duża rodzina
http://wielodzietni.net/

Pekin 2008
http://wielodzietni.net/viewtopic.php?f=12&t=1908
Strona 1 z 3

Autor:  Yenna [ 08 Sie 2008, 15:18 ]
Temat postu:  Pekin 2008

Oglądacie otwarcie? Mnie urzekły stopy z sztucznych ogni prowadzące na stadion :grin:

W tej olimpiadzie występuje też wnuk siostry mojego ojczyma. nawet dość dobrze go znam :grin: Sebastian już drugi raz jest na olimpiadzie.

Autor:  kasiapiw [ 08 Sie 2008, 17:58 ]
Temat postu: 

Nie bede ogladac z powodow ideologicznych

Autor:  oktawa [ 08 Sie 2008, 18:48 ]
Temat postu:  Re: Pekin 2008

Yenna napisał(a):
W tej olimpiadzie występuje też wnuk siostry mojego ojczyma. nawet dość dobrze go znam :grin: Sebastian już drugi raz jest na olompiadzie.


o :grin: a w jakiej dyscyplinie, zdradzisz ? :cool:


ja tez oglądałam ceremonię, chociaz straaasznie długa :grin:
tez z mieszanymi uczuciami, cały czas czuję dyskomfort, ze to podbywa sie akurat w Chinach...
fajny był tez efekt jak "biegł na wysokościach" :grin: ten sportowiec, któy zapalał znicz olimpijski

Autor:  argento1967 [ 08 Sie 2008, 18:48 ]
Temat postu: 

Sebastian...ale jaki Sebastian...nazwisko plizzz :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Ja otwarcia nie oglądałem z powodów...nieważne...ok politycznych...

A tak będę oglądał bo sport ma łączyć nie dzielić...

A wczoraj moja kochana Argentyna wygrała z WKS 2:1 w pierwszym meczu na olimpiadzie...zresztą Argentyna broni tytułu wywalczonego w Atenach... :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Autor:  oktawa [ 08 Sie 2008, 18:49 ]
Temat postu: 

stopy ze sztucznych ogni też były fajne :mrgreen:

Autor:  oktawa [ 08 Sie 2008, 18:51 ]
Temat postu: 

a i byłam szczerze dumna, ze na trybunach nie było naszych notabli...

Autor:  Yenna [ 08 Sie 2008, 19:51 ]
Temat postu: 

Sebastian Kosiorek i jest wioślarzem.Nasz chorązy jest z Augustowa.

Piękna ceremonia, ale Ateny bardziej mnie wzruszyły.
Teraz poczekamy na medale - jutro o 3 rano pierwsza transmisja :mrgreen:

Autor:  kociara [ 08 Sie 2008, 23:25 ]
Temat postu: 

oglądałam-poruszające

jako były sportowiec silnie identyfikuję się z tymi, którzy będą walczyć

jutro moja ukochana dyscyplina-piłka ręczna

oj, ma się ten apetycik na dobre widowisko

dobrze,że mam jeszcze troszke wakcji :mrgreen:

Autor:  Yenna [ 09 Sie 2008, 07:16 ]
Temat postu: 

Dooglądałam koncówkę - zapalenie znicza było najbardziej imponujące i niezwykłe. Pamiętam jak w Barcelonie zapalano strzałem z łuku. Teraz Pekin przebił wszystkich.

Zastanawiałam się wczoraj które igrzyska oglądałam jako pierwsze - wyszło mi, że pamiętam Moskwę z 1980 roku. Ale nie z gestu Kozakiewicza lecz pojedynek Bronisława Malinowskiego tylko nie pamiętam już kogo wtedy pokonał...
Kozakiewicza też pamiętam, ale nie mam pewności czy nie z póżniejszych przypominań. Wtedy drugie miejsce w skoku o tyczce zajął Tadeusz Ślusarczyk. Jacek Wszoła też chyba zdobył wtedy złoto...
Od razu widać, że najbardziej lubię lekką atletykę. :grin:

Dziś Leszek Blanik ma eliminacje do finału - po cichu liczę, że może zdobedzie medal. To naprawdę dobry gimnastyk.

Autor:  argento1967 [ 09 Sie 2008, 09:14 ]
Temat postu: 

Yenna napisał(a):
Wtedy drugie miejsce w skoku o tyczce zajął Tadeusz Ślusarczyk.


Ewciu - Ślusarski...świetny sportowiec...mistrz olimpijski z Montrealu...

A Jacek Wszoła złoto zdobył w Montrealu a w Moskwie był drugi... :mrgreen:
Ach co to były za czasy... :mrgreen:

Autor:  Yenna [ 09 Sie 2008, 10:12 ]
Temat postu: 

W którym roku był Montreal?
Bo jak przed Moskwą to chyba nie mogłam pamiętać - bo miałabym wtedy 2 lata? Ale wtedy tez oglądałam olimpiadę - mój brat twierdzi, że z nim i ta miłość do sportu to jego wychowanie :grin:

Dość dobrze pamiętam Sarajewo - jodłującego wilczka i duet w tańcach na lodzie Torvil -Dean ( głowy za pisownię nie dam) i ich bolero do muzyki Ravela.

Nasze siatkarki męczą się z Kubankami...

A wracając do ceremonii otwarcia to Pekin dołączył w moim rankingu do Barcelony i Aten. Te trzy najbardziej mi sie podobały.
A jak Wy obstawiacie?

Autor:  Yenna [ 09 Sie 2008, 11:42 ]
Temat postu: 

Sebastian pływa w ósemce :grin:

Autor:  kociara [ 09 Sie 2008, 12:27 ]
Temat postu: 

no!
a ja czekam, czekam,czekam

siatkarki mi humor nieco popsuły :-(

Autor:  argento1967 [ 09 Sie 2008, 12:56 ]
Temat postu: 

Montreal był w 1976 roku...a potem była Moskwa i Los Angeles i Seul i Barcelona i Atlanta
i Sydney i Ateny a teraz mamy Pekin... :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Autor:  Yenna [ 09 Sie 2008, 15:53 ]
Temat postu: 

argento1967 napisał(a):
Montreal był w 1976 roku...a potem była Moskwa i Los Angeles i Seul i Barcelona i Atlanta
i Sydney i Ateny a teraz mamy Pekin... :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

A zimowe?
Nie lubię googla :grin: :grin: :grin:

Autor:  argento1967 [ 09 Sie 2008, 16:07 ]
Temat postu: 

Zimowych nie pamiętam... :oops: :oops: :oops: bo mnie nie bardzo kręciły... :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Autor:  agnieszka [ 09 Sie 2008, 19:34 ]
Temat postu: 

Cytuj:
fajny był tez efekt jak "biegł na wysokościach" ten sportowiec, któy zapalał znicz olimpijski


piekne piekne otwarcie!ogladalam z cala rodzinka choc osobno,bo wyslalam ich do cioci na odiad i kolacje ,aby pobyc troche sama( no i Paczek ze mna)
tez zrobil na mnie niesamowite wrazenie,az mialam dreszczyki - piekne ,piekne otwarcie!


nie rozumiem tych protestow ideologicznych :shock: :shock: :shock: jakby cala niesprawiedliwosc na swiecie miala miejsce tylko w Chinach :shock:
to bardzie mi sie wydaje ideologia amerykanska niz jakakolwiek inna jak widac maja ogromny wplyw nawet na jednostki a sami demokracja nie grzesza :evil:

Autor:  Q-mamma [ 09 Sie 2008, 19:41 ]
Temat postu: 

agnieszko a rozumiesz , ze jakby ktoś chciał odsprzedać bilet to idzie do więzienia? ciekawe ilu ludzi z powodu Igrzysk już sobie w nich siedzi . Może są to mieszkańcy domów, z ktorych zostali wysiedleni a domy wyburzone za ś oni zaprotestowali i znaleźli nowe lokum ?

Autor:  argento1967 [ 09 Sie 2008, 20:32 ]
Temat postu: 

Tak to prawda co piszesz Qmo...
Nikt nie pytał ludzi o nic...Partia powiedziała burzymy i burzyli...

Autor:  agnieszka [ 10 Sie 2008, 09:38 ]
Temat postu: 

rozumiem te wszystkie rzeczy bardzo dobrze,faktem jest tylko,ze one dzieja sie w roznych miejscach swiata i nikt ani nie pisnie glosikiem,Bush powiedzial to i owo i teraz wszyscy na glos sie burza...bo wolno....nie jestesmy w naszej opinii przeciwko Ameryce :!:
podobna sytuacja jest w Palestynie gdzie cudowni zydzi burza dom mieszkancom Palestyny nie troszczac sie ,ze ludzie w srodku spia calymi rodzinami i na poranek stoi juz piekna willa z ogrodkiem dla nowego przybysza szybko zwolanego z jakiegos wschodniego kraju,ktory to zebami sie trzyma nowego snu na nieswojej ziemi i tak po kawaleczku,po kawaleczku....na koniec...caly swiat sie burzy na terrorystow i ludzibomba :?:
sytuacja chinska jest znana od lat,jakos specjalnie swiat sie nie kwapil wczesniej protestowac,nie protestowaly tez cale firmy,ktore produkuja w Chinach,nie protestowali tez zwykli ludzie,ktorzy codziennie kupuja produkty made in China
takze skad ten nagly interes :?: ah,z powodu igrzysk :twisted: :!: czy tez wolnego slowa na ten temat od wuja Sama :?: :!:

Autor:  chwilka [ 10 Sie 2008, 10:17 ]
Temat postu: 

Agniezko, podpisuję sie pod Twoimi słowami.

Autor:  jola [ 10 Sie 2008, 10:24 ]
Temat postu: 

a jednak... Chiny podpisały się w 2001 r. pod obietnicą przestrzegania praw człowieka i pod tym warunkiem dostały organizację olimpiady. Konsekwencję tego jest część protestów.
ale to już temat na politykę, a tu miało być o sporcie:)

Autor:  Q-mamma [ 10 Sie 2008, 15:30 ]
Temat postu: 

agnieszko nie nagle i nie z powodu Igrzysk - od kiedy żyję mówi sie o łamaniu praw człowieka i nie tylko w Chinach . Często Amnesty International informuje o łamaniu praw człowieka mną świecie i prasa o tym pisze, misjonarze i reporterzy i podróżnicy takoż. i może sz jesli szukasz takie informacje znaleźć. Igrzyska w miejscu , gdzie to sie dzieje za przyzwoleniem świata , korzystającego z niewolniczej pracy chińczyków i bogacącego sie na nich są szczytem hipokryzji...tak jak mówienie o godności człowieka i pokoju . Jedno jest pewne , ze chociaz podstawowych praw moralnych nie przestrzegamy, to jednak na razie nie kwestionujemy .

Autor:  agnieszka [ 11 Sie 2008, 12:19 ]
Temat postu: 

zgoda,ale i za pozwoleniem calego swiata dzien po dniu zabiera sie ziemie palestynczykom i lamane jest prawo od 53 lat
jest turyzm seksualny do Brasili,Tahlandii gdzie nieletni obu plci sa wykorzystywani za drobne pieniadze przez obywateli tak zwanych panstw "demokratycznych",ktorzy pozniej protestuja na igrzyskach
sa wieczne konflikty w centralnej czesci afryki
wujek Sam roznosi "demokracje zbrojna " (Afganistan,Iraq) w jego wlasnym kraju jest lamane prawo czlowieka!!
dla mnie to wszystko jest wielka hipokryzja,gdyz nie ma kraju gdzie owe prawo nie jest w tym czy innym przypadku lamane a co do dzieci wykorzystywanych to i te przypadki istnieja w kazdym kraju
takze niech kazdy robi porzadki sam we wlasnym domku,idziemy do przodu i z czasem ludzie zyjacy w niewygodnych krajach sami beda sie upominac o prawo i mowimy tutaj o miliardzie nie o garstce ludzi
straszenie bombami do otrzymania demokracji nie wydaje mi sie odpowiednia metoda podobnie jakby do naszych domow weszli sila,aby wychowywac nasze dzieci??!!

co do 2001 roku to swiat zna historie Chin a jednak podlozyli kraj do wyboru,to znaczy jak sie ma taka sprawa w oczach prawa?!w zamianke za dobre postepowanie,ktore ma sie zmienic po stuleciach w 7 lat ??? dla mnie to smieszne - czy nie prosciej nie poddawac kandydaturze,krajow lamiacych owe prawo!!! i dopiero w przypadku poprawy i widocznych zmian mozemy powtronie rozpatrzyc sprawe!!
ah,no tak dzialajac w ten sposob brakowaloby kandydatow!

Autor:  jola [ 11 Sie 2008, 12:29 ]
Temat postu: 

w tym sęk, że się w ogóle zdecydowano na Olimpiadę w Chinach.

Cytuj:
wujek Sam roznosi "demokracje zbrojna " (Afganistan,Iraq) w jego wlasnym kraju jest lamane prawo czlowieka!!

nie zgodze się z tym, Ameryka = Chiny??? naprawdę??
Ale myślę, że punkt widzenia określa miejsce z którego piszemy. I trudno byłoby dojsc do wspólnych wniosków. I jakoś mnie to nie przeraża;)))

Autor:  Marika [ 11 Sie 2008, 18:34 ]
Temat postu: 

Agnieszko, podpisuję się pod tym, co napisałaś. Jak łatwo siedzieć bezpiecznie w Polsce i przyklaskiwać wujkowi Samowi. To nie nasze rodziny giną od amerykańskich bomb w Iraku, to nie nasze dzieci umierają z głodu niczym w Oświęcimiu w palestyńskim getcie.
Piszesz Jolu, że punkt widzenia zależy od miejsca, z którego piszemy. Może.
Na pewno trochę inny punkt widzenia mieli znajomi moich rodziców, Wietnamczycy, którzy spędzali miesiące w ziemiankach, modląc sie o przeżycie. Oni widzieli na własne oczy "działania pokojowe": amerykańskich żołnierzy, którzy szli przez wsie i metodycznie mordowali wszystkich mężczyzn, kobiety i dzieci, niemowlęta przybijali matkom do piersi, a matki wieszali. Obiekty oznaczone czerwonym krzyżem były podstawowym celem ataków lotniczych. Dziś dzielni zachodni weterani noszą na piersi medale i biorą udział w paradach.
Niewątpliwie inaczej na dobrodusznych, niosących pokój Amerykanów patrzą też Wenezuelczycy, których całe rzesze mieszkają w kartonowych slumsach, odcięci od możliwości godnego zarobkowania w kraju, z którego całymi dziesięcioleciami wypompowywano pieniądze do USA - pieniądze za wenezuelską ropę i niszczono gospodarkę narodową.
Można tak jeszcze długo pisać: o tym, jak to dobrzy wujkowie z Rosji i USA sprzedawali broń do Iraku i Iranu podsycając wieloletnią wojnę. Ciekawe, że ci sami Amerykanie, którzy tak sprzeciwiają się bombie atomowej, tak ochoczo dostarczali Irakijczykom bomby chemiczne... zdjęcia ofiar - dzieci, można sobie wygooglować. Wystarczy za komentarz.
Ręka do góry - czyj mąż, narzeczony, był na prawdziwej wojnie? Mój był - widział - to, czego nie opiszą w gazetach, to, czego nie chcecie sobie nawet wyobrazić . I to, na co przyzwalacie, popierając agresywną amerykańską politykę. Zresztą nie tylko amerykańską - to samo można powiedzieć np. o Rosji. Jakoś nikt nie broni "pokojowych działań" w Gruzji...
O tym wszystkim można się dowiedzieć tylko z ustnych relacji, bo godzi w interesy zbyt wielu gigantów. Dlatego często bywa traktowane z przymrużeniem oka, odbierane jako fanatyczne gadanie bandy napaleńców, przesadzone plotki. Smutne... ale nie dziwne. W Oświęcim też w UK nie wierzono.

Autor:  jola [ 11 Sie 2008, 20:42 ]
Temat postu: 

Cytuj:
Dlatego często bywa traktowane z przymrużeniem oka,

to nie przymrużenie oka, tylko doświadczenie tego kraju, tutaj proszono o interwencję, nikt się nie kwapił.
Dziewczyny, Wy macie mężów z tego kręgu kulturowego, gdzie Ameryka jest bardzo źle postrzegana. Szanuję zdanie Waszych mężów (bo to Wasi mężowie:) i ich doswiadczenia.
Ale sama mam inne zdanie (nie we wszystkim, myślę, ze wojna jest straszna i wierzę z całego serca w to co piszesz Mariko o tym co widział Twój mąż).
Ja sie też nie czuję na siłą dyskutować o całej polityce amerykańskiej.
Różnice już widzę na pierwszy rzut oka. Nie oceniam np. wojny wietnamskiej tak jednoznacznie, chociażby po zajęciach na studiach i prostym zestawieniu faktów.

Cytuj:
na co przyzwalacie, popierając agresywną amerykańską politykę.

dlaczego tak ostro?
nie wiem czy warto się wgryzać w tę politykę, bo tylko nas poróżni. :566:
Ja tam wole po babsku sobie pogadać;))), a w okienku politycznym owszem moge się potłuc (z kochanym argento :mrgreen:), ale wolę o czymś aktualnym;) nie o takim ogromnym materiale, jak polityka amerykańska ostatnich kilkudziesięciu lat;)))

Autor:  jola [ 11 Sie 2008, 21:04 ]
Temat postu: 

a tak swoją drogą, może Polakom coś dosypują do jedzenia, że tak słabo im idzie w tym Pekinie????

Autor:  Marika [ 11 Sie 2008, 22:19 ]
Temat postu: 

Nie chciałam Cię atakować Jolu, trochę głupio wyszło :oops: :oops:
Moje poglądy ukształtowały się długo przed poznaniem mojego jeszcze-nie-męża ;-) Pochodzę z mieszanej rodziny, zawsze przez dom przewijali się ludzie z różnych krajów, opowiadali historie swoje, swoich bliskich. One są dla mnie bardziej cenne, niż suche dane z książek, które zresztą też były pisane na poparcie pewnych tez. Nie oceniam polityki USA jednoznacznie źle, nie widzę w nich "źródła wszelkiego zła". Po prostu zbyt wiele władzy i możliwości dostało się nieodpowiednim ludziom, ot co. A o konsekwencjach zbyt często się nie mówi, lub odwraca kota ogonem, jak to ma miejsce choćby w przypadku działań Izraela.
Poza tym - nikt normalny nie powie, że dobrze było w Iraku, Afganistanie... ale interwencja zbrojna tylko pogorszyła sytuację. Konfliktów wewnętrznych nie da się rozwiązać z zewnątrz. Działania z użyciem siły zawsze kończą się śmiercią cywili i wykorzystywane są do załatwiania prywatnych interesów: przejęcia kontroli militarnej nad regionem, uzyskania dostępu do ropy naftowej. Nie oszukujmy się: politycy to nie takie dobre wujki, które litują się nad biednymi misiami z krajów trzeciego świata. Tam, gdzie dramat rozgrywa się naprawdę (np. niektóre kraje Afryki), pomocy nie ma.
Jak jest obecnie w Iraku - każdy widzi. Mordujące się nawzajem, pozostające bez kontroli grupy religijne i etniczne, dziesiątki tysięcy sierot i wdów bez środków do życia, nie wspominając już o ofiarach. Zaczynają to widzieć nawet mało inteligentni Anglicy - coraz większa jest presja na wycofanie wojsk, a ocena celowości zaangażowania militarnego jest bardzo niska. Wystarczyło, że do UK przywieziono kilkoro irackich dzieci z pourywanymi wszystkimi kończynami czy poparzeniami na 80% ciała. To właśnie jest wojna.
Nie znam się na polityce Jolu. Nie chcę też rozpętywać dyskusji na temat tego, czy dana wojna ma sens, czy nie i kto zawinił. Po prostu ja każdą wojnę widzę w jeden sposób: jako konflikt interesów na górze, na którym cierpią niewinni ludzie.

Autor:  jola [ 11 Sie 2008, 23:36 ]
Temat postu: 

pamiętam z zajęć wojnę w Algierii. W 1962 roku Francja zakończyła wojnę i szybko opuściła te tereny, a wtedy wzięto się za ich zwolenników, a także tych, którzy byli umiarkowani i widzieli wyjście w negocjacjach, a nie w walkach. Wymordowano ich. nie wiem czy takie nagłe wyjścia, kiedy się jest uczestnikiem konfliktu są dobre. No i pamiętam, że wcześniej w Iraku tez nie było sielskiego pokoju. Hiszpanie jak wyszli kilka lat temu nagle z Iraku, bo im się rząd zmienił zostawili bez pomocy swoich kilkudziesięciu tłumaczy, chyba juz nikt z nich nie żyje.
Cytuj:
Mordujące się nawzajem, pozostające bez kontroli grupy religijne i etniczne, dziesiątki tysięcy sierot i wdów bez środków do życia, nie wspominając już o ofiarach.

przecież to nie zniknie po wyjściu wojsk, a się zaostrzy. no i to istniało wcześniej.

Ale to są różne punkty widzenia, w sumie przepraszam, że tak ciagnę. Rozumiem Mariko co chciałas napisac i w sporej części się zgadzam - co do grozy wojny. Nie widze jednak tego tak prosto, że to tylko góra za swoimi interesami się ogląda. dla mnie Wietnam to też umieszczanie baz wojskowych pod szpitalami i wioskami itd itp. i ujecie sie Amerykanów za tym światem, który był zajmowany przez komunistów.
Ale przede wszystkim piszesz o grozie wojny i cierpieniu jaki ona niesie i z tym się jak najbardziej zgadzam.

Strona 1 z 3 Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
https://www.phpbb.com/