duża rodzina

duża rodzina

forum dla rodzin wielodzietnych i sympatyków
duża rodzina
Obecny czas: 21 Wrz 2018, 10:03

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)




Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 1 post ] 
Autor Wiadomość
 Temat postu: Patryk szuka rodziców
PostWysłany: 21 Lis 2007, 10:58 
Offline
zorga domowa
Awatar użytkownika

Dołączenie: 15 Cze 2007, 14:57
Posty: 6661
Miejscowość: Wrocław
Patryk szuka rodziców

Cytuj:
Patryk: Szukam rodziców
Rozmawiała Agnieszka Czajkowska 2007-11-21, ostatnia aktualizacja 2007-11-20 20:44:04.0

Miałem siedem albo osiem operacji i jestem trochę niepełnosprawny. Mam problemy z matematyką, jedną krótszą nogę i chorą rękę. Ale jestem pomocny, żartobliwy, dobry z chemii. Będę się zachowywał jak należy, nie będę hałasował ani biegał po domu

Agnieszka Czajkowska: Napisałeś list do "Gazety" z prośbą o pomoc w szukaniu rodziny zastępczej.

Patryk Budziński: Od dawna o tym myślę. Słyszałem, że jeden z chłopców nawiązał z kimś kontakt przez internet i ma rodziców. Wszedłem do internetu i od razu wyskoczyła mi strona "Dzieciaki do domu". Poczytałem i okazało się, że to o mnie. Znalazłem e-mail do pani Doroty Frontczak. Było mi wstyd, ale przemogłem się i napisałem. Wszystko szczerze: że mam 15 lat, mieszkam w ośrodku szkolno-wychowawczym prowadzonym przez siostry w Jaszkotlu, no i że chciałbym poznać jakąś miłą rodzinę. I że marzę o rodzinie, w której panuje miłość, dobroć i szacunek. Bałem się, że nikt mi nie odpowie, ale pani szybko oddzwoniła.

Co pamiętasz z dzieciństwa?

- Od maleńkiego byłem w zakładzie opiekuńczo-leczniczym sióstr Maryi Niepokalanej. Potem trafiłem do Jaszkotla. To właściwie mój dom, nie znam innego. Siostry mi powiedziały, że mam rodzinę: mamę, tatę i rodzeństwo. Rodzice mnie oddali do zakładu, bo miałem wrodzoną wadę kości, ale dziś już chodzę. Pomaga mi proteza. Mama zrzekła się praw rodzicielskich, bo bała się, że sobie ze mną nie poradzi. Kiedyś napisałem do nich, czy mogliby mnie odwiedzić. Uspokoiłem ich, że ze mną już w porządku, że chodzę do szkoły, bo jak byłem całkiem mały, to bardzo chorowałem. Odpisała siostra Urszula, która wtedy studiowała, że mam dziesięć sióstr i dziewięciu braci i że mnie pozdrawiają. Ale nikt nie przyjechał. Po trzech latach zaprosiłem ich na komunię. Codziennie modliłem się do Pana Boga, żeby utulili mnie i złożyli życzenia tak jak rodzice innych dzieci. Nie odezwali się.

Miałeś do nich żal?

- Myślałem, że pewnie boją się zobaczyć, w jakim jestem stanie. A przecież czułem się już dobrze. Siostry mnie pocieszały, ale byłem smutny.

Kim są rodzice?

- Tato to nie wiem, a mama zajmuje się domem. Mieszkają we wsi na Mazurach. Rok temu poprosiłem panów z "Kochaj mnie!", żeby mi pomogli. Wystąpiłem w tym programie, żeby ich w końcu poznać. Telewizja ich znalazła i nawet mnie zawiozła. Płakali na mój widok, ja też. Porozmawialiśmy pierwszy raz w życiu. Mają małą kuchnię, skromny pokoik, reszty nie widziałem. Mama mówiła, że mnie kocha, wszyscy mi to mówili. Dziękowali telewizji, że mnie przywiozła. Zaprosili mnie na święta i na wakacje.

I?

- Piszę, nie odpowiadają, dzwonimy z siostrą Esterą [zakonnica, prawna opiekunka Patryka], nie odbierają. Obiecywali, że wynajmą busa i przyjadą. Nie wyszło. Jedna z sióstr mnie zaprosiła i już miałem jechać, ale jakoś jej nie pasowało. Potem to już nie odbierała telefonu.

Jak wygląda Twoje życie w ośrodku?

- Panie opiekunki są fajne, siostry są miłe. Jest tu szkoła. Czuję się jak w domu, bo my wszyscy - siostry tak mówią - dzieci, panie i siostry jesteśmy jedną wielką rodziną. Tylko zawsze brakuje prawdziwych rodziców, takich tylko dla siebie. Ciągle o tym myślę. Chciałbym poczuć miłość, taką tylko do mnie, jak normalne dziecko. Niektórym się poszczęściło i znaleźli rodziców zastępczych. Nawet w takim wieku jak mój pragnie się rodziny. Siostry też by chciały, żebym kogoś znalazł. Zawsze jeżdżę na święta do siostry Estery i na wakacje. Męczę ją i pytam, jak mógłbym znaleźć rodziców.

Jak wyobrażasz sobie tę rodzinę?

- Są dla mnie dobrzy i mili. Rozmawiają ze mną, kiedy pokłócę się z kolegą i pomogą mi w matematyce, bo czasami mi nie idzie. Tylko tyle. Wystarczy, żeby byli. Od sióstr wiem, że niektórzy rodzice zastępczy oddają dzieci z powrotem. Ale będę się starał zachowywać jak należy. Nie będę hałasował ani biegał po domu.

A jak byś im się przedstawił?

- Jestem Patryk. Miałem siedem albo osiem operacji i jestem trochę niepełnosprawny. Mam problemy z matematyką, mam jedną krótszą nogę i chorą rękę.

A coś dobrego?

- Powiedziałbym szczerze o chorobie, żeby byli przygotowani, jak mnie zobaczą. No... jestem też pomocny, żartobliwy, dobry z chemii, biologii i plastyki.

Gdybyś musiał tu zostać, to...

- Tutaj mogę być tylko do końca gimnazjum. Potem trafiłbym do ośrodka Caritas albo domu pomocy społecznej. A ja nie chcę się już tułać! Gdyby ktoś mnie wsparł, pokierował, to może miałbym szansę na studia? Marzę o informatyce.

Rozmawiała Agnieszka Czajkowska

_________________
Image


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 1 post ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Skocz do:  
cron
Twoja Podręczna Księgarnia

wielodzietni w biznesie

Nasza Islandia

Doula Gosia Borecka

Okno na dobrą stronę świata


wielodzietni.net na Facebooku

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group |
Ten serwis stosuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystanie.
» Akceptuję wykorzystywanie plików cookies w serwisie www.wielodzietni.net.