważyć, czy musi, żeby nie znaleźć się w sytuacji jak powyżej ;-) Bo o te sytuacje coraz łatwiej.

Autor:  dudi [ 25 Mar 2012, 18:21 ]
Temat postu:  Re: Jak stary koń staje okoniem...

uznając, że taki wyjazd jest absolutną koniecznością i zostawienie dziecka w domu nie wchodzi w grę - jeżeli się da -to perswazja i przekonywanie aż do skutku (oczywiście bez przemocy fizycznej - raczej z odwołaniem do rozumu i do serca) - lepiej bez krzyku, choć dobrze wiem, że nie zawsze wychodzi...

jeżeli się nie da - zostajemy i dajemy wyraźny sygnał o sprawionej nam przykrości oraz zarysowujemy konsekwencje - po to by uniknąć podobnych zdarzeń w przyszłości. -kara musi być wyraźna (np. nie idziesz na ważny koncert, nie jedziesz z nami na jakiś fajny wypad)

przeżyłem niedawno podobną historię - szlag trafił całe domostwo - kara była i póki co jest spokój

takie spięcie pokazało też, że jakimś rozwiązaniem jest odpowiednio wczesne przygotowanie nastolatka (nastaw się, że za tydzień jedziemy do... zaplanuj sobie... )

Autor:  monika [ 26 Mar 2012, 11:24 ]
Temat postu:  Re: Jak stary koń staje okoniem...

Mamy przerobione, zresztą nie widzę potrzeby ciągnięcia swoich dzieci wszędzie, raczej sami zabiegają o niektóre wyjścia czy wyjazdy 8)

Chodzi mi właśnie o konkretną opisaną sytuację... Niby wszystko uzgodnione, a w kluczowej chwili FOCH i NIE. Zero backupu, nie do zrobienia na szybko. Teraz tylko popsuł dzień, ale co zrobić jak MUSI pójść/pojechać?

Autor:  Laurel [ 26 Mar 2012, 12:31 ]
Temat postu:  Re: Jak stary koń staje okoniem...

Córka, lat dwanaście i pół. W podobne sytuacji mąż mówi: jak nie pójdziesz, to cię zaniosę, wszyscy sąsiedzi staną w oknach.

Wiem, że można to łatwo skrytykować z różnych względów. Ja już się nie bawię w cacy-cacy. Kiedy się rozmawia i tłumaczy to się rozmawia, a jak trzeba i to szybko, no to tak i już 8)

Autor:  monika [ 26 Mar 2012, 12:49 ]
Temat postu:  Re: Jak stary koń staje okoniem...

Nie wiem, jakich gabarytów jest Twoja córa, ale podejrzewam, że w przypadku naszego syna przemoc bezpośrednia już nie obyłaby się bez strat materialnych w otoczeniu 8) . Radę byśmy jeszcze dali, ale za rok to już będzie po prostu spory młody facet. Już teraz jest zresztą ;-). No i wie o tym.
Abstrahując od tego, że nie akceptujemy takich metod, została przekroczona pewna granica możliwości fizycznego wymuszenia czegoś (jak mówię - nie korzystaliśmy). Trzeba sobie radzić inaczej - takiego argumentu jak Wy nie użyjemy ;-).

Autor:  Laurel [ 26 Mar 2012, 13:33 ]
Temat postu:  Re: Jak stary koń staje okoniem...

No to jesteście w kropce ;-) Nie podpowiem, bo jeszcze tego nie przerobiłam.
Dodam, że konieczności zaniesienia pannicy nie było, sam pomysł na wyobraźnię zadziałał skutecznie.

Autor:  monika [ 26 Mar 2012, 16:54 ]
Temat postu:  Re: Jak stary koń staje okoniem...

Może z tytułu egzotycznosci argumentu zadziałało :mrgreen:
Mój rozbójnik jeszcze "formalnie" nie ma 12 skończonych, a już kawał faceta z niego 8) Wygląda poważnie, podobno jest bardzo "do przodu", ale odbija mu po dziecięcemu. Czasem właśnie przez to, że jest taki rozgarnięty, samodzielny i ogarnięty (bo pochwalić jest za co), zapominamy, jaki to jeszcze dzieciuch... Z racji "najstarszości" chyba za bardzo wszedł w buty regularnego nastolatka i nabył przywilejów i pewności siebie ;-)

Autor:  dudi [ 26 Mar 2012, 20:36 ]
Temat postu:  Re: Jak stary koń staje okoniem...

Laurel napisał(a):
Córka, lat dwanaście i pół. W podobne sytuacji mąż mówi: jak nie pójdziesz, to cię zaniosę, wszyscy sąsiedzi staną w oknach.


he he, dobre, zakładając jakiś humor i wyczucie sytuacji - ale z chłopakami rzeczywiście nie wypali.. no i z dwunastolatką to jeszcze jak cię mogę, ale z pietnastolatką już nie da rady :)

* * *

rzecz w tym, że chyba nie ma gotowej recepty - są niby strategie wychowawcze i "jak wywierać wpływ", i dziesiątki mądrych książek, i programy typu "superniania" - ale w danym momencie kiedy "coś trzeba natychmiast zrobić" bardzo często człowiek ma pustkę w głowie - do tego dochodzi element zaskoczenia i niefajne emocje. Co zadziała? bardzo trudno cokolwiek podpowiedzieć -możemy tylko trzymać za siebie kciuki ;-)

a ratunkiem - rodzicielska intuicja - często się udaje, ale czasem nie - ale zawsze przybywa do kolekcji kolejne doświadczenie , które można jakoś później wykorzystać .

Autor:  Haniutka [ 28 Mar 2012, 23:47 ]
Temat postu:  Re: Jak stary koń staje okoniem...

a ja sie podepnę z nieco inną kwestią, chcielibysmy najmłodsza lat rok i dwa tygodnie :mrgreen: wychowywac podobnie jak starsze, czyli pokazywac granice itd.... tyle że to strasznie trudne, nie tyle dla mnie ( bo ja jestem wiekszośc czasu z dziecmi) zeby jej czegoś zabronic, czy nie dać, co mam jej obronców w postaci starszych, najmłodsza potrafi tak płakać, jęczec, ma cały arsenał róznych dźwiękowo-fizycznych zachowań, że starsze wymiękają i ja zostaje na polu walki nie z 1 terrorystką tylko z terrorystka i jej dwoma pomocnikami, " mamo no daj jej nie widzisz jak ona płacze" . " mamo nie wytrzymam, pozwól jej... " " mamo nie bądź dla niej taka niedobra"
i tłumaczenie starszym, że małe dziecko musi znac granice, że nie mozemy jej dawac wszystkiego i na wszystko pozwalać pomaga do następnego razu jak sobie radziliście w takich sytuacjach, w ogóle sie u was tak zdarzało? Może to przez ta dużą różnice wieku miedzy dwójką a najmłodszą, hmmm

Autor:  Laurel [ 29 Mar 2012, 08:11 ]
Temat postu:  Re: Jak stary koń staje okoniem...

U nas córka też próbuje w ten sposób wstawiać się za braćmi. Tłumaczę podobnie plus dodaję, że to rodzice decydują w sprawach wychowania a nie rodzeństwo. I tak powtarzam średnio raz dziennie. Nie utrwala się :lol:

Autor:  Isia [ 02 Kwi 2012, 22:11 ]
Temat postu:  Re: Jak stary koń staje okoniem...

Monika, myśmy raz zbuntowane zostawili - pozostałe dzieci dostały dodatkowe atrakcje - w stylu nienawiedzany McDonald, nieplanowany basen :lol: Złosliwe nieco to było.I skuteczne.Potem nigdy do końca nie wiedzieli. ile mozna stracić!
Nie martw się, co za rok będzie - wykombinuje nowe opcje.A potem mu przejdzie.

Autor:  monika [ 03 Kwi 2012, 09:16 ]
Temat postu:  Re: Jak stary koń staje okoniem...

Isia - tak zrobiliśmy, tylko z opóźnieniem :mrgreen: . Póki co najlepiej działa ... widok wielkiej REALNEJ marchewki przechodzącej tuż koło nosa.

Autor:  kasia72 [ 03 Kwi 2012, 12:08 ]
Temat postu:  Re: Jak stary koń staje okoniem...

W takich sytuacjach przypominam sobie stwierdzenie teściowej nt. wychowywania "DZIECI MUSZĄ BYĆ POSŁUSZNE" ....i zawsze w sytuacjach podbramkowych (jak wyżej) ten tekst dzwoni mi w uszach :572: :566:

nigdy nie zgadzałam się na to hasło przewodnie i posłuszeństwo nade wszystko ,.... ale to znacznie ułatwia życie rodzica 8) nieprawdaż

Autor:  ala [ 05 Kwi 2012, 10:28 ]
Temat postu:  Re: Jak stary koń staje okoniem...

Moniko, a dlaczego nie mógł zostać? Dla zasady?

Ja nie mam takich dylematów, bo starsze dzieciaki już zostają, jak nie mają ochoty jechać, to nie jadą. Nie mam z tym problemu, nawet, jak zmieniają zdanie w ostatniej chwili. Zachęcam, ale nie narzucam.

Ja też czasem w ostatniej chwili zmieniam plany, bo mi się odechciewa czegoś :-)

A tak w ogóle to witam was ponownie. Znowu jestem mamą pracującą w domu, więc jest szansa, że będę zaglądać częściej.

Autor:  monika [ 05 Kwi 2012, 15:53 ]
Temat postu:  Re: Jak stary koń staje okoniem...

Widzę, że macie strategię unikania konfrontacji ;-)

A jak już do niej dochodzi? Bardziej mi chodziło o sprytne sposoby na taką okoliczność, jakich sie "dorobiliście"
Witaj, Alu :-)

Autor:  Haniutka [ 05 Kwi 2012, 20:15 ]
Temat postu:  Re: Jak stary koń staje okoniem...

Chyba czasem trudno np wyjechac na 2 tygodnie z cała rodzina i zostawić delikwenta samego w domu... mnie sie wydaje że nawet 15 letniego dziecka bym na tyle nie zostawiła, ba nawet na 3 dni, na 1 dzień to max ... :mrgreen: :lol:

Strona 1 z 1 Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
https://www.phpbb.com/