duża rodzina

duża rodzina

forum dla rodzin wielodzietnych i sympatyków
duża rodzina
Obecny czas: 21 Cze 2018, 18:05

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)




Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 47 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
 Temat postu: rodziny zastępcze
PostWysłany: 05 Lip 2007, 16:37 
Offline
zorga domowa
Awatar użytkownika

Dołączenie: 15 Cze 2007, 14:57
Posty: 6661
Miejscowość: Wrocław
Rzeczpospolita 30.VI-1.VII.07


Wezmę dziecko w dobre ręce

Tata Julka wpadał, kiedy chciał. Robił awantury i krzyczał, że Kopkowie zarabiają na jego synu. Ośmioletnią Anię Krukowie musieli karmić osobiście, bo oprócz AIDS miała anemię i zwracała każdy posiłek. U Milczarków pojawiły się kozy, żeby dzieciaki, które znały wyłącznie smak ziemniaków, nabrały kolorów i krzepy od ich mleka

- Szukamy rodziców zastępczych dla trójki sierot - Anna Dymna wypowiadała słowa spokojnie i łagodnie. - W innym wypadku skazane są na dom dziecka - dodała.

Pani Krystyna zastygła z czajnikiem w ręku nad wpół zalaną herbatą. Wpatrywała się nieruchomo w ekran telewizora i wiedziała, że jeśli nie oni, nikt inny tych dzieci nie weźmie. Zwłaszcza ze spadkiem, jaki pozostał im po matce w postaci wirusa. Kilkanaście dni później ośmioletnie bliźniaki Ania i Adaś i ich dwa lata starszy brat Janek trafili do Krystyny i Janusza Kruków. Właśnie zbliżało się Boże Narodzenie 2004 roku, które Krukowie mieli obchodzić po raz pierwszy w nowym domu, na uboczu mazowieckiej wioski. Rok później świętowali je jako jedna z 59 specjalistycznych rodzin zastępczych.

W wielodzietnej, zastępczej rodzinie Milczarków najpierw pojawił się smagły Pawełek. Choć właściwie pierwszy był biologiczny syn pani Uli - Adam. Do dziś Paweł nie może się z tym pogodzić. I zastanawia się, jak zagarnąć rodziców tylko dla siebie. Zupełnie jak dziesięć lat wcześniej w bramie domu dziecka, gdzie po raz pierwszy zobaczyli go Milczarkowie. W ciemnościach szkliły się tylko wielkie, szeroko rozwarte czarne oczy.

- Wojtuś, to Paweł - powiedziała do męża pani Ula.

- Zastanów się, przecież tu jest ponad setka dzieci... - tłumaczył pan Wojtek.

- To on - nie miała wątpliwości pani Ula.

I kiedy kilkanaście minut później pani dyrektor przyszła przedstawić Milczarków ich przyszłemu synowi, w ogrodzie stał czterolatek z bramy.

- Mama to ty? - zapytał.

- To ja - odparła pani Ula spontanicznie.

- A to kto? - wskazał pytająco na Wojtka.

- To tata.

- A kto to tata?

- Mój mąż - powiedziała pani Ula.

- Aaaa, ciocia - pokiwał głową malec.

Bo w domu dziecka nie ma pojęcia ojciec. Jest tylko mama, na którą czeka każde dziecko. I ciocie. Całe tabuny cioć.

Na podwórku pogotowia rodzinnego Kopków królują kolorowe zabawki i piaskownica. Małe dzieci próbują się wdrapać na drewniane huśtawki przy asyście starszych. Pan Krzysztof spogląda co chwilę w stronę gromady, wycierając buzię najmłodszej Kaśki. Dziewczynka kręci się żywiołowo, próbując strzepnąć rękę pana Krzysztofa. Jeszcze rok temu była nieruchomym klockiem. Kiedy po zbyt wczesnym porodzie zabrała ją z domu karetka pogotowia, już do niego nie wróciła. Po kilku miesiącach szpitalnego leżakowania trafiła do Kopków. Od ponad roku jest ich zastępczą córką. I pupilką Aśki i Karoliny - biologicznych dzieci Kopków.

- Chcą, żeby Kaśka z nami została - śmieje się pan Krzysztof. - Znowu będzie płacz - dodaje już ze smutkiem.

Tak jak przy Pawełku-Oktawianie, pierwszym z dzieci, które odeszło z pogotowia. Bo do rodzinnego pogotowia opiekuńczego dzieci trafiają tylko na chwilę. Są w nim 12 albo najdłużej 15 miesięcy, w czasie których zawodowi rodzice wyprowadzają je na prostą. Potem, jeśli mają uregulowaną sytuację prawną (ich rodzice zrzekną się lub utracą prawa rodzicielskie), trafiają do adopcji. Jeśli nie - do rodzin zastępczych, w których mogą przebywać do 18. roku życia. Ale jest też inne, najbardziej pożądane rozwiązanie - kiedy dzieciaki wracają z powrotem do swoich biologicznych rodziców. Taki jest bowiem cel istnienia zastępczego rodzicielstwa. Jeśli biologiczni w porę się zreflektują i zapewnią potomstwu właściwą opiekę, mogą odzyskać je z powrotem. Niestety takie przypadki nie zdarzają się zbyt często.

- W zeszłym roku w powiecie Tarnowskie Góry, w którym funkcjonuje ponad 100 rodzin zastępczych, udało się przywrócić biologicznym rodzicom troje dzieci - mówi Joanna Luberadzka-Gruca, koordynator Koalicji na rzecz Rodzinnej Opieki Zastępczej. - I to jest sukces - dodaje.

Dlaczego? Rodziny, z których zabierane są dzieci, są w większości przypadków głęboko patologiczne i nauka dbania o potomstwo jest zwykle skazana na porażkę.

Od 2004 roku istnieją trzy formy rodziny zastępczej: wielodzietna, w której przebywać może do sześciorga dzieci, specjalistyczna - opiekująca się dziećmi wymagającymi szczególnej opieki lub rodzinne pogotowie, gdzie dzieci trafiają w nagłych, kryzysowych przypadkach i mogą przebywać maksymalnie 15 miesięcy.

W ubiegłym roku było w Polsce 885 zawodowych, niespokrewnionych z dzieckiem rodzin zastępczych. Przebywało w nich 5062 dzieci. Ponad trzy tysiące z nich trafiło do 508 pogotowi rodzinnych, ponad półtora tysiąca do 318 rodzin wielodzietnych. 141 znalazło dom w 59 specjalistycznych rodzinach zastępczych.

W tym samym czasie w 283 domach dziecka przebywało prawie 14 tysięcy dzieciaków. Stanowczo za dużo. Zwłaszcza że oprócz - co najważniejsze - indywidualnego wsparcia i opieki koszt wychowania dziecka w rodzinie zastępczej jest znacznie niższy niż w domu dziecka. W domu dziecka waha się w granicach ok. 3 tysięcy. W rodzinie zastępczej - mniej niż połowę tej sumy. Poza tym środowisko rodziny zastępczej jest najbardziej zbliżone do rodziny biologicznej. A jak podkreślają psychologowie, rodzina biologiczna jest najlepszym modelem wychowania dziecka. Kiedy jest to niemożliwe, najbardziej pożądane jest stworzenie dzieciom środowiska zbliżonego do biologicznego. Gdzie na pokój nie mówi się sala, a na rodzica pani wychowawczyni.

Piotrek je chleb w kącie

Niektórzy "zazdroszczą" kwot, jakie otrzymują rodzice zastępczy i wytykają to, tu i ówdzie. Dlaczego to nam wypominają, przecież podobnie do nas mogą wziąć dziecko do siebie do domu i zostać rodzicami zastępczymi i mieć te pieniądze?

(forum portalu rodzinnej opieki zastępczej www.rodzinyzastepcze.home.pl/epomoc/)

Rodzicielstwo zastępcze to zawód. Ale i powołanie.

- Na rodzicielstwo decydują się zwykle osoby, które czują potrzebę pomocy innym - podkreśla Luberadzka-Gruca. - Z powodów religijnych, ale też na zasadzie ludzkiego odruchu dzielenia się - tłumaczy. Nierzadko z własną gromadą dzieci, bo paradoksalnie łatwiej zająć się kolejnymi dziećmi, gdy ma się już na wychowaniu własne. Bardzo często impulsem do stania się rodzicem zastępczym jest kontakt z dziećmi z domu dziecka. Najpierw cotygodniowe odwiedziny, potem wakacje u opiekunów, a na koniec zastępowanie biologicznego rodzica 24 godziny na dobę. Rodzicem zstępczym mogą być też osoby samotne. Jednak decydują się na to rzadziej z powodu ogromnej odpowiedzialności, jaka się wiąże z wychowaniem dziecka.

Po przejściu odpowiednich kursów na rodzica zastępczego podpisuje on z powiatem umowę-zlecenie i na jej podstawie otrzymuje pensję. Waha się ona w granicach 1,3 - 2 tys. zł brutto. Dodatkowo rodzice otrzymują zwrot pieniędzy na częściowe pokrycie kosztów utrzymania dziecka (od 600 do 1 tys. zł).

- Na kotlety wystarczy - denerwuje się pani Ula Milczarek, kiedy słyszy, że zajmuje się dziećmi dla pieniędzy. - Bo na wakacje dla dziewięcioosobowej rodziny już nie - dodaje.

A kotletów trzeba u Milczarków dużo. Sześcioro dzieci wymaga szczególnej troski. Większość z nich trafiła do rodziny zastępczej z powodu biedy i zaniedbania. Dziesięcioletnia Justyna i dwunastoletni Adrian nie znali innego jedzenia oprócz ziemniaków. Na wszystkie owoce z wyjątkiem jabłka mówili "brzoskwinia". Adrian do dziś nie wygląda na dwanaście lat ze swoją drobną sylwetką i niskim wzrostem. Dlatego w zagrodzie na podwórku Milczarków pasą się kozy - ich mleko ma lepiej przyswajalne cząsteczki białka.

Kiedy do Kopków przyszedł rok temu dwuipółletni Piotrek, łapał ze stołu wszystko, co na nim leżało, i uciekał. Chował się w kącie i jak najszybciej zjadał. Przestraszony nie dawał się nikomu dotknąć. Jeszcze dziś zdarza mu się czasem porwać kromkę suchego chleba i nerwowo przyciskać rączkami do piersi.

Ania, Adaś i Janek od Kruków znali jedynie trzy zestawy obiadowe: ogórkową, pomidorową i krupnik. Ania miała anemię i przez pierwsze kilka miesięcy zwracała każdy posiłek. Trzeba było z nią siedzieć trzy razy dziennie i karmić przez kilka godzin.

Ale niedożywienie to jedynie jedna dziesiąta problemów, z jakimi dzieci przychodzą do rodzin zastępczych.

- Przez pierwsze cztery lata pobytu dziecka w rodzinie zastępczej koszt opieki jest bardzo duży. Wyniesione przez dzieci nawyki z patologicznych rodzin i z placówek sprawiają, że dzieci nie szanują swoich rzeczy, nagminnie gubią przybory szkolne, a nawet tornistry, niszczą przedmioty w domach zastępczych, często kradną - tłumaczy Andrzej Olszewski, koordynator akcji "Szukam domu", której celem jest propagowanie idei rodzicielstwa zastępczego i znajdowanie odpowiednich kandydatów na rodziców zastępczych.Poza tym do rodzin zastępczych trafiają dzieci z urazami, nieleczonymi chorobami, zębami, psychicznie obciążone, nieumiejące czytać i pisać wymagają wielotysięcznych inwestycji. Zwłaszcza że o ich problemach i chorobach rodzice dowiadują się często po wielomiesięcznych konsultacjach u specjalistów.

AIDS, ADHD i FAS

Przedwczoraj spadło to na nas jak grom z jasnego nieba, ciotka naszych dzieci, jedyna, jaka się nimi interesuje, powiedziała mi wprost, że ICH MATKA MIAŁA AIDS. Boże! tysiąc myśli, tysiące obrazów i paniczny strach o własne dzieci - to teraz czuje. Jak twierdzi, dom dziecka wiedział o jej narkomanii i pracy w przeróżnych agencjach i o tym, że znaleziono ją na ulicy zaćpaną i wyniszczoną. Na jakiej podstawie ośrodki wiedzą, że nasze dzieci są zdrowe? Myślałam, że ktoś je przebadał.

(forum portalu rodzinnej opieki zastępczej)

- Jakie wspaniałe żywiołowe dziecko! - wołali znajomi Milczarków, patrząc na żywego jak iskra Pawła, który nie mógł usiedzieć w miejscu dziesięciu minut. Cieszyła się też pani Ula, choć po dwóch godzinach nie mogła już nadążyć za chłopcem. Po konsultacjach ze specjalistami okazało się, że Paweł ma zespół nadpobudliwości ruchowej - ADHD. Milczarkowie sprowadzają dla niego leki z zagranicy. W domu dziecka nikt go nie diagnozował, bo nie nadawał się do adopcji. Został porzucony przez matkę, która jednak nie zrzekła się praw rodzicielskich. W dodatku nie miał polskiego obywatelstwa.

Podobnie było z Patrycją, prawie trzyletnią blondyneczką. Kiedy dwa lata temu trafiła do Milczarków, ważyła 6 kg, mając osiem miesięcy. Ale ponieważ jej matka nie zrzekła się praw rodzicielskich, małej nie robiono badań. - Kiedy je zrobiliśmy, myśleliśmy, że ma białaczkę - mówi pan Wojtek. - Norma białych krwinek była przekroczona czterokrotnie.

Nie lepiej było z Adrianem-kłapouchem, który razem z siostrą trafił do Milczarków z ulicy. W zabiedzonym ciałku rzucały się w oczy tylko wielkie uszy. Dziś Adrian goi rany po właśnie przeprowadzonej operacji uszu.

Plastykę ucha przechodził też Janek. Najstarszy syn Kruków. Wcześniej niedosłyszał. Ale oprócz zabiegu Janek razem z siostrą są pod stałą opieką 11 klinik. Oboje mają zdiagnozowany AIDS. Krukowie wiedzieli o głównej chorobie. Ale wszystkie inne zaczęły wychodzić znacznie później. Na czele z ADHD i FAS, czyli popłodowym zespołem alkoholowym, na który cierpi duża część dzieci trafiających do rodzin zastępczych.

Czara goryczy

Nasz chłopiec przeszedł samego siebie. Po telefonie od mamy biologicznej w ciągu tygodnia dostał 3 uwagi za naganne zachowanie, 3 jedynki z religii, a ja dostałam wezwanie do szkoły i usłyszałam, żebym przeszła się z nim do psychiatry, bo dziwnie się zachowuje. Tak się dzieje po każdym telefonie od mamy. Tylko że tym razem jest gorzej niż zwykle, okradł naszą starszą córkę, napożyczał pieniędzy od dzieci w szkole i pobił swoją siostrę. Już nic na niego nie działa, po prostu "wisi" mu wszystko i wszyscy. Mamy dość.

(forum portalu rodzinnej opieki zastępczej)

- Jeszcze rok temu, kiedy Ania przychodziła ze szkoły z jedynką, cieszyła się z tego powodu - mówi pani Krystyna Kruk. - Wiedziała, że to zła ocena, ale to jakby sprawiało jej radość - tłumaczy. Wtedy mąż pani Krystyny wpadł na pomysł: Święto Jedynek. Kiedy kolejny raz po powrocie ze szkoły Ania pojawiła się z dumną miną i informacją o dwóch jedynkach, pan Janusz wykrzyknął z radością: - Chodź cię uściskam, Aniu. Jak ty się cieszysz, to ja też się cieszę! Po czym zaczął przygotowywać ciasto i uroczystą kolację. Wieczorem Ania nie miała już tak zadowolonej miny, kiedy pan Janusz recytował wierszyki z okazji Święta Jedynek. - Od tego czasu starała się, żeby jedynek nie było - śmieje się pani Krystyna.

- Trzeba pamiętać, że dzieci, które trafiają do rodzin zastępczych, mają na ogół za sobą trudne doświadczenia - mówi Jolanta Zmarzlik, terapeuta dziecięcy z Fundacji Dzieci Niczyje. - Poza tym musiały samodzielnie adaptować się do warunków, w których żyły. Nawyki, które sobie wyrobiły, stanowią kawałek ich "ja", z którym trudno sobie poradzić.

Tak było w przypadku pana Andrzeja Olszewskiego i jego pierwszego dziecka. Dziś pan Andrzej, założyciel Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Pomocy Dzieciom Misja Nadziei, prowadzi razem z żoną Anną wielodzietną rodzinę zastępczą. Dziesięć lat temu byli rodzicami niezawodowymi. Kiedy trafił do nich zaprzyjaźniony siedmiolatek, problemy przerosły wszystkich. Z ojcem alkoholikiem i matką, której nie było, mały wychowywał się praktycznie na ulicy. - I miał potrzebę bycia wolnym - mówi pan Andrzej. Od dziewiątego roku życia uciekał od Olszewskich ponad pięćdziesiąt razy. Po kilku latach już jako nastolatek opuścił rodziców zastępczych i trafił na własną prośbę do domu dziecka.

- Nie poradziliśmy sobie z walką o jego tożsamość - mówi pan Andrzej.

- Dzieci, które trafiają do rodzin zastępczych, pochodzą zwykle z rodzin patologicznych - podkreśla Jolanta Zmarzlik. - Często trudno im sprostać wymaganiom i odnaleźć się w rodzinie zastępczej. Poza tym nie wszystkie nadają się do takich rodzin - akcentuje. - Niektóre są tak związane ze swoimi biologicznymi rodzinami, że czują, iż zdradziłyby swoje pochodzenie, związując się z rodzicami zastępczymi.

Ale oprócz problemów z dziećmi rodzice zastępczy muszą się często borykać z rodzicami biologicznymi. Ci ostatni, jeśli nie mają odebranych praw rodzicielskich, mają prawo spotykać się ze swoimi dziećmi.

Rodzice przeciw rodzicom

Jesteśmy z mężem rodziną zastępczą dla 3 dzieci. Oprócz tego mamy 2 swoich. Dzieci są OK. Gorzej z rodzicami. Jak jest coś nie po ich myśli, to są pretensje. Dzieci na weekendy idą do domu. Tam są nastawiane "anty". Czarę goryczy przelał wczorajszy telefon, w którym usłyszeliśmy, że krzywdzimy dzieci. Jestem już u kresu wytrzymałości. Chcemy z mężem zrezygnować.

(forum portalu rodzinnej opieki zastępczej)

- Miałam taki moment, że byłam na granicy - przyznaje pani Ela Kopka. - Stwierdziłam, że kiedy wyjaśni się sytuacja dzieci i systematycznie będą odchodziły, to zamkniemy pogotowie.

Sprawcą frustracji był ojciec siedmioletniego Julka. Krewki siedemdziesięciolatek upodobał sobie podwórko Kopków i wpadał na nie, kiedy chciał, wygrażając pod oknami, że zabrali mu dziecko i się na nim dorabiają. Wszystko zaczęło się w zimowe ferie, kiedy chciał zabrać synka do siebie. Sędzina pozostawiła jednak decyzję pani Uli.

- Powiedziałam, że nie jestem w stanie wziąć odpowiedzialności za dziecko, kiedy będzie przebywać u ojca - mówi pani Ula.

Gdy usłyszał to tata Julka, przyjechał wieczorem i przy 19-stopniowym mrozie domagał się zwrotu dziecka. Kiedy pani Ula nie wpuściła go do domu, zadzwonił na policję i pogotowie z informacją, że dzieci są bite i głodzone.

Nie lepiej zachowywali się rodzice półrocznej Julki. Kiedy Kopkowie wyjechali na całodniową wycieczkę, biologiczni rodzice zadzwonili na policję, że zastępczy porwali im dziecko.

- Kiedy przyjechaliśmy o 20 do domu, pół godziny później podjechali dwoma samochodami z obstawą - denerwuje się pan Krzysztof. I zaczęli krzyczeć, że dziecko jest pobite. Kopkowie zadzwonili na policję, żeby przyjechała razem z lekarzem dokonać oględzin. Ale ponieważ lekarza nie było, dla świętego spokoju pozwolili obejrzeć małą. - Na drugi dzień przyjechali z kwiatami i przeprosinami - mówi z grymasem pani Ela. - Gdybym miała dziś jeszcze raz podejmować decyzję...

Bieg z przeszkodami

Dlaczego rezygnują? Myślę, że każdej rodzinie zastępczej taka myśl przeszła przez głowę. Dlaczego? Przez dziecko? Może w sporadycznych wypadkach. Przez znajomych, sąsiadów, "przyjaciół"? To częściej, ale najczęściej przez tych, co powinni pomagać.

(forum portalu rodzinnej opieki zastępczej)

W 2005 roku ośrodki adopcyjno-opiekuńcze przeszkoliły 132 kandydatów na rodziny zastępcze (szkolenia prowadzą także powiatowe centra pomocy rodzinie, ale Ministerstwo Pracy nie dysponuje danymi ich dotyczącymi).

- Najgorsze jest to, że trzeba samemu wszystko robić - mówi pani Ula Milczarek. - Kiedy przechodzi się kwalifikacje na rodzica zastępczego, rodzice są tak prześwietlani, że pyta się ich nawet o pożycie. Później nie ma już żadnej pomocy. Dostaje się dziecko i jest się pozostawionym samym sobie - mówi pani Ula.

Kiedy po roku, od kiedy trafił do nich Paweł, Milczarkowie zostali rodziną zastępczą, nie dostali nawet wyprawki na dziecko (którą się przyznaje, gdy dziecko przychodzi do rodziny). - Przez rok chyba już wszystko państwo Pawłowi kupili - dziwili się urzędnicy.

Krukowie o możliwości założenia specjalistycznej rodziny zastępczej dowiedzieli się kilka miesięcy po tym, gdy dzieci trafiły do ich domu. - W Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie, które kieruje na szkolenia dla rodziców zastępczych, powiedziano mi, że nie ma czegoś takiego - denerwuje się pani Krystyna. - Dopiero kiedy trafiliśmy do Komitetu Ochrony Praw Dziecka, dowiedzieliśmy się, że mamy prawo do takiego statusu.

Ale kiedy państwo Krukowie zaczęli się starać, aby zostać zawodową rodziną specjalistyczną, PCPR odmówiło podpisania z nimi umowy. Mimo że zgodzili się na pensję 1 tys. złotych. - Powiedziano, że dzieci są nie z naszego powiatu i w razie potrzeby nie będzie gdzie umieścić powiatowych dzieciaków - denerwuje się pani Krystyna. Dopiero kiedy jej mąż napisał pismo do starosty, w którym określił go jako polityka bez kręgosłupa, państwo Krukowie zostali specjalistyczną zawodową rodziną zastępczą.

I nie żałują. Nawet kiedy Janek pakuje walizkę i zapowiada, że wraca do rodzinnego miasta, a Adaś po raz kolejny wdaje się w szkole w bójkę. Nawet kiedy po raz kolejny trzeba walczyć o środki w urzędzie i nie ma pieniędzy na urlop. Nawet kiedy rehabilitację trzeba przeprowadzać na kocu przed domem, bo nie ma już pieniędzy na profesjonalną opiekę.

- Bo mamy naprawdę wspaniałe dzieci - podkreśla pani Krystyna, patrząc z dumą na werandę domu, gdzie rodzeństwo kończy jeść obiad. - A że z problemami? Nie ma dzieci nieobciążonych. A problemy, które mają, są przez nie niezawinione - dodaje.

Od siedmiu lat trwa społeczna kampania "Szukam domu". Zainicjował ją Ośrodek Adopcyjno-Opiekuńczy w Bielsku-Białej. Kampania stała się akcją ogólnopolską kierowaną przez Chrześcijańskie Stowarzyszenie Pomocy Dzieciom Misja Nadziei. Dzięki kampanii, której XV edycja rozpoczęła się pod koniec maja, udało się do tej pory znaleźć domy dla 2100 dzieci.
Aleksandra Gardynik
Imiona i nazwisko osób tworzących specjalistyczną rodzinę zastępczą, a także przebywających w niej dzieci zostały zmienione

_________________
Image


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 10 Lip 2007, 02:08 
Offline
samurajka

Dołączenie: 04 Lip 2007, 23:53
Posty: 7107
nie na moje siły, realistycznie rzecz oceniając. Podziwiam tych ludzi, za ich wytrwałośc.

_________________
...sens w ogóle nie wchodzi w grę.Ja nie mam sensu, Ty nie masz sensu, żaden jedzenia kęs nie ma sensu.
Gry są bez sensu, sny są bez sensu, nawet- niestety- sens nie ma sensu…


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 12 Lip 2007, 22:27 
Offline
domownik

Dołączenie: 18 Cze 2007, 10:55
Posty: 98
U mnei ta mysl od zawsze jak bumerang,oddala sie i wraca....PAni z pobliskiego PCPRu juz jest ze mna na Ty.
Wiecie, to kupa biurokracji,poza tym własnie ci "biologiczni"...
A poza tym Salve nie jest przekonany. Wiem,ze nic na siłę....

_________________
Natalia,mama Nadii,Sonii,Mirko i Stefanii


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 18 Mar 2008, 14:26 
Offline
zorga domowa
Awatar użytkownika

Dołączenie: 15 Cze 2007, 14:57
Posty: 6661
Miejscowość: Wrocław
Portal Rodzinnej Opieki Zastępczej

http://www.rodzinyzastepcze.pl/

_________________
Image


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 17 Kwi 2008, 19:15 
Offline
Generalissimus domownikuss
Awatar użytkownika

Dołączenie: 17 Cze 2007, 01:15
Posty: 2960
Miejscowość: Warszawa
Do mnie ta myśl, też ciągle powraca. Co prawda my myśłeliśmy bardziej o zaadoptowaniu 1 - 2 dzieci. ALe nie wiem czy to dla nas. Osoby posiadające już swoje biologiczne dzieci moga adoptować tylko dzieci starsze lub chore. Widzę w tym duży sens, bo oni nie mają potrzeby realizacji swoich istynktów rodziecielskich tylko wynika to z ich chęci pomocy...
Tylko to oznaczałoby u nas totalną zmianę życia, gdzieś tak czuję, że jest to nam potrzebne, żeby totalnie nie zatracić się w konsumpcjoniźmie i wygodnym życiu, z drugiej zaś boję się, że nie dlaibyśmy rady, bo mamy już wypaczoną mentalność... No i właśnie ci biologiczni rodzice...

Jadwigo pisałaś ostatnio (na innym forum) o swoim wypaleniu rodzicielstwem zastępczym, czy w skrócie (jak być miała czas) mogłabyś powiedzieć, co jest najtrudniejsze i jakimi osobami trzeba być by podołać temu wyzwaniu?


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 17 Kwi 2008, 19:47 
Offline
zadomowiony

Dołączenie: 31 Sty 2008, 14:17
Posty: 301
Miejscowość: .....
W skrócie? Spróbuję.
Rodzicielstwo zastępcze,to bardzo trudne zajęcie. Trzeba miec niezliczone pokłady cieprliwości i barzdzo dobre przygotowanie - kursy, a najlepiej lektura dobrego forum, np. to, którego link zamieściła Jola. My weszliśmy w to tak prawie z marszu, z idealistycznym podejsciem, bo kursów żadnych nie mieliśmy. Dopiero rzeczywistość z hukiem sprowadziła nas na ziemię.
Często duże problemy stwarzaja rodzice bilogiczni. U nas akurat z tym nie jest źle. Odwiedzają nas dosyć rzadko, a jesli już są, to jest cicho, spokojnie i bez żadnych ekscesów.
Dzieci zawsze przychodzą z większym lub mniejszym bagażem przeżyć, z kórymi czasem dorosły nie dałby sobie rady. Zwykle dzieci odreagowują te przeżycia w nowej rodzinie. Róznie to się objawia, zwykle agresją, niszczeniem wszystkiego dookoła. Jednym dzieciom to mija, innym nie. Naszym jeszcze do końca nie minęło.
Dzieci mają różne mało logiczne zachowania, z którymi trzeba jakoś sobie radzić. Np. sikanie do kosza z bielizną, mycie rąk w pisuarze szkolnym itd., szczególnie,jak mają jecac dorodziców, lub stamtąd wracjają.
Czarą goryczy było dla mnie przekonanie się na własnej skórze, że traktowani jesteśmy przez różne instytucje ( w naszym przypadku szkołę) jak ludzie z marginesu co najmniej, którym wiecznie patrzy się na ręce.
Co jakiś czas, gdy znów jakś "bomba" wybucha przychodzą do mnie (nas) myśli o rezygnacji z rodzicielstwa zastępczego. Większość czasu muszę poświęcać dla zastępczych, bo coś znów się dzieje, bo mają wieczne kłopoty w lekcjach itd. i łapię się na tym, że bardzo zaniedbuję własne dzieci. Szczególnie widać to, gdy przychodze na wywiadówki i słyszę, że znów coś nie dopilnowałam, nie zajrzałam do zeszytu itd.. A tu znów ktoś mi zarzuca,że zastępcze są zaniedbane.i to od 3 lat. :shock: A my żyliśmy w błogiej nieswiadomości, że staramy się dobrze je wychowywać.

Jeśli ktoś czuje w sobie dość siły, cierpliwości, żeby temu podołać i dużo miłości, którą może kogoś jeszcze obdzielići dopyta się (doczyta) o wszystko, co może sie wydarzyć, to powinien zostac rodzina zastępczą.

Jak jeszcze coś mi sie przpomni godnego uwagi, dopiszę.


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 17 Kwi 2008, 20:58 
Offline
epikurejka w rozpaczy
Awatar użytkownika

Dołączenie: 16 Cze 2007, 11:46
Posty: 6145
Miejscowość: Tychy
Jadziu po pierwsze ciesze sie , ze znów Cię "widzę" , po drugie podziwiam siły a raczej taką determinacje która jest imponująca a często jej włąsnie brakuje biologicznym rodzicom. Przyjąć z dobrodziejstwem inwentarza. Sama bardzo chciałam . Wiem ze to trudne, ale kiedy widzę reklamy rodzicielstwa zastępczego , to mnie ściska. Ale nie zrobię tego, bo nikt w domu nie zaakceptowałby nowego członka rodziny. ..
Trudności ? cały czas są . To co piszesz Jadziu to faktycznie może wywołać porywy zwątpienia i zniechęcenia nawet rozpaczy...Nie chcesz orderu ,ale żeby zaraz wilcze doły od losu- to niesprawiedliwe...a potem morze wypogadza sie , a ty mądrzejsza o to ze wiesz , ze znowu tak będzie. Niesamowite jest to dawanie siebie...bolesne,ale z drugiej strony poczuciem, że się wyrwało kogoś z miejsca gdzie ciemność i zło. Pewnie to bez znaczenia dla Ciebie Jadziu ale mam ogromny szacunek dla Ciebie. Oddanie własnego życia , obowiązku spokoju serca obcemu człowiekowi , wytrwanie , pokonanie wstydu , znoszenie cudzych podłości dla innej istoty to niezwykłe . czy jeszcze tacy ludzie? A patrząc na to co sie dokoła dzieje - takich pokręconych życiorysów będzie więcej....Strach sie bac... :566:

_________________
Wronka/02/Misiek /98/ Wojtek/91/Jano/89/ Image


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 17 Kwi 2008, 21:44 
Offline
z bukowego domu:)

Dołączenie: 25 Wrz 2007, 21:29
Posty: 3265
Jadwigo - podziwiam za decyzję i za pracę.Ponieważ mam kontakt z kilkoma rodzinami zastępczymi,wiem jakie bywa to trudne.
Moje znajome z tych rodzin twierdzą,że najgorsze są ludzkie języki - że niby dla kasy :shock:
A i zachowania dzieci - piętnastoletni Kamilek z ofiary przemocy sam zmienił się w oprawcę.jakby chciał odreagować lata przemocy.Nie wiem,co z tego będzie - na razie ciężko.Ale odwiedzam też dwójkę,która kwitnie - miłe,radosne,mądre dzieciaki.A rok temu zamknięte i niedobre(też bym taka była na ich miejscu). Trudna to droga,dlatego szczerze powiem,że nie dałabym pewnie rady.Tak myślę od kiedy mam z tymi rodzinami styczność,bo przedtem myślałam o adopcji nawet - idealistyczne to było,sentymentalne.To hodowla aniołów,ale harówka - fizyczna i emocjonalna.
Dlatego tym bardziej podziwiam..izazdroszczę bycia lepszym człowiekiem niż ja.


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 17 Kwi 2008, 23:14 
Offline
zadomowiony

Dołączenie: 31 Sty 2008, 14:17
Posty: 301
Miejscowość: .....
Dziękuje kobietki za dobre słowa. Dobrze,że są tacy ludzie, którzy potrafią podnieśc na duchu.
Nie czujemy się lepsi od nikogo. Przeczytaliśmy ogłoszenie, pooglądaliśmy rózne programy i postanowilismy zostac rodziną zastępczą. W naszych idealistycznych marzeniach mialo być wszystko dobrze,pieknie. Dzieci przyjdą, będziemy razem i będą wsyscy zadowoleni. Rzeczywistośc nieco nas przerosła. Dlatego potrzeba nan dużo wsparcia, żebyśmy wytrwali, nie zwątpili do reszty. Widzimy duże postępy i to nas nieco mobilizuje. Dzieci 3 lata temu oprócz tego, jak się nazywają, nie wiedzialy nic. Trzeba bylo uczyc ich wszystkiego. Teraz uczą się wcale nie najgorzej w klasie, porafią dosyć sprawnie wysławiac się, nie mają juz problemów z nazwaniem najprostszych rzeczy. Może kiedys uda się nam wyjść z objawów nadpobudliwości ruchowej. Narazie za niecaly miesiąc idą razem z naszą córką do I Komunii świętej.


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 17 Kwi 2008, 23:34 
Offline
Generalissimus domownikuss
Awatar użytkownika

Dołączenie: 17 Cze 2007, 01:15
Posty: 2960
Miejscowość: Warszawa
Dla mnie jesteście niesamowici... My na coś takiego z cała pewnością się nie nadajemy. Myślimy bardziej o jakimś 2- 3 latku, raczej do adopcji. takich dzieci pary bezdzietne już tak chętnie nie biorą. Powiem szczerze, że najchętniej zaadoptowalibysmy jak najmniejsze dziecko/dzieci, bo w sumie to torchę chodzi nam o powiększenie rodziny. A że biologicznedzieci mamy, to niekoniecznie będzię nam zależało, żeby adoptowane koniecznie skończyło Harvard ;-)


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 18 Kwi 2008, 16:49 
Offline
Generalissimus domownikuss

Dołączenie: 16 Cze 2007, 11:34
Posty: 1339
Miejscowość: kaszebszci ;-)
ja mogę o tych trudnościach powiedzieć z drugiej strony: kandydaci na rodziców zastępczych za skarby świata nie pozwalaja na "psucie" ich idealistycznej wizji rodzicielstwa zastępczego. rany, ile my sie nagadamy o możliwych problemach z dzieciakami... większośc przyjmuje postawę "mnie to nie spotka" :???: . a później wielkie rozczarowanie...
to jest naprawdę harówka, podziwiam cię Jadwigo...

Cytuj:
Osoby posiadające już swoje biologiczne dzieci moga adoptować tylko dzieci starsze lub chore.

Anka, u nas nie...pierwsze słyszę :shock:


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 19 Kwi 2008, 13:08 
Offline
Generalissimus domownikuss
Awatar użytkownika

Dołączenie: 17 Cze 2007, 01:15
Posty: 2960
Miejscowość: Warszawa
Przyznam, że rozmawialam tylko z jednym ośrodkiem, ale moja przyjaciółka przechodzi kurs adopcyjny i jest oblata w tych sprawach i też twierdzi, że nie ma szans na adopcję bardzo malego dziecka przez osoby mające juz dzieci.

Ciekawą rozmowę mieliśmy w Farfurni. Ja tez zawsze uważalam, że osoby mające dzieci powinny noworodki i bardzo małe dzieci "zostawić" dla par bezdzietnych, że to sprawiedliwe. Ale dziewczyny otworzyły mi na coś oczy. O co chodzi tak naprawde w adopcji? W uszczęśliwieniu rodziców, czy dziecka? I czyj interes powinien przeważyć? Jak spojrzeć na to w ten sposób, to wydaje się, że jak najbardziej rodzinom z dziecmi powinno się dac adoptować maluchy.


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 19 Kwi 2008, 13:38 
Offline
zadomowiony

Dołączenie: 31 Sty 2008, 14:17
Posty: 301
Miejscowość: .....
juka napisał(a):
ja mogę o tych trudnościach powiedzieć z drugiej strony: kandydaci na rodziców zastępczych za skarby świata nie pozwalaja na "psucie" ich idealistycznej wizji rodzicielstwa zastępczego. rany, ile my sie nagadamy o możliwych problemach z dzieciakami... większośc przyjmuje postawę "mnie to nie spotka" :???: . a później wielkie rozczarowanie...
to jest naprawdę harówka, podziwiam cię Jadwigo.


Juko, jak nam przydałby sie ktos taki, kto lojalnie uprzedziłby o wszystkim, co może się wydarzyć. Pewnie nie zostalibyśmy wtedy rodzina zastępczą.
Może to też wyjście? Nic im nie powiemy, a później głupio im będzie zrezygnować :570: .


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 19 Kwi 2008, 14:29 
Offline
Generalissimus domownikuss

Dołączenie: 16 Cze 2007, 11:34
Posty: 1339
Miejscowość: kaszebszci ;-)
Anka napisał(a):
Jak spojrzeć na to w ten sposób, to wydaje się, że jak najbardziej rodzinom z dziecmi powinno się dac adoptować maluchy.


dokładnie. nam chodzi przede wszystkim o dobro dziecka - i to jemu "dopasowujemy" rodzinę, a nie odwrotnie. przyznam, że budzi to czasem żale i złość niektórych klientów...(ale z kolei kontrole z "naczalstwa" żadnych zastrzeżeń nie miały ;-) )

w ogóle mam sporo różnych "ale" do rodzicielstwa zastępczego i adopcyjnego...a praca "selekcjonera" nie jest tak milutka, jak mi się kiedyś wydawała :567: ...ale moze to temat na następny wątek - jak znajdzie się więcej czasu na pisanie ;-)


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 19 Kwi 2008, 16:43 
Offline
Generalissimus domownikuss
Awatar użytkownika

Dołączenie: 18 Cze 2007, 19:42
Posty: 2870
Mam przyjaciólkę która prowadzi pogotowie opiekuńcze.
Problemy z jakimi się styka to nawet trudno przekazać.
Ostatnio miała nastolatki i najgorsi byłi sąsiedzi dający tym "biednym" dziewczynkom pieniądze i np. komórkę.
Bardzo cenię i podziwiam takie osoby - to ludzie wielkiego ducha i serca.


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 24 Kwi 2008, 11:42 
Offline
domownik

Dołączenie: 21 Cze 2007, 22:17
Posty: 55
Miejscowość: Radom
muszę przyznać że od dłuższego czasu też myślimy o rodzinnym domu dziecko,ale mam obawy czy podołam, jakoś do tej pory nie zdawałam sobie sprawy z dodatkowego problemu (biologiczni rodzice) hmm,

_________________
"Mówi się, że piekło jest wybrukowane dobrymi chęciami, ale dobrymi wysiłkami wybrukowane jest niebo."


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 25 Kwi 2008, 00:41 
Offline
zorga domowa
Awatar użytkownika

Dołączenie: 15 Cze 2007, 14:57
Posty: 6661
Miejscowość: Wrocław
wiesz, Ann, te kontakty to chyba mniejszy problem niż przejścia dzieci, a przede wszystkim duża kontrola RDD przez urzędników
w tej sprawie to dobrze widać:
http://wielodzietni.net/viewtopic.php?t=640
nie każdy nadaje się do takiej "współpracy" (to nie ironicznie ten cudzysłów, w sumie taki układ może nie może inaczej funkcjonować)

_________________
Image


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 26 Kwi 2008, 10:28 
Offline
zadomowiony

Dołączenie: 31 Sty 2008, 14:17
Posty: 301
Miejscowość: .....
Powstał nowy projekt ustawy na temat rodzicielstwa zastępczego. Ma powstać stanowisko koordynatora, który swoją "opieką" obejmie nie więcej niż 20 rodzin zastępczych. Ma doradzać, pomagać, jednym słowem byc bliżej rodzin zastępczych. Pieniądze pójdą więc na zatrudnienie armii koordynatorów. Rodzice zastępczy muszą ustawicznie kształcić się i dostaną więcej pieniędzy, aż o 100 zł miesięcznie :), dodatek 100 zł na rozpoczęcie roku i 800 zł na wyjazd wakacyjny.
www.dzieciakidodomu.pl/strona.php?t=0&c=214
Zresztą tu można przeczytac główne założenia i komentarze do nowego projektu.


Ostatnio edytowany przez Jadwiga, 26 Kwi 2008, 10:34, edytowano w sumie 1 raz

Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 27 Kwi 2008, 01:43 
Offline
zorga domowa
Awatar użytkownika

Dołączenie: 15 Cze 2007, 14:57
Posty: 6661
Miejscowość: Wrocław
czyli jednym słowem bez sensu, jeszcze jedna kontrola.
źle to wszystko oceniasz Jadwigo??

ciekawe kiedy mają się kształcić rodzice zastępczy swoją drogą, niedawno była też taka nagłośniona sprawa, pani mająca chyba rodzinę zastępczą (a może RDD??), wychowująca dzieci z sukcesami od kilkunastu lat, opiekująca się dziećmi z autyzmem i innymi wadami, została wezwana do odbycia kursu. Powiedziała, ze nie da rady z braku czasu. Próbowano jej odebrać dzieci. Nie wiem jak sprawa się skończyła.

_________________
Image


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 27 Kwi 2008, 17:16 
Offline
zadomowiony

Dołączenie: 31 Sty 2008, 14:17
Posty: 301
Miejscowość: .....
Nie wiem, jak to oceniać. Zobaczymy, jak to wyjdzie w rzeczywistości. Kontrola jakś musi być, ale bez przesady. Nowy koordynator miałby za zadanie bardziej przyjazne spojrzenie na rodziny zastępcze. Mógłby bliżej poznac problemy tejże rodziny i próbowac coś z tym zrobić. Może to i będzie dobre, czas pokaże. Ale kiedy rodziny zastępcze mają się szkolić, to jest pytanie. Może do tego miałaby służyć ta rodzina zaprzyjaźniona. Oddajemy do takiej rodziny dzieci i jedziemy szkolic się, a później wymiana? . Propozycje do nowej ustawy zgłaszane przez rodziny zastępcze wogóle nie znalazły oddźwięku w nowej ustawie. Po co więc była prośba o takie propozycje, skoro urzędnicy i tak wiedzieli lepiej?


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 06 Lip 2008, 19:05 
Offline
nowicjusz domowy

Dołączenie: 05 Lip 2008, 22:20
Posty: 3
Od kilku lat tworzymy rodzinę zastępczą dla 3 dzieci, ze stwierdzoną grupą niepełnosprawności, z których dwoje jest u nas od pierwszych tygodni swojego życia. Oczekujemy na 4 dziecko-brata 3 tego rodzeństwa.
Niedawno dowiedzieliśmy się, że dzieci, dla których jesteśmy rodzicami zastępczymi i zarazem ich opiekunami prawnymi, i które są z nami bardzo mocno zżyte , które praktycznie nie znają innych rodziców(rodzice biologiczni pozbawieni praw, raz w miesiącu tylko tata i rodzeństwo odwiedzają je), mają zostać skierowane do adopcji bez naszej zgody, i to adopcji zagranicznej!!!W związku z tym, że dzieci są do nas bardzo mocno przywiązane i przebywają u nas już kilka lat , składaliśmy wniosek do sądu o odstąpienie od tej adopcji i obecnie czekamy na rozmowę z PCPR, którą zalecił sąd.
Bardzo chcemy , aby te dzieci zostały u nas, bo wiemy, jakim wstrząsem byłaby dla nich zmiana rodziny. Czy mamy jakąkolwiek szansę na to? Jak dalej postępować? Co robić, jeśli PCPR za wszelką cenę nalega, by dzieci zostały adoptowane przez zagranicznych rodziców?


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 06 Lip 2008, 20:26 
Offline
nowicjusz domowy

Dołączenie: 05 Lip 2008, 22:20
Posty: 3
Bo dla PCPR jest to najwygodniejsze rozwiązanie, gdyż chodzi tu o pieniądze, które dostajemy na dzieci.


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 07 Lip 2008, 11:40 
Offline
zadomowiony

Dołączenie: 31 Sty 2008, 14:17
Posty: 301
Miejscowość: .....
Witaj Tesiu!
Nieciekawie wygląda Wasza spawa. Być może PCPR wziął pod uwagę Wasze dzieci, bo biologiczni mają odebrane prawa. Duzo jest innych dzieci, ale u większości z nich rodzice mają jedynie ograniczone prawa. Tu są odebrane, więc teoretycznie wszelkie formalności adpcyjne są łatwiejsze, by nie rzec proste. Wy, jako rodzina zastępcza chyba niewiele możecie zrobić. Dostaliście dzieci na jakiś czas i to zwykle "wyższe władze" decydują na jaki czas. Dzieci albo wracają do rodziców, albo, jak w waszym rzypadku do adopcji, skoro pojawiła się taka możliwość. Patrząc na to z innej strony, jest to dla dzieci być może jedyna szansa, że będą miały rodziców na zawsze, a nie do 18. Gdybyście chcieli je zatrzymać musielibyście jedynie adoptować.


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu:
PostWysłany: 08 Lip 2008, 13:37 
Offline
samurajka

Dołączenie: 04 Lip 2007, 23:53
Posty: 7107
na polskie realia nie zdecydowałabym sie na rodzicielstwo zastępcze, jedynie na adopcję, bo to daje taka sama niezaleznosc jak przy biologicznym rodzicielstwie, ale wtedy całkowity koszt utrzymania adoptowanego dziecka spada na nas, poza tym to dziecko/ dzieci normalnie dziedziczy itd... ma takie same prawa jak biologiczne...
w przypadku jesli sie ma własne dzieci, to na zdrowy rozum dziecko adoptowane powinno byc raczej młodsze, od biologicznego rodzeństwa, żeby nie wprowadzac zamieszania w hierarhii rodzinnej, ja nie zdecydowałabym się na adopcje dziecka starszego w naszej sytuacji rodzinnej, bo dla mnie najwazniejsze jest dobro naszej rodziny, nie chcę robić czegos jej kosztem, a nowe, po przejściach dziecko w rodzinie i tak wywraca jej zycie do góry nogami, więc lepiej żeby tych wywrotów było jak najmniej.

_________________
...sens w ogóle nie wchodzi w grę.Ja nie mam sensu, Ty nie masz sensu, żaden jedzenia kęs nie ma sensu.
Gry są bez sensu, sny są bez sensu, nawet- niestety- sens nie ma sensu…


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Re: rodziny zastępcze
PostWysłany: 13 Gru 2008, 12:59 
Offline
zadomowiony

Dołączenie: 31 Sty 2008, 14:17
Posty: 301
Miejscowość: .....
Napisałam już pismo do sądu o rozwiązanie rodziny zastępczej. Pismo leży w szafce, a ja dałam sobie czas do poniedziałku (czyli tydzień od kolejnej afery), na ostateczną decyzję. Z dnia na dzień jednak coraz więcej otuchy mi wraca, więc może jednak tym razem nie zaniosę jeszcze tego pisma.
Zostałam wezwana do pedagoga szkolnego . Oficjalnie z powodu skakania przez nasze zastępcze po plecakach innych dzieci, choć zastanowiło mnie stwierdzenie, że wyjaśnimy sobie parę rzeczy. Pytałam dzieci, co narobili w szkole, a oni szczerze zdziwieni, mówią, że nic -byli bardzo grzeczni.
Tym razem na rozmowie była i pani wychowawczyni i oczywiście bardzo rozgadana pani pedagog.
Okazało się, że dzieci kradną pieniądze z plecaków w szatniach. P. przeglądał też torebkę pani i zepsuł jej telefon komórkowy. Zapytani przez panią, na co chcieli wydać pieniądze odpowiedzieli, że na bułki i soczek. Wniosek pani - dzieci w domu nie dostają jedzenia, albo mają jakieś limity. Dostałam "wytyczne" od pedagog, co mam im robić na śniadanie - na pewno wg. niej placki z dżemem będą lepsze niż kanapki. Mam codziennie dodawać do II śniadania słodycze, bo pani też je bardzo lubi. Drugi wniosek - pewnie poświęcamy dzieciom za mało uwagi i dlatego chcą ją na siebie zwrócić kradnąc.
Niestety dzieci kradną od początku, jak u nas są. Dopóki zdarzało się to jedynie w domu (ona zwykle pieniądze, on słodycze), sądziłam, że uda się z tym walczyć. Poszło to jednak dalej.
E. jest smutna w szkole, więc pewnie coś w domu źle robimy. Pytam ją, czemu jesteś smutna w szkole - bo nikt nie chce się ze mną bawić.
Druga sprawa, dzieci na siłę zatrzymują samochody na drodze, by ich ktos podwiózł do szkoły (800m do szkoły :shock: ). Na razie skończyło się jedynie burą od kierowców, ale mogło skończyć się tragicznie.
Nie mam ochoty na konfrontację z policją, a do tego wszystko zmierza.
Obecnie jestem jedynie na ziołowych lekach uspokajających i zastanawiam się, ile jeszcze wytrzymam.


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Re: rodziny zastępcze
PostWysłany: 14 Gru 2008, 18:02 
Offline
Generalissimus domownikuss

Dołączenie: 23 Cze 2007, 13:39
Posty: 1945
Jadwigo, trzymaj się dzielnie. Czy dzieci wiedzą, że mogą ewentualnie z wami nie mieszkać? Czy powiedziałaś im o twoich ewentualnych planach?

Moja koleżanka jest rodziną zastępczą dla 15 letniej dziewczyny (od 2 lat), nieraz nam o tym opowiada, to ciężka praca.


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Re: rodziny zastępcze
PostWysłany: 15 Gru 2008, 00:40 
Offline
zadomowiony

Dołączenie: 31 Sty 2008, 14:17
Posty: 301
Miejscowość: .....
Nie mówimy dzieciom o naszych planach. Jak podejmę ostateczną decyzję, wtedy dopiero będę mówić. Na razie wszystko wskazuje na to, że tym razem jeszcze wytrzymam. Zresztą dzieci są jeszcze małe, nieco upośledzone, więc trudno byłoby opowiadać im o ewentualnościach naszych wyborów. Wcześniej tylko tłumaczyłam im, że będą z nami do 18. Ile dam radę wytrzymać, to się okaże... Ktoś nazwał całkiem trafnie rodzinę zastępczą małżeństwem z rozsądku. Albo się dogadają, albo muszą się rozstać.


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Re: rodziny zastępcze
PostWysłany: 21 Gru 2008, 13:05 
Offline
Generalissimus domownikuss
Awatar użytkownika

Dołączenie: 24 Paź 2007, 21:32
Posty: 1704
Miejscowość: Wrocław
Jadwigo, bardzo podziwiam Was. Odwagi! Robicie wspaniałą rzecz. Polecam Was Bogu i ufam, że podejmiecie najlepszą decyzję.

_________________
Mama Marysi (1997), Bartka (1999), Mikołaja (2005), Daniela (2007) i Sary (2013)


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Re: rodziny zastępcze
PostWysłany: 21 Gru 2008, 13:38 
Offline
zorga domowa
Awatar użytkownika

Dołączenie: 15 Cze 2007, 14:57
Posty: 6661
Miejscowość: Wrocław
alez sytuacja!!! szczerze pisząc słyszałam o takich sprawach, czyli to nie odosobnione przypadki. Słyszałam w środowiskach blisko RDD. W tym moim najblizszym środowisku, gdzie miałam kontakt z RDD też bywały podobne sytuacje, ale też i w odwrotna stronę całe rodzeństwa, które zachowywały się całkowicie jak rodzone dzieci wobec prowadzących, tzn. mają do dzisiaj kontakt juz jako dorośli z RDD, jest silna więź. Do tego poradzili sobie w zyciu, mają dobre zawody, pokończyli studia itp. itd.
Z obserwacji ja stawiam, że na genetykę nie ma rady. Ale też mam w tym znajomym otoczeniu przypadki, gdzie rodzona siostra ma rewelacyjny charakter - odpowiedzialna, wyrosła na super dojrzałą osobę, a jej rodzony brat własnie poszedł w kierunku kradzieży itp. Ze względu na te loterię prowadzenie RDD to taka trudna sprawa.

_________________
Image


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Temat postu: Re: rodziny zastępcze
PostWysłany: 21 Gru 2008, 14:49 
Offline
epikurejka w rozpaczy
Awatar użytkownika

Dołączenie: 16 Cze 2007, 11:46
Posty: 6145
Miejscowość: Tychy
Bardzo trudno. Dziwi mnie jednak postawa pedagoga. Powinno być wsparcie ze strony szkoły, a nie postępowanie rewizyjne! Dopatrywanie się uchybień u opiekunów i tzw. dobre rady /jakie to proste/wydaje mi się bardziej dołujące niż zachowanie dzieci.

_________________
Wronka/02/Misiek /98/ Wojtek/91/Jano/89/ Image


Góra
 Profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 47 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Skocz do:  
cron
Twoja Podręczna Księgarnia

wielodzietni w biznesie

Nasza Islandia

Doula Gosia Borecka

Okno na dobrą stronę świata


wielodzietni.net na Facebooku

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group |
Ten serwis stosuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystanie.
» Akceptuję wykorzystywanie plików cookies w serwisie www.wielodzietni.net.